Tekst Romana Stencla, jaki ukazał się w Szkole Jazdy nr 12/2012 wzbudził kontrowersje wśród orędowników konsorcjum WORD i OSK, w celu wspólnego, tańszego zakupu lub wynajmu samochodów. Przedstawiamy polemikę szkoleniowców ze Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców w Warszawie.

Artykuł Romana Stencla zmusza mnie do zastanowienia się nad sposobem prowadzania dialogu w przestrzeni społecznej. Stencel, współautor (razem z PIGOSK i PFSSK) słusznego ze wszech miar pomysłu, by egzaminy na prawo jazdy uczniowie mogli odbywać na pojazdach należących do szkoły jazdy, nie wiadomo z jakiego powodu poczuł się zagrożony pomysłem powołania konsorcjum WORD i OSK, w celu wspólnego, tańszego zakupu lub wynajmu samochodów.


Wysiłki prowadzące do powstania tej korzystnej dla obu stron formy zakupu samochodów, Stencel przedstawia w formie policyjnego protokołu, po to pewnie, aby móc triumfalnie zakończyć konkluzją: „Powyższe dowodzi o dobrze przemyślanej i konsekwentnie realizowanej kampanii, zapoczątkowanej przywołaną na wstępie wypowiedzią dyrektora A. Szklarskiego”. Czy nie brzmi to prawie, jak jakiś spisek?


W kraju słynącym z doraźności i słomianego ognia, fakt, że ktoś prowadzi dobrze przemyślaną i konsekwentnie realizowaną kampanię, jest zjawiskiem rzadkim i raczej powodem do głębokiego zadowolenia, tak więc słowa Stencla są dla mnie i zwolenników pomysłu konsorcjum wielką pochwałą oraz zachętą do jeszcze większego entuzjazmu i konsekwencji działania. Jestem przekonany, że również kampania na rzecz dopuszczenia samochodów OSK na egzamin państwowy (dopisania do art. 53 ust.1 Ustawy o Kierujących Pojazdami sformułowania „lub ośrodka szkolenia kierowców wskazanego przez osobę egzaminowaną i na jej koszt"), zostanie uwieńczona sukcesem tylko wtedy, gdy zostanie dobrze przemyślana i konsekwentnie realizowana. Będę ją oczywiście z całym zapałem i być może równie z taka samą wielką euforią śledził i wspierał. Pomysłodawcom, jak również wszystkim zainteresowanym szkoleniowcom szczerze życzę rozwiązania, które jest oczywiste, ale szalenie trudne do zrealizowania, bo trzeba uzyskać poparcie wielu potężnych instytucji takich jak sejm, senat i Ministerstwo Transportu i Gospodarki Morskiej.


W obecnym układzie jest to chyba niemożliwe. Dopóki więc nie zostaną usunięte przeszkody w postaci istniejących już przepisów, jak choćby ten o jednolitym elektronicznym wyposażeniu samochodów na egzaminie, warto się postarać o rozwiązania leżące w zasięgu ręki, przynoszące OSK duże korzyści ekonomiczne oraz pozwalające na prowadzenie bardziej racjonalnej gospodarki sprzętem będącym w posiadaniu OSK.


Konsorcjum WORD-OSK jest takim właśnie rozwiązaniem i zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego Stencel obawia się, że „układanie się z dyrektorami WORD-ów w sprawie konsorcjum jest przedwczesne i szkodzi strategicznym interesom OSK!” Jakim interesom? Jakie są strategiczne interesy OSK? Walka na udry, bez szansy na wygraną, czy mądre ułożenie się z WORD z pożytkiem dla obu stron?


Zupełnie pozbawiony podstaw jest argument autora: „Idea konsorcjum nie eliminuje bowiem krzywdzącego OSK ogłaszania co cztery lata przetargu na wynajem lub zakup pojazdów do egzaminowania!”


Samego przetargu nie eliminuje, ale gdy idzie się do przetargu razem przestaje on być właśnie krzywdzący, zamawia się więcej samochodów, a im więcej samochodów obejmuje przetarg, tym lepszą cenę można uzyskać. A co do krzywdzących OSK przetargów, to sam autor, zapewne nieświadomie, dał najlepszy argument za ideą konsorcjum: „Niedawne rozstrzygnięcia przetargów w trybie ustawa prawo zamówień publicznych: 25.06.2012 r. w Łodzi (wynajem Suzuki Swift za 58 zł na miesiąc) oraz 9.07.2012 w Rzeszowie i Przemyślu ( wynajem Hyundaia i20 za 1 gr. na miesiąc) stworzyły przyjazną atmosferę i przychylność parlamentarzystów dla zwieńczenia sukcesem starań w zakresie zmian art. 53 ust. 1 Ustawy o Kierujących Pojazdami”.


Dlaczego niska cena samochodu miałaby przychylnie usposabiać posłów, i do kogo, wie zapewne tylko Roman Stencel, bo posłowie raczej nie. Nie dziwota, że takie przekręty nawet posłami wstrząsnęły. Ale, jak wskazałem wyżej, akurat w sprawie zdawania egzaminów na samochodach OSK, trzeba więcej niż tylko mechanicznie dopisać jedno słuszne zdanie. A po drugie, taką właśnie strategię dealerów konsorcjum eliminuje.


Przenieśmy się w świat liczb bardziej realnych. Stencel wylicza, że: „dostawca 300 samochodów na wynajem przy powyższej stawce corocznie dokładałby do takiego interesu około dwóch milionów zł (w przybliżeniu 300 x 6000 zł).” Pewnie i tak, ale handel polega na tym, że jeden chce jak najtaniej kupić, drugi jak najdrożej sprzedać. Tu akurat znaleźliśmy wspólnie z WORD sposób, by kupować taniej i przeciw temu może protestować tylko ktoś, komu bliższe są interesy sprzedających, w tym wypadku dealerów samochodowych. A ci dadzą sobie radę. Sami potrafią liczyć, handel w Polsce jest wolny i nie potrzebują wsparcia akurat ze strony OIGOSK. Ciekawe co o pomyśle swojego prezesa sądzą jego wyborcy?


Stencel na poparcie swojej niechęci do projektu konsorcjum wskazuje, że może się okazać, że nie zebrano „wymaganej liczby minimum 300 - 500 deklaracji przystąpienia do niego lub nie złożono oferty spełniającej ww. oczekiwania odnośnie wysokości miesięcznej opłaty!”. Mam przyjemność poinformować, że już jest wystarczająca liczba zgłoszeń, a to dopiero początek!


A jeśli dzięki jego wysiłkom projekt upadnie, to wszystko zostanie po staremu.W tym wypadku siana przez niego niewiara w powodzenie konsorcjum, może się też okazać takim samospełniającym się proroctwem.


WORD-y będą negocjować swoje ceny, a OSK będą musiały przy kupnie nowych samochodów oglądać się na WORD-y i będą pozbawione korzyści płynącej ze wspólnej potęgi przetargowej.


Przetargi tak jak dzisiaj będą przynosiły zadziwiające i nikogo oprócz delerów nie zadowalające rozstrzygnięcia cenowe. I dalej będziemy narzekać i psioczyć. Jeżeli natomiast konsorcjum dojdzie do skutku, wypracowanie wspólnej platformy pozyskiwania pojazdów do egzaminów i szkolenia przyniesie ewidentne korzyści tak dla WORD jak i OSK.


 Nie wiem dlaczego Stencel tak gwałtownie sprzeciwia się idei konsorcjum. Chcę wierzyć, że stoi za tym istotnie jedynie przekonanie, że projekt ten może zaszkodzić pracom legislacyjnym. Zastanawiająca jest jeszcze jedna inicjatywa legislacyjna prezesa OIGOSK-u. Otóż pojawiła się propozycja, aby nasze organizacje wspólnie wystąpiły do Sejmu o vacatio-legis (odłożenie w czasie) do 2016 roku dla wprowadzenia obowiązku trzyletniego, udokumentowanego stażu, niezbędnego do założenia OSK. Czy naprawdę zależy nam wszystkim na dalszym i niekontrolowanym wzroście liczby OSK prowadzonych przez niedoświadczonych szkoleniowców, ludzi, którzy szkodzą naszemu środowisku i zamiast szkolić to niejednokrotnie uskuteczniają handel zaświadczeniami ukończenia kursu, a idea bezpieczeństwa ruchu drogowego tak ważna w naszym zawodzie to pojęcie science fiction?


Instruktor świeżo po kursie, który założył własny ośrodek, szkoli kursantkę pisząc sms-a, a jadąc przez miasto gdzie jest ograniczenie prędkości do 50 km/h pozwala na jazdę z prędkością 80 km/h (nadmieńmy, że to druga godzina jazdy). Gdy zatrzymuje ich policja, instruktor stwierdza, że nic się nie stało, droga jest prosta i szeroka. Chciał tylko, żeby kursantka poczuła wiatr we włosach.


Może jednak odbycie trzyletniej praktyki czegoś by instruktora po kursie i bez doświadczenia nauczyło.


Szkolenie na drogach publicznych to nie jest wesołe miasteczko lub prywatne ranczo. Tam gdzie giną ludzie, nie ma miejsca na eksperymentowanie, vacatio legis w sprawie stażu instruktora to pomysł którego nie powinien wspierać tak znany i doświadczony szkoleniowiec.


Wróćmy do podstawowego tematu tez Romana Stencla, którego zdaniem: „generalnym celem tej kampanii (konsorcjum - przyp. red.) jest dezawuowanie wysiłków społecznych ogólnopolskich organizacji środowiska OSK w przedmiocie zmian brzmienia art. 53 ust.1 Ustawy o Kierujących Pojazdami”


Mogę zapewnić Romana Stencla że przebieg prac legislacyjnych to jedno, a czysto gospodarczy projekt konsorcjum to drugie. Jedno na pewno nie wyklucza drugiego, co wielokrotnie i publicznie deklarowałem. A moim (i nie tylko) zdaniem, szansy na wprowadzanie nowelizacji ustawy przed 19 stycznia przyszłego roku jak nie było, tak nie ma.


 


Dariusz Gil


Wojciech Szemetyłło


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0