Kubiś: Napiszmy ustawę na nowo!

– Apeluję, żeby kolejna nieunikniona nowelizacja ustawy o kierujących pojazdami przerwała udrękę milionów Polek i Polaków z uzyskiwaniem prawa jazdy. Zostawmy z dotychczasowych rozwiązań co konieczne i napiszmy tę ustawę od nowa. Ustawę i rozporządzenia – pisze w liście otwartym Eugeniusz Kubiś, organizator protestów zielonogórskich przeciwko ustawie o kierujących pojazdami z 2012 i 2013 r.

5 stycznia 2016 r. minie piąta rocznica uchwalenia przez parlament ustawy o kierujących pojazdami. Co społeczeństwo zyskało na tej ustawie? Zburzono dotychczasowy, w miarę sprawnie i efektywnie działający system szkolenia, egzaminowania oraz wydawania praw jazdy. W zamian otrzymaliśmy regulację, z którą obywatele i państwo nie mogą dojść do ładu, mimo kilkunastu nowelizacji. 4 stycznia 2016 r. minie kolejny termin wejścia w życie, najistotniejszej, z punktu widzenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, części ustawy. Termin minie, przepisy znowu nie wejdą w życie, pozostanie bałagan i niepewność. Mija pięć lat, rządowa instytucja wydała kilkaset milionów na prace nad Centralną Ewidencją Pojazdów i Kierowców a ustawy nadal nie można wprowadzić w życie, bo CEPIK  jest „ w proszku”. Apeluję, żeby kolejna nieunikniona nowelizacja ustawy o kierujących pojazdami przerwała udrękę milionów Polek i Polaków z uzyskiwaniem prawa jazdy. Zostawmy z dotychczasowych rozwiązań co konieczne i napiszmy tę ustawę od nowa. Ustawę i Rozporządzenia. Nie może być tak jak dotychczas, że uchwala się ustawę a rozporządzenia wydaje się za 18 m-cy i to z rażącymi błędami. Tak było dotychczas.

Dotknięcie czrodziejskiej różdżki

Miliony Polek i Polaków wyszkolonych przez polskich instruktorów jeździ po drogach Wielkiej Brytanii, Niemiec i innych krajów całego świata, radząc sobie nie gorzej niż miejscowi. Coraz częściej zdarza się, że polscy obywatele, którzy u siebie nie mogli przebrnąć przez egzamin wewnętrzny, rezygnują z kontynuacji szkolenia, bo uzyskują prawo jazdy w Wielkiej Brytanii. Oceniając stan bezpieczeństwa na polskich drogach, trzeba statystykami posługiwać się w sposób pogłębiony i rzetelny. Uważam, że porównując poziom bezpieczeństwa na drogach w Polsce i w przodujących pod tym względem krajach Europy, nie stosuje się do tych wymogów. W Polsce, w odróżnieniu od tych krajów, na drogach dominują kierowcy w drugim, góra trzecim pokoleniu. Jestem głęboko przekonany, że gdyby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenieść do Polski niemieckie, skandynawskie czy francuskie drogi oraz tamtejsze systemy nadzoru nad ruchem drogowym a Polki i Polaków umieścić w pojazdach, którymi poruszają się po swoich drogach Niemcy, Skandynawowie czy Francuzi, to mielibyśmy równie doskonałe jak oni wskaźniki bezpieczeństwa.

System dla ogółu

Od lat 90tych do teraz, liczba ofiar wypadków drogowych w Polsce radykalnie zmalała – odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu liczby uczestników ruchu drogowego. To trzeba zauważyć i uczciwie interpretować. Nowe rozwiązania nie mogą być wprowadzane w interesie szkół jazdy, ośrodków egzaminowania czy innych podmiotów żyjących z kierowców. Muszą służyć ogółowi obywateli uczestniczących w ruchu drogowym. Obecnie mamy system egzaminowania oparty o przedsiębiorstwa, które utrzymują się w blisko 90 proc z egzaminowania, w tym głównie z egzaminów poprawkowych. System z WORD miał przeciwdziałać korupcji. Od kilkunastu lat okazuje się, że wybitnie tej korupcji sprzyja. Nie ma w tym nic dziwnego. Najniższa zdawalność w Europie i korupcja wprost wynikają z sytemu egzaminowania realizowanego przez przedsiębiorstwa nazywane WORD.

Łuki i proste

Jedno z ministerstw intensywnie reklamuje w telewizji komercyjnej rozwój e-administracji w Polsce. Elementem tej e-administracji jest elektroniczny obieg dokumentów w procesie uzyskiwania i wydawania praw jazdy. Kluczowy element tego systemu, tak zwany PKK ( profil kandydata na kierowcę), obywatel musi załatwić udając się osobiście do starostwa właściwego ze względu na miejsce stałego zameldowania. Wiąże się to niekiedy z kilkusetkilometrową podróżą. Tak działa e-administracja w przypadku obywateli zamierzających uzyskać prawo jazdy. Ustawa o kierujących pojazdami podzieliła, bez merytorycznego uzasadnienia, ośrodki szkolenia kierowców na zwykłe i tzw. Super Osk, uprzywilewując te ostatnie. Jedną z różnic  uzasadniającą ten podział jest to, że plac w ośrodku zwykłym ma być wyłączony z ruchu drogowego a w Super Osk dodatkowo ma być opłotowany. Instruktorzy, żeby utrzymać uprawnienia muszą co roku przechodzić kilkudziesięciogodzinne płatne warsztaty, realizując w kółko ten sam program. Prawo do organizowania tych warsztatów mają wyłącznie super osk i WORD-y. Każdy ośrodek szkolenia w Polsce, choćby szkolił wyłącznie na prawo jazdy kat. B, musi obowiązkowo posiadać utwardzony plac manewrowy. Na tych placach kursanci ćwiczą w specyficzny sposób rozumianą jazdę po prostej i po łuku. Element ten jest podstawową częścią sprawdzianu podczas egzaminu państwowego. Służy rzekomo sprawdzeniu czy kursant panuje nad pojazdem. Kilkadziesiąt procent spośród osób ubiegających się o prawo jazdy oblewa egzamin państwowy na tym elemencie, po kilku minutach – płacąc za to pełną stawkę, czyli 140zł.

Niepotrzebne place

Logicznie rozumując sprawdza się czy uprawniony instruktor, który przejeździł z kursantem minimum 31 godzin zegarowych, nie poświadczył nieprawdy w zaświadczeniu o ukończeniu kursu. Przecież wszystkie drogi to proste i łuki. Człowiek, który bez problemu panuje nad pojazdem  w ruchu drogowym, może nie przejechać 40-tu metrów tyłem po prostej i łuku bez prawa do zatrzymania się i korekty toru jazdy.  Z pewnością nie świadczy to, o nie panowaniu nad pojazdem. Kiedyś trzeba było na placu manewrowym parkować „na raz” równolegle, prostopadle przodem i tyłem oraz po skosie. Wyuczenie tych elementów pochłaniało wiele godzin z kursu. Kiedy po latach z tych wymogów zrezygnowano, nie odnotowano w Polsce wzrostu liczby wypadków czy stłuczek przy parkowaniach. Wręcz przeciwnie, może dlatego, że szkoleniowcy zyskali kilka godzin na jazdę w ruchu miejskim. Takich placów jak w Polsce nie ma w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji i w żadnym innym zamożnym kraju, gdzie poziom bezpieczeństwa na drogach jest znacznie wyższy niż w Polsce.

Daleka podróż do ODTJ-u

Gdyby w styczniu 2016 roku weszła w życie ustawa o kierująych pojazdami w dotychczasowym kształcie, na drodze pojawiłyby się samochody z zielonymi listkami. Ich kierowcy musieliby jeździć po drogach publicznych z innymi prędkościami niż pozostali. Jest to wymóg, który niepotrzebnie będzie dezorganizował ruch drogowy. Podzielam pogląd, że wskazane jest szczególne dyscyplinowanie początkujących kierowców, żeby nie zrobili krzywdy sobie lub innym w okresie kiedy nabywają doświadczenia. Mam nadzieję, że przyczyni się to do wzrostu bezpieczeństwa na drogach. Ale czy warto budować, kosztem wielu milionów, infrastrukturę, żeby w ciągu godzinnych zajęć początkujący kierowca przekonał się , że na śliskim jest ślisko? Warto, żeby płacił za tę godzinę 200 zł., poświęcał dzień pracy lub nauki i odbywał niekiedy kilkusetkilometrową podróż do ośrodka doskonalenia techniki jazdy? Rozumiem, że takie szkolenie może być ciekawym i pożytecznym doświadczeniem, ale czy na tyle istotnym dla poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym, żeby obciążać nim wszystkich obywateli, chcących uzyskać i zachować prawo jazdy? Rozumiem, że w tego typu specjalistycznych ośrodkach muszą szkolić instruktorzy doskonalenia techniki jazdy, ale dlaczego  uprawniony instruktor nauki jazdy, który szkoli od początku osoby ubiegające się o uzyskanie prawa jazdy, nie ma prawa prowadzić jazd przypominających z osobami, które np. przez kilka lat, mimo posiadania prawa jazdy, nie korzystały z niego. Czym kierowano się zastrzegając tego typu doszkolenie dla instruktorów doskonalenia techniki jazdy? To kolejny absurd, który trzeba wyeliminować.

Egzamin państwowy i nadzór!

Punktem kluczowym w systemie szkolenia i uzyskiwania prawa jazdy powinien być egzamin państwowy przeprowadzany przez egzaminatora reprezentującego państwo a nie przez pracownika przedsiębiorstwa utrzymującego się z opłat za egzaminy,  w tym głownie poprawkowe.  Drugim punktem kluczowym powinien być skutecznie i niezawodnie działający system nadzoru nad ruchem drogowym. System nastawiony nie na zarabianie na pułapkach zastawianych na kierowców, lecz upewniający ich, że kiedykolwiek złamią przepisy, szybko i niezawodnie spotkają się ze swoim umundurowanym aniołem stróżem, wyposażonym w nowoczesną technikę i bloczek mandatowy. Żadne super szkolenie, wykształcenie, nieposzlakowana opinia nie zastąpi nieuchronności kary za niebezpieczne zachowania na drodze. Świadczy o tym dobitnie skłonność do wykroczeń odnotowywana u parlamentarzystów, sędziów, czy prokuratorów. Polacy nie dlatego giną na drogach, bo nie znają przepisów lub są w inny sposób źle wyszkoleni. Jeżdżą jak im podpowiada fantazja i pozwala niedoinwestowana policja.

4 stycznia 2016 r., zamiast być postrachem dla Polek i Polaków, chcących uzyskać prawo jazdy, powinien stać się przełomem, po którym uzyskanie prawa jazdy w Polsce będzie czymś normalnym i satysfakcjonującym.

Eugeniusz Kubiś

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Wasze komentarze (21)

  1. Ile razy jeszcze wszystko od nowa ma się zmieniać. Branża potrzebuje minimum 5 lat spokoju. Firmy potrzebują stabilnych warunków do rozwoju a nie ciągłych zmian i kombinacji.
    • Miałem (nie) przyjemność poznać Pana K. Ten Pan ma gdzieś jakość szkolenia i współpracę z OSK w tym obszarze? Jeśli chodzi o zmiany w przepisach w ostatnich latach to oczywiście, że część z nich jest bublem ale większość z nich jest przydatna i wygodna dla "milionów polaków". Bublem są np. warsztaty instruktorskie. --------------------------------------------------Jak podnieść jakość szkolenia: -----ZLIKWIDOWAĆ WARSZTATY. ----------Wprowadzić powtórny egzamin instruktorski dla instruktorów, których kursant nie zdał np. 4-5 krotnie egzaminu państwowego. ---------------Skrócenie z min 45 do np. 25-30 minut egzaminu w części jazda w ruch miejskim. -------- Wprowadzenie możliwości zdawania egzaminu w OSK (bez kamer). To są konkrety a nie kolejne stękanie Pana K.
      • Człowieku ,po co te wstępy ad personam? Wiesz lepiej ,potrafisz lepiej , to zajmuj się rozwiązywaniem problemów a nie Kubisiem , który być może ma coś wspólnego z Twoimi problemami ,ale nie z problemami o których rozmawiamy.Mówmy o problemach a nie o Kubisiu ,który mało kogo obchodzi.Ok ?
        • Autoteoria ,jak Ty chcesz zajmować się przepisami ,kierować instrukyorów na powtórne egzaminy ,skoro w swej niewiedzy wyważasz otwarte drzwi ? Egzaminy już obecnie mogą trwać 25 minut.
          • Udało się! Uderz w stół a nożyce się odezwą. INSTRUKTOR i WW: Według Was (jak domyślam się instruktorów) dlaczego kursant, który przeszedł szkolenia i EGZAMIN WEWNĘTRZNY zdaje państwowy 5 razy? Czy jak to Wina? Instruktora lub źle przeprowadzonego egzaminu. Instruktor, któremu groziłby powtórny egzamin instruktorski DWA zastanowiłby się zanim podpisałby EGZAMIN WEWNĘTRZNY. Kiedy dotrze do decyzyjnych w tej branży że dopóki Może Panowie INSTRUKTOR i WW Mają lepszy pomysł? Czy tylko potraficie stękać jak Pan Kubiś? KIEDY DOTRZE do decyzyjnych w tej branży, że najważniejszy formalnie w procesie szkolenia jest EGZAMIN WEWNĘTRZNY. kontrole OSK przez wydziały komunikacji (starostwa) nawet NIE PRZEGLĄDAJĄ (przynajmniej w Zielonej Górze) arkuszów z egzaminów wewnętrznychl
    • Nie tylko branża potrzebuje stabilizacji, ale też KURSANCI ! Młodym się to już wszystko miesza i nie wiedzą jak i czy w ogóle brać się za prawo jazdy bo ca chwila się słyszy o jakiś zamianach !!!
  2. Panie Kubiś, a czy nie obiecywałeś Pan, że przestaniesz pisać? Słownyś Pan jak - nie przymierzając - politycy...
  3. Panie Kubiś wnioskuję z Pańskich wypocin że ustawa powinna być pisana pod Pana bo skoro tyle mam to napiszcie że tyle wystarczy a pora sprawdzić co sam potrafię i może powiedzieć sobie że młodzi robią to lepiej a wapniaki na emeryturę. OIGOSK poznało się na tobie trochę szybciej
    • Tolek,co Ty taki nerwowy?Napisał facet prawdę o szkoleniu i egzaminowaniu,a Ty się denerwujesz że może to być realne i nie będzie jak doić pieniążków od ciemnego luda.Jak piszesz publicznie to punktuj co Ci się nie podoba.Takie teksty są bee.
  4. Pomysł aby zamiast dorażnych i stale koniecznych poprawek-nowelizacji UoKP stworzyć kompatybilny z europejskim prawem całkiem nowy na miarę epoki kodeks drogowy jest dobrze znany od wielu lat.Jednak to już kolejna tym razem nowa ekipa staje przed wielkim zadaniem stworzenia prawa uwzględniającego zmiany w infrastrukturze drogowej i rozwój motoryzacji. Powstało również nowe pokolenie obywateli ,żyjące w całkiem odmiennej internetowej cywilizacji , które całkowicie nie rozumie dlaczego uzyskanie prawa jazdy nie stwarza kłpotów kolegom z krajów UE należy do wciąż nierozwiązywalnych naszych popularnie zwanych polskich problemów. Pana Kubisia pozdrawiam i gratuluję uporu z jakim stara się realizować swoje pomysły z ,ktorymi nie zawswze się zgadzam.Uważam , że tylko swobodna wymiana poglądów do ,której jak zwykle zachęcam wszystkich bez wyjątków może doprowadzić do powstania wniosków z którymi powinni liczyć się decydenci.
      • Jeśli uzna Pan ,że moje uczestnictwo w dyskusji-spotkaniu na temat koniecznych i nie zbędnych zmian w UoKP może przynieść pozytywne rezultaty dla naszego środowiska to deklaruję chęć brania w niej udziału. Pańska energia i dotychczsowe doswiadczenia organizacyjne być może pomogą w organizacji takiego spotkania. Z poważanim W.Sz
  5. Dobrze, ze Kubiś na nowo odgrzebał swoje postulaty. Może z tym rządzem się to w końcu uda. Tylko panie Kubiś: proszę pamiętać o kategorii C-CE-D ! kiedy w koncu łuk dla tych kategorii zostanie przemalowany tak aby był cofanie było przez lewe ramię ??!! przecież kierowca samochodu ciężarowego niemal nigdy nie cofa przez prawe ramię gdyż nie ma jakiejkolwiek widoczności ! I kolejna sprawa: możliwość podstawiania na egzamin własnego zestawu C/CE - przy czym instruktor OSK musi uczestniczyć w takim wgzaminie aby w razie problemów na łuku móc przestawić pojazd.
    • Dobrze będzie jeżeli przedsiębiorcy szkolący na inne kategorie dołączą.Ja wypowiadam się w sprawach ,którymi zajmuję się 26. rok.Jeżeli komuś odpowiada moje rozumowanie i działanie ,to działajmy razem. Nie jestem zainteresowany gadaniem dla gadania i gierkami.Interesuje mnie wyłącznie efektywne rozwiązywanie problemów.Proszę o współdziałanie podobnie myślących.
  6. Dopóki dopóty w tym kraju będą istniały WORD-y uzyskanie prawa jazdy będzie się wiązało z drogą przez udrękę do wymarzonego dokumentu.
    • Po co place manewrowe na kat.B, po co WORD'y(skoro korupcja tam jest na potęgę może czas je zlikwidować?) dlaczego obecnie podstawiając auto na egzamin musimy godzine przed przyjechac i pracowinik WORDu musi sprawdzić jego stan tech.? To już przegląd jest niewystarczający ??? To jakaś paranoja...Dlaczego nie mozna zrobić tego w prosty, transparentny sposób jak np.w DE ? Z tyłu egzaminator, obok instruktor, auto OSK..same +..mniejszy stres zdającego, większe parcie na dobre przegotowanie kursanta i szkolenie na dowolnej marce auta. I kolejna bezsensowna rzecz jak tzw. łuk na kat."B"? po co to komu... wiele osób zestresowanych po 2 min potrąca słupek/pachołek i do widzenia :140 PLN do kasy... rozbój w biały dzień..czy ktoś przerwie ten proceder ??????????????
      • Jurek dokona rewolucji,,, jest artysta z punktami to i na ręke będzie mu dlasza rewolucja, a branża oczekuje dalszej liberalizacji przepisów :)
  7. Zlikwidować WORD-y: egzamin teoretyczny w wydziale komunikacji (jaki problem ? czy potrzebna jest cała machina kasująca w postaci WORD sp. z o.o., aby przeegzaminować teoretycznie ???), egzamin praktyczny prowadzony przez egzaminatora / urzędnika. Proste ? niby tak, ale wykonanie już nie tak proste... Marszałkowie łatwej kasy łatwo nie odpuszczą, przechowalni znajomych nie zamkną, a i lobby dyrektorów WORD ma niemałą moc (niestety ciemną moc)
    • Trudno się nie zgodzić z tezami stawianymi w artykule. W naszym kraju nie myśli się systemowo w sprawie bezpieczeństwa, tworzy się niedopracowane akty prawne latami ( UoKP bodajże 8 lat) i żenującej jakości akty wykonawcze i patrzy się czy bezpieczeństwo się poprawia. WORD ów bym nie zamykał ale zmienił sposób finansowania, który od początku był zły. Nie dlatego że egzaminującym zależy na poprawie wyniku swojej firmy ale dla ogólnego postrzegania przez społeczeństwo. Uwielbiamy ostatnio porównywać się do krajów europejskich, że tam łatwiej zapominając czym tam jeżdżą, po jakich drogach i jak się egzekwuje prawo. Jeżeli w tych obszarach wyrównamy to ich egzaminowanie można adoptować bez uszczerbku na bezpieczeństwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.