Odwołanym z funkcji wiceministra transportu Tadeuszem Jarmuziewiczem tym razem zajmie prokuratura. Powód? Wykryte przez Centralne Biuro Antykorupcyjne nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych.

Do prokuratury w Warszawie wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarmuziewicza. CBA podjęło taką decyzję po stwierdzeniu nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych posła PO.


Funkcjonariusze CBA zainteresowali się byłym wiceministrem po nagłośnionych w mediach niejasnych i budzących podejrzenia wątkach spotkania Jarmuziewicza z przedstawicielami firmy budującej autostradę A1.


W trakcie badania sprawy przez CBA skontrolowało m.in. oświadczenia majątkowe złożone przez Jarmuziewicza w latach 2011-2013 i stwierdziło w nich nieprawidłowości. Pomimo tego, że CBA i prokuratura nie chce informować, o jakie nieprawidłowości chodzi, to „Gazeta Wyborcza” przyjrzała się zeznaniom majątkowym opolskiego posła. Jak ustalili dziennikarze z ostatniego zeznania majątkowego wynika, że łączny majątek Tadeusza Jarmuziewicza wynosi blisko 2 mln zł. Różnice między dwoma zeznaniami pojawiają się w dwóch przypadkach. Pierwszą jest wartość posiadanych papierów wartościowych. Na początku kadencji oraz w drugim jej roku oszacował ją na blisko 250 tys. zł (nie licząc udziałów żony, które wynoszą ponad 160 tys. zł). W zeznaniu za pierwszy rok kadencji są one niższe o ok. 150 tys. zł.


Druga różnica dotyczy pieniędzy otrzymanych za pracę poselską. W zeznaniu wypełnionym na początku kadencji oraz w jej drugim roku Jarmuziewicz wpisał, że otrzymał z tego tytułu około tysiąca złotych. W ostatnim zeznaniu majątkowym kwota ta rośnie do blisko 28 tys. zł - wylicza „Gazeta”.


mp


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0