Komunikacja do szkół

Podczas debaty, która odbyła się przy okazji wręczenia milionowego prawa jazdy Andrzej Szklarski, dyrektor WORD-u w Warszawie zapytał, czy nie warto byłoby zlikwidować obowiązkowego szkolenia kursantów. Na sali zawrzało. Wszyscy jednak zgodzili się, że warto pracować nad wprowadzeniem do szkół wychowania komunikacyjnego.

Na debacie, która odbyła się 17 grudnia w sejmowej Sali Kolumnowej zebrali się przedstawiciele środowisk związanych ze szkoleniem kierowców, przedstawiciele wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju (Łukasz Twardowski i Zbigniew Rynasiewicz), wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk oraz opozycyjni posłowie (Krzysztof Tchórzewski, Jerzy Polaczek, obaj PiS).

Moderatorem dyskusji był prezes stowarzyszenia KIEROWCA.PL Włodzimierz Zientarski, który nawiązał do niedawnego artykułu „Dziennika Gazety Prawnej”, gdzie można przeczytać o tym, że resort infrastruktury i rozwoju rozważa przeniesienie egzaminów teoretycznych na prawo jazdy z WORD-ów do starostw powiatowych. Mogłoby się to stać w 2016 r. Oficjalnie ministerstwo wszystkiemu zaprzecza.

– Pomysłów na zmianę systemu szkolenia i egzaminowania jest wiele – mówił Zientarski. – Mówi się na przykład o przekształceniu WORD-ów w ośrodki uczące kultury i bezpieczeństwa na drodze, czy całkowitym ich zamknięciu. Jak oceniacie obecną sytuację na rynku?

Szkolenie tylko dla chętnych?

Taki wstęp sprowokował uczestników debaty do dyskusji i wymiany poglądów.

– Może warto byłoby zadać sobie pytanie, czy może znieść obowiązkowe szkolenie kandydatów na kierowców – zastanawiał się Andrzej Szklarski, szef warszawskiego WORD-u. – Teraz niektóre szkoły jazdy wydają zaświadczenia o ukończeniu kursu osobom, które nie są przygotowane do egzaminu. Może warto skończyć z tą fikcją? Jeśli ktoś czuje się na siłach zdać egzamin, to po co fundować mu szkolenie? Warto wspomnieć, że kuleje też nadzór nad ośrodkami. Starostwa nie dają sobie z tym zadaniem rady. Mówię to, bo cały czas słyszę o tym, że WORD-y odpowiadają za całe zło. Zapewniam, że nikt nie ustala wyniku egzaminu przed jego rozpoczęciem. To jakieś wierutne bzdury.

Odmienne zdanie ta temat pracy starostw ma Małgorzata Kaniewska, szefowa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Wydziałów Komunikacji.

– Starostwa wykonują swoją pracę rzetelnie, na podstawie stanu prawnego, który obowiązuje w naszym kraju. Trzeba natomiast ulepszyć bazę szkoleniową dla instruktorów. Nie wydaje mi się też, że WORD-y powinni ulec likwidacji. Ktoś musi przecież dyskontować wiedzę kandydatów na kierowców.

Kluczem jest edukacja

Z kolei wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk, jeszcze niedawno szef resortu transportu przyznał się, że jego największą porażką nie był problem z budowaniem autostrad, ale brak porozumienia z minister edukacji co do wprowadzenia do szkół obowiązkowego wychowania komunikacyjnego.

– Ciężar szkolenia trzeba przenieść do szkół, to wtedy trzeba wyrabiać właściwe nawyki, które pozwolą na zwiększenie bezpieczeństwa na polskich drogach. Moim zdaniem szkoła podstawowa powinna zakończyć się egzaminem na kartę rowerową, ponadgimnazjalna – na prawo jazdy.

Zgodził się z nim prezes Jan Domasik, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców.

– Wychowanie komunikacyjne w szkołach to dobry pomysł. O jego formie można dyskutować. Problem jednak polega na tym, że trzeba się zmagać z nieżyciowymi przepisami, które funkcjonują już teraz. Po deregulacji zawodów mamy do czynienia z sytuacją, gdzie nauczyciel może być głupszy, mniej wykształcony od ucznia. Czy tak powinno być? Instruktor powinien mieć przygotowanie nauczycielskie, egzaminator przynajmniej wieloletnie przygotowanie w szkoleniu. Nie może być tak, że wystarczy mu teraz zdanie egzaminu państwowego. Mówi się o kolejnych zmianach, choćby o obowiązku nauczania medycznego? Czy taka powinna być rola szkół jazdy? Może wprowadzimy taki obowiązek do wszystkich zakładów pracy?

Ewolucja zamiast rewolucji?

Głos w dyskusji zabrał także Łukasz Kucharski, szef Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego.

– Nie mamy teraz czasu na rewolucję, tylko ewolucję. Prawdziwym problemem w naszym kraju jest jakość szkolenia. Przecież 70 proc. niezdanych egzaminów to złe wykonanie czynności na placu manewrowym. Nie mówię tu oczywiście o wszystkich autoszkołach, ale o części na pewno.

Z kolei Michał Łydka, wiceprezes stowarzyszenia KIEROWCA.PL zauważył, że warto byłoby spojrzeć na wzorce, które funkcjonują w innych krajach.

– Tam nacisk kładzie się na prawidłowe zachowania na drodze, nie pokazywanie swoich umiejętności podczas najtrudniejszych manewrów.

Debatę zakończył wiceminister Zbigniew Rynasiewicz.

– Cały czas pracujemy nad ulepszaniem naszych przepisów. – Do współpracy zapraszam wszystkich.

Jakub Ziębka

 

Wasze komentarze (29)

  1. Zniesienie obowiązkowych kursów zrobi porządek na rynku - zostaną tylko dobrzy instruktorzy, bo skończy się fikcja szkoleniowa uskuteczniana przez szmaciarzy. Kursant sam wybierze instruktora i uczy się tak długo, jak potrzeba. Jeśli umie - zda egzamin, jeśli nie umie to nie zda... Skończą się karty zajęć, książki, etc...
  2. Rzecz nie jest w tym że kursanci są żle szkoleni w OSK ale w złych nawykach,modzie nieposzanowaniu prawa, nadmierna prędkość, popisywanie się młodych kierowców przed kolegami , alkohol ,narkotyki, tego na pewno nie uczą instruktorzy na 100% przecież to wszystko wynika ze statystyk że właśnie tam trzeba szukać porażki programów BRD. Wprowadzanie kultury jazdy i poszanowanie prawa trzeba uczyć od przedszkola. Ile razy to ojciec mówi do syna że trzeba ustępować miejsca ludziom starszym w tramwaju ale czy oni to robią? wręcz przeciwnie taki jest szpan aby właśnie tego nie robić ile to ludzi nie zatrzymuje się aby udzielić pierwszej pomocy P/L tego nie uczą przecież instruktorzy wręcz przeciwnie
  3. ta propozycja była zgłaszana podczas prac nad uokp ale że zgłaszał ją kontrowersyjny prezes ze Szczecina to pomimo aprobaty ministerstwa został zakrzyczany przez populistów , którzy teraz go odkopują i proponują wprowadzić od nowa .A czym by handlowano na placu bankowym?
  4. Zjazd białych kołnierzyków ble ble ble, samym gadaniem jeszcze nikt nic nie stworzył . To jest tak jak ustawy ustala góra, bez słuchania głosu z dołu ludzi z branży.Za biurka wszystko wygląda pięknie w złotych kolorach , ale rzeczywistość jest inna.Kto lepiej zna się na pieczeniu chleba piekarz, czy mgr. technologi żywienia? I tak jest ze szkoleniem.
    • Święte słowa. I dlatego właśnie banda nadętych bufonów stworzyła taki bubel zwany UoKP-nie pytali nas,szkoleniowców i właścicieli OSK
  5. Czytając wypowiedź dyrektora WORD zastanawia mnie takie podejście dążące do likwidacji szkolenia kandydatów na kierowców przez ośrodki. Jeszcze kilka miesięcy temu kiedy było bardzo dużo kursantów takie hasła nie wchodziły w grę. Teraz jak mamy kursantów jak na lekarstwo, nagle WORD-om ośrodki szkolenia stały się nie potrzebne ? Tu nie chodzi o złe szkolenie, po prostu z instruktora zrobiono "rzemieślnika", zdegradowano całkowicie zawód. Co zrobi instruktor, nie pozwoli podejść danej osobie do egzaminu ? I co, bardzo szybko fama rozniesie, że w tej szkole utrudnia się przystąpienie do egzaminu. Co na to kursanci ? Wybiorą inne szkoły jazdy. Brak porozumienia między szkołami jazdy, ciągła rywalizacja powoduje to, iż kursanci wybierają te szkoły, które "idą im na rękę" . Zmiany powinny iść w całkiem innym kierunku - ale to jest już rola rządzących, którzy bardzo często wolą eksperymentować.
    • A ja jak patrzę na te wszystkie szkółki handlujące kwitami i różne gruppony, to myślę, że pomysł jest dobry. A zlikwidować w cholerę te kursy, skoro to i tak fikcja...
  6. Wam się wydaje, że ci instruktorzy, którzy bez względu na warunki przyjeżdżaja do pily z Chojnic, czerska, Połczyna, Stargardu Szcz. i innych miast przemierzają, dzień w dzień tyle kilometrów, narażając życie i zdrowie, tylko po to żeby jakąś lipę odstawiać? Szacuję, ze na ulicach tego miasta "elki" rocznie przejeżdżaja ok 6 mln km, jakieś 300 tyś. godz. trzeba być szuja, zeby smaemu zdawać egz. 30 lat temu, jadąc ok 10 min maluchem jakąś wiejska drogą a teraz za slabe wyniki egz, winą obciążać instruktorów. każdego takiego jełopa posadzić przed komputerem i jak obleje teśty to mu zabrać prawo jazdy. Jak na mieście, w ciągu 65 minut jazdy, dwa razy kierunkowskaz włączy "za wcześnie, za późno" zdaniem pana egzaminatora, zabrać dyrektorowi prawo jazdy.
    • Do Leona - stara śpiewka. Wytłumacz mi dlaczego szkoły z tego samego miasta,których kursanci zdają w tym samym WORD, u tych samych egzaminatorów, na tych samych samochodach to z jednej szkoły zdaje za pierwszym razem ponad 50 % a z sąsiedniej (ale za to tańszej) zdaje niecałe 10 % ? Odpowiedz uczciwie czy za kwotę mniejszą niż 1000,00 zł. jesteś w stanie dobrze wyszkolić kandydata na kierowcę ? Jeżeli odpowiesz że nie, to oznacza że ci robią to nieuczciwie. Przez takich cierpią dobre szkoły i one też zaczynają "opuszczać loty". Ale na wszelki wypadek to winni są egzaminatorzy albo WORD-y. Wesołych Świąt.
  7. Szkolenie z pierwszej pomocy powinno się uczyć do przedszkola, są przykłady że takie dzieci uratowały życie rodzicom .Szkolenie to powinno być prowadzone w gimnazjach, szkołach zawodowych, liceach i na studiach.Telewizja powinna częściej pokazywać przykłady ratowania życia instrując i ucząc tych zagadnień ,piętnować obojętność , lansując modę i odruchy niesienia pomocy innym
  8. Można zlikwidować obowiązkowe szkolenie /czyli znaczna cześć OSK zostanie zlikwidowana,pozostali sobie poradzą/. Jak nie będzie obowiązkowego szkolenia, to po co utrzymywać przechowalnie polityczne pod nazwą WORD. Egzamin teoretyczny do Starostwa /egzaminator jest niepotrzebny,urzędnik potwierdzi na wydruku z sytemu wynik egzaminu/. Egzamin praktyczny można przeprowadzić w OSK.Dane zostają wprowadzone np.do systemu PWPW i po sprawie.Zawód egzaminatora uwolnić jak rzeczoznawców,mam potrzebę to zgłaszam zapotrzebowanie na przeprowadzenie egzaminu........tylko co zrobi cała armia byłych urzędników,mundurowych i "ludków z układu" ...o korupcję proszę się nie martwić,wysoka pensja dla egzaminatora, za korupcję dożywotni zakaz zajmowania stanowisk publicznych. Proste jak pęczek drutu!
    • Egzaminy w starostwie i OSK? Och jakie to wszystko proste :) Zapominacie Panowie, że do tego potrzebna jest infrastruktura tak w starostwach jak i w OSK. Nie wiem czy wszystkie starostwa byłyby zachwycone perspektywą prowadzenia egzaminów teoretycznych bo trzeba wydać kasę na sprzęt i oprogramowanie + comiesięczne opłaty dla PWPW. Tak samo w OSK trzeba by było wydać trochę więcej niż trochę kasy na kamery i rejestratory i sprzęt komputerowy + licencje na oprogramowanie + comiesięczne opłaty dla PWPW. Wprowadzenie wyniku po egzaminie praktycznym z pewnością nie odbywałoby się przez darmowy portal w jakim teraz pracujecie. I wierzcie mi, że gdyby przyszło wam zapłacić przynajmniej połowę tej kasy jaką teraz płacą WORDy za utrzymanie systemu do PWPW to z pewnością nie byłoby wielu chętnych do prowadzenia egzaminów praktycznych.
      • Panie Józefie, dzisiaj to ŻADEN problem.Jaka infrastruktura,kilka komputerów znajdzie w każdym starostwie,nie są potrzebne żadne systemy,one już są.Wystarczy dostęp do internetu.Jak będzie wymóg kamer w samochodzie, to tez żaden problem,tylko po co skoro co chwila wybuchają afery korupcyjne w WORD-ach,a są tam kamery na placach i w samochodach.JESZCZE RAZ POWTARZAM EGZAMINATOR MA ZARABIAĆ BARDZO DOBRZE I MIEĆ ZAKAZ ZAJMOWANIA STANOWSKA DOŻYWOTNIO PO UDOWODNIENIU KORUPCJI.To jest lepsze rozwiązanie niż kamery.Ja jestem gotowy i czekam na egzaminatora w swoim OSK, może w nim przeprowadzać egzamin teoretyczny i praktyczny.Cena kursu kat.B 1690zł/powinna wynosić 2690zł/ klienci są,jak ktoś szkoli za 890zł to ma problem...
        • Drogi Panie Kierowniku. Proszę się nie obrazić ale przemawia przez Pana dyletanctwo. I już tłumaczę dlaczego tak uważam :) Mówiąc w kilku słowach o tym, że wszystko jest i o nic nie trzeba się martwić wychodzi Pan na człowieka nie mającego o tym zielonego pojęcia. Biorąc pod uwagę system z PWPW (a tylko taki istnieje na rynku) trzeba zapewnić sprzęt o ściśle określonych parametrach. To nie polega na zebraniu kilku komputerków i powiedzeniu wio! Do tego potrzebne są: router (wcale nie taki zwykły za parę stówek), switch (zarządzalny), serwer i stacje robocze - o określonych przez HP (podwykonawcę dla PWPW) parametrach. Do tego na serwerze i stacjach musi funkcjonować określony system operacyjny i system bazodanowy wraz z licencjami dostępowymi. To nie kosztuje 5 złotych ;)
        • W zależności od ilości stacji roboczych to wydatek od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Łącze to też nie zwykłe łącze internetowe tylko dedykowane łącze do HP (punkt-punkt). Cena? Przeważnie liczona za 1 kilometr (co miesiąc). To wszystko musi być spięte w wydzielonej fizycznie sieci. Do tego dochodzi miesięczna opłata za korzystanie z systemu do egzaminowania liczona w tysiącach złotych (netto). Proszę również doliczyć koszt pracownika (a najlepiej dwóch bo wiadomo że są urlopy, zwolnienia itp.) z poborami, które będą mu przesłaniały wizję "dorobienia" na tych egzaminach. I tak na koniec proszę wziąć pod uwagę, że z tych 30 złotych za egzamin teoretyczny jakiś procent ma być przekazywany na utrzymywanie bazy pytań. Licząc, że koszt miesięczny to będzie jakieś 5 tysięcy złotych (wariant optymistyczny) to ile egzaminów musiałoby przeprowadzić starostwo żeby wyjść na swoje?
        • Mówiąc o 5 tysiącach złotych mam na myśli kwotę netto :) I proszę nie myśleć, że będzie taniej bo 380 starostw to o wiele większa infrastruktura do zarządzania dla HP. Można w tym wszystkim oczywiście używać sprzętu niezgodnego z zaleceniami HP ale w momencie jakiejkolwiek awarii nie ma szans na dostanie jakiegokolwiek odszkodowania za przestój w egzaminowaniu :)
          • Panie Józefie jest pewna różnica, ja inwestuję za swoje, od Pana "pachnie" WORD-em i urzędem. Ciężko zarobione pieniądze wydaję racjonalnie, cały ten "cyrk" z przetargami obserwuję z boku i wiem, że jeżeli ktoś nie wydaje swoich pieniędzy to potrzebuje milionów na przetargi. Więcej nie będę się rozpisywał ponieważ każdy z nas żyje w innym "świecie". Cieszę się z jednego, jak widzę, że niedawno buńczuczny egzaminator pracuje teraz jako instruktor i w końcu ma możliwość poznania pewnych spraw z drugiej strony. Życzę Wszystkim zdrowia i pracy.Pozdrawiam.
        • Dodatkowo dobrze by było żeby starostwo wyposażyło salę egzaminacyjną w monitoring nie tylko wizyjny ale również taki, który potrafi wykryć "zdalne podpowiadania" zza ściany albo parkingu przy pomocy mini-kamerki i mini-słuchawki. Jak to było niejednokrotnie wykrywane przez pracowników WORDów. Tak a propos w jednym z takich przypadków "podpowiadaczem" był czynny instruktor. Został złapany przez policję. Za swoje "usługi" brał 1 tysiąc złotych. To tak a propos korupcji. Jest wszędzie i trzeba z nią walczyć :)
    • ...i jak powiedział kandydat na prezydenta - Kononowicz... i nic nie będzie :) A tak na poważnie od bardzo dawna ciągle coś jest zmieniane, a to w ustawie, a to w rozporządzeniach. Starostwa odmiennie interpretują te same zapisy prawa. Co tu dziwić się kandydatom na kierowców,że nie przychodzą i czekają... kociokwik z poplątaniem.
  9. A ja do upadłego będę powtarzać że trzeba zlikwidować WORD-y , bo to one w dużej mierze odpowiadają za sytuację w jakiej się znajdujemy. Ludzie zniechęcili się do robienia kursów prawa jazdy ( wyniki egz., zawirowania z dostawcami pytań itp.) i na siłę teraz nam wmawiają że to my źle szkolimy i to nasza wina. Pan Szklarki może jest wizjonerem bo jak taka sytuacja będzie dalej to nie będzie miał już kto szkolić, bo w chwili obecnej grono doświadczonych instruktorów odchodzi z zawodu, aby zapewnić byt swoim rodzinom. A co na to organizacje branżowe? Walczą o Super OSK widać kogo reprezentują, około 50 ośrodków Super OSK (ups trochę przesada), a nie 6000 OSK ( dane PWPW od których pobierany jest profil) i tysiące instruktorów.
    • Kris, zgadzam się z Tobą, ale nie realne z uwagi na utrzymanie (dotowanie) Wordowskiego BRD :) Ja chciałbym jako świąteczny prezent minimalną zmianę w rozporządzeniu. 1. Usunąć zapis minimalnej liczby godzin kursów, 2. Wnieść obowiązek rejestracji egzaminu wewnętrznego jak w WORD i przechowywanie nagrania jak dokumentacji kursu, 3. Weryfikacja podczas kontroli zapisanych egzaminów wewnętrznych przez pracownika z uprawnieniami instruktor+egzaminator.
    • Niestety prawda jest taka, że większość OSK nie powinna w ogóle szkolić ludzi. Czy tak trudno zrozumieć, że kandydat na kierowcę, który przychodzi na egzamin i nie może wyjechać z placu próbując 4, 5 i więcej razy pod rząd kojarzony jest ze źle uczącą szkołą? Statystyki pokazują bardzo dobrze, że są szkoły, z których ludzie zdają za pierwszym albo za drugim razem. Sam znam jednego właściciela OSK, który nie wypuszcza człowieka na egzamin jak widzi, że to będzie tylko z niekorzyścią dla niego jako szkoły i dla samego kandydata, który nie będzie potrafił przejechać tych kilkudziesięciu metrów wprzód i do tyłu. I to mu procentuje bo zaczyna mieć dobre wyniki i ludzie zaczynają chwalić jego szkołę. Czy to wszystko tak ciężko zrozumieć? Pewnie, że najłatwiej i najprościej zwalić winę na WORD tyle, że wcześniej trzeba realnie spojrzeć na siebie.
  10. Uwielbiam wypowiedzi Pana Szklarskiego, dzięki jego światłym działaniom w komitywie z byłym vice ministrem transportu, podniesiono ceny i tak drogich egzaminów, zmodyfikowano zasady egzaminowania. Teraz piwo naważone trzeba wypić, ale łatwiej je wylać i niech inni latają z mopem i ścierają.
    • Co Wy z tymi szkoleniami wyprawiacie.Zobaczcie jak szkoli sie w USA tam kierowca szkoli kursanta.Przecież to co u nas wymyslono to kompletna głópota,czy oni są bardziej mądrzy od nas......Trzeba brac przykład juz sprawdzony , a nie wymyslać bzdury ktore załamały system szkolenia.......

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.