Kursanci wrobili instruktora?

nauka jazdy

Doświadczony instruktor ze Zduńskiej Woli został oskarżony o sfałszowanie dokumentów i wyłudzenie pieniędzy od kursantów. W rzeczywistości zrobił im przysługę, by na egzamin w WORD-zie nie musieli czekać długie miesiące. Wypisał im zaświadczenia o ukończeniu kursu, zanim go odbyli.

Jest wiosna 2008 r. Do jednej ze szkół jazdy w Zduńskiej Woli zgłasza się pani Barbara [imię zmienione red.]. Zawiera umowę, że szkolenie w zakresie kategorii B odbędzie się w następującej kolejności: potwierdzenie odbycia szkolenia w odpowiednich dokumentach, wystawienie zaświadczenia ukończenia kursu nauki jazdy, ustalenie terminu odbycia egzaminu państwowego w WORD w Sieradzu, faktyczne przeprowadzenie szkolenia. Po otrzymaniu zaświadczenia o ukończeniu kursu zrezygnowała ze szkolenia i zażądała zwrotu pieniędzy. Zagroziła, że jeżeli ich nie dostanie, zgłosi oszustwo na policji i pójdzie do mediów.

– Wszyscy inni, którzy zawarli powyższą umowę, posiadali pełną zdolność do czynności prawnych. Działali świadomie i wiedzieli, jakie dokumenty podpisują, głównie karty przeprowadzonych zajęć. Nie byli zmuszani do jakichkolwiek działań ze strony OSK – mówi pan Marek, który miał przeprowadzić z kursantami szkolenie.

Pani Barbara namówiła kilka jeszcze innych osób do oskarżenia instruktora o wyłudzenie pieniędzy.

– Nie wiem, co spowodowało, że postąpili w ten sposób. Nie potrafię tego zrozumieć. Nie wiem, czym się kierowali. Nigdy w przeszłości nie spotkałem się z podobnym przypadkiem. Być może było to działanie konkurencji – żali się pan Marek. – Szkoła, w której pracowałem, nigdy nie miała zamiaru nie wywiązać się z umowy, jak również nie miała zamiaru wyłudzić pieniędzy od kursantów. Ja byłem gotowy do przeprowadzenia zajęć praktycznych zgodnie z wcześniejszymi zobowiązaniami zawartymi w umowie. Działałem w dobrej wierze i nigdy nie miałem zamiaru odstąpić od przeprowadzenia zajęć praktycznych.

Najpierw zaświadczenie, później kurs

Dlaczego pan Marek wypisał zaświadczenie o ukończeniu kursu, choć w rzeczywistości zajęcia nie odbyły się?

– Bo taka była praktyka w całym kraju. Instruktorzy szli w ten sposób kursantom na rękę – tłumaczy się pan Marek.

Przypomnijmy: jeszcze kilka lat temu na egzamin w WORD-zie trzeba było czekać nawet 2-3 miesiące. W związku z tym właściciele szkół jazdy wystawiali zaświadczenia o ukończeniu kursu jeszcze przed rozpoczęciem zajęć praktycznych. Dlaczego? Osoby, które ukończyły kurs i zostały odpowiednio przygotowane, czekając długie miesiące na egzamin, zapominały nabytych umiejętności. Właściciele OSK tłumaczyli, że łamią prawo – bo to WORD-y łamią prawo. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy Prawo o ruchu drogowym WORD powinien umożliwić kursantowi przystąpienie do egzaminu państwowego w ciągu 30 dni od chwili przyjęcia od niego niezbędnych dokumentów (m.in. zaświadczenia ukończenia kursu). W rzeczywistości na egzamin trzeba było czekać długie miesiące. Nielegalny proceder praktykowany był przez większość OSK. O problemie dobrze wiedziało Ministerstwo Infrastruktury (minister zmienił w końcu rozporządzenie nakazujące wyznaczanie terminu kolejnego egzaminu w ciągu 30 dni właśnie z tego powodu, że osoby, które podchodziły do egzaminu po raz pierwszy, czekały 2-3 miesiące). Nowe przepisy weszły w życie 6 czerwca 2010 r. (rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 8 maja 2009 r. Dziennik Ustaw z 25.05.2009 r. nr 78 poz. 653). Problem rozwiązał się sam. Obecnie, z powodu niżu demograficznego, kolejek w WORD-ach już nie ma.

Sytuacja bez wyjścia?

Na podstawie oskarżeń kursantów starosta zduńskowolski wszczął postępowanie wyjaśniające. W OSK odbyły się dwie kontrole, które nie wykazały nieprawidłowości. W styczniu 2009 r. postępowanie wyjaśniające zostało zawieszone. Starosta nie stwierdził naruszenia wykonywania działalności gospodarczej w zakresie prowadzenia ośrodka szkolenia kierowców. Wystosował jednak zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa sfałszowania i wyłudzenia podpisów przez pana Marka. Do tej pory odbyły się już dwie rozprawy, podczas których przesłuchano część świadków. Kolejna rozprawa odbędzie we wrześniu.

– Zostałem wrobiony. Kursanci, którzy złożyli doniesienie, nie mówią prawdy. W składanych zeznaniach nie potwierdzają opisanego przeze mnie stanu faktycznego. Twierdzą, że nie wiedzieli co podpisują, że zostali namówieni przeze mnie do podpisania potwierdzenia odbycia szkolenia, którego nie było i którego nigdy nie zamierzałem przeprowadzić – żali się pan Marek. – Zostałem wciągnięty w paskudną grę i nie wiem jak z tego wybrnąć. Jestem wieloletnim dydaktykiem i pasjonatem swojego zawodu. Przez wiele lat współpracowałem z Instytutem Transportu Samochodowego w Warszawie i działałem na rzecz poprawy procesu szkolenia i egzaminowania. Nie mógłbym podeptać tego, o co walczyłem przez wiele lat. Mój adwokat nalega, abym stał na stanowisku, że zajęcia odbyły się zgodnie z istniejącymi dokumentami to potwierdzającymi, czyli kartami przeprowadzonych zajęć i zaświadczeniami o ukończeniu kursu. Twierdzi, że zeznając prawdę, przyznam się do poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Pytanie, co mam robić i komu uwierzy sędzia?

Mikołaj Radomski

Wasze komentarze (4)

  1. Kto idąc na rękę kursantowi, naruszając obowiązujące prawo, musi ponieść karę. I to nie jest tak, że wszyscy to robili, a on wpadł. Podaj przykład, kto to robił.
    • Prokurator nie pyta w jakiej wierze kto co robił tylko patrzy na przepisy. U mnie w szkole jazdy jest to nie możliwe żeby kursant przed zdaniem wewnętrznego egzaminu otrzymał zaświadczenie ukończenia kursu, a czasem trzeba go zdawać 2, 3 razy. SZANUJMY swój zawód Panowie instruktorzy!!!!!
  2. Mikołaj Radomski powinien zająć się pisaniem o przygodach Koziołka Matołka, a nie wypisywać głupoty w obronie Pana Marka K. Jestem jednym z poszkodowanych i zapewniam że nikt nie namawiał mnie, do Poświadczenia nie prawdy, wyłudzenie uprawnień oraz działania na szkodę WORD.
  3. Na i dobrze. Moi kursanci przez takich bałaganiarzy czekali wtedy na egzamin ponad 2 miesiące. Wypraszam sobie, aby pisać, tłumaczyć. że wszyscy tak robili. Są też OSK uczciwe, które w cwaniactwa nie wchodzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.