Interweniować czy nie – oto jest pytanie. OSK spiera się z PORD-em

Czy egzaminatorzy są zobowiązani do interwencji w układ hamulcowy pojazdu po to, żeby samochód prowadzony przez kandydata na kierowcę uniknął kolizji? Odpowiedź na to pytanie mocno poróżniła gdański PORD i właściciela tamtejszego ośrodka szkolenia kierowców.

Gdańska szkoła jazdy Elite pojazdy na egzaminy do ośrodka ruchu drogowego podstawia już od 2008 roku. Jednym z nich jest audi A3, wyposażone w automatyczną skrzynię biegów. Służy ono do szkolenia i egzaminowania osób niepełnosprawnych, które zgłaszają się do ośrodka. Jednak ostatnio, w ciągu niecałych dwóch tygodni, doszło do dwóch nieprzyjemnych zdarzeń z jego udziałem.

Nie zareagowali? Niech płacą!

Pierwsze miało miejsce 5 stycznia. Właśnie wtedy w trakcie egzaminu na prawo jazdy, a dokładniej – podczas parkowania, doszło do kolizji audi z, jak to określa szef ośrodka Artur Olszewski, „niezidentyfikowaną przeszkodą”. Jazda była jednak kontynuowana. Egzamin nie został przerwany. Ośrodek sprawę zgłosił PORD-owi, ten chciał podjąć się naprawy auta na swój koszt, ale ostatecznie do tego nie doszło. Dlaczego? Szkole jazdy zależało na dobrej współpracy z ośrodkiem egzaminacyjnym. Właściciel naprawił więc pojazd na swój koszt.

Jednak już trzynaście dni później doszło do podobnej sytuacji. Otóż egzaminator nakazał kursantowi zaparkować na zaśnieżonym miejscu parkingowym. To zadanie nie zostało zakończone powodzeniem. Pojazd wjechał w mur.

Właściciel ośrodka Elite mocno się zirytował. Napisał do PORD-u pismo informując o obu zdarzeniach i swoich wątpliwościach. O co dokładnie mu chodziło? Otóż egzaminatorzy nie zainterweniowali w odpowiednim momencie, nie nacisnęli na pedał hamulca, skutkiem czego było dwukrotne uszkodzenie pojazdu. Dlatego Pomorski Ośrodek Ruchu Drogowego powinien, jego zdaniem, pokryć koszty naprawy audi. Miałoby się to stać na podstawie wyceny niezależnego rzeczoznawcy. To nie wszystko. Olszewski apeluje także o unikanie na egzaminach parkowania w miejscach uznanych za niebezpieczne.

Za głęboki wjazd spowodował otarcie

Na odpowiedź gdańskiego PORD-u nie trzeba było długo czekać. Udzielił jej dyrektor ośrodka, Roman Nowak. Szczegółowo odniósł się do obu przywoływanych sytuacji. Napisał, że w pierwszym przypadku egzaminator wydał polecenie parkowania prostopadłego w miejscu ogólnodostępnym, codziennie wykorzystywanym przez innych kierowców. Co się miało stać potem? Według relacji egzaminatora, przywoływanej przez dyrektora PORD-u, kandydat na kierowcę „zbyt głęboko wjechał na miejsce parkingowe, w skutek czego doszło do otarcia dolnej części nakładki zderzaka przedniego o ograniczający stanowisko krawężnik”. Dlaczego jednak egzamin nie został przerwany? Bo, w opinii PORD-u, „umiejętność porównania prześwitu pojazdu z wysokością krawężnika jest nabywana podczas późniejszej, samodzielnej już jazdy”. Natomiast o wypięciu zderzaka egzaminator miał zorientować się dopiero po powrocie z ośrodka.

Nowak odniósł się jeszcze do jednej rzeczy. Otóż jego zdaniem to szef OSK „Elite” nalegał na przeprowadzenie kolejnego egzaminu z wykorzystaniem audi, uznając je za sprawne.

„Egzaminatorzy nie musieli interweniować”

Dyrektor gdańskiego PORD-u twierdzi ponadto, że obu wydarzeń nie można porównywać. W drugim przypadku osoba zdająca „wykazała się brakiem umiejętności oceny odległości od widocznej przeszkody lub niedostosowaniem prędkości do panujących warunków drogowych, źle oceniając długość drogi hamowania na zaśnieżonej nawierzchni”. W ocenie Nowaka w obu przywoływanych przez ośrodek „Elite” przypadkach egzaminatorzy nie byli zobowiązani do interwencji w układ hamulcowy pojazdu. „Żadne obowiązujące przepisy dotyczące przeprowadzania egzaminów państwowych na prawo jazdy nie stanowią o konieczności zapobiegania kolizji, a przeciwnie, nakazują przerwanie egzaminu w momencie jej zaistnienia. Nie można obu zdarzeń porównywać z sytuacją, gdy egzaminator zmuszony jest do interwencji, która ma na celu uniknięcie kolizji lub wypadku drogowego, np. na skutek nieustąpienia pierwszeństwa innemu pojazdowi” – pisze Roman Nowak.

A kto powinien wyłożyć pieniądze na pokrycie szkody, która była wynikiem zdarzenia z 18 stycznia? Szef gdańskiego WORD-u chciałby, tak jak proponował Olszewski, żeby sprawę rozstrzygnęła policja. Jeśli uzna ona egzaminatora za winnego, WORD pokryje koszty naprawy auta.

Stwierdzenie, że egzaminatorzy nie muszą zapobiegać kolizji, mocno zdziwiło Olszewskiego. Na tyle, że sprawą chce zainteresować urząd marszałkowski sprawujący nad PORD-em kontrolę. Powołuje się m.in. na art. 3 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym: „Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie”.

Jakub Ziębka

 

Dla “Szkoły Jazdy”:

Radosław Biernat, specjalista ds. prawnych w firmie e-kierowca

Na gruncie obowiązujących przepisów, w szczególności słusznie przywoływanego przez właściciela uszkodzonego pojazdu art. 3 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, argumentacja PORD-u w tej sprawie rzeczywiście musi budzić wątpliwości. Przepis ten stanowi: „Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie”.

W zaistniałej sytuacji doszło co najmniej do narażenia na szkodę. Poza wszelką dyskusją jest ciążący zarówno na instruktorach, jak i egzaminatorach obowiązek aktywnego unikania zdarzeń wymienionych w tym przepisie. Nawet jeśli obowiązek ten nie został wyrażony wprost. Rola instruktora i egzaminatora oraz środki techniczne, jakimi zgodnie z przepisami dysponują, nie pozwalają na usprawiedliwianie zaniechania reakcji np. hamowania aż do momentu kolizji. Jeśli zamiast statycznej przeszkody przy miejscu parkingowym wyobrazimy sobie przechodnia czy dziecko, na egzaminatorze nadal będzie ciążył ten sam obowiązek z art. 3 ust. 1 prawa o ruchu drogowym. Nie ma prawnych podstaw stanowisko ośrodka ruchu drogowego, że dopiero możliwość wystąpienia zagrożenia bezpieczeństwa dla życia i zdrowia wymaga reakcji egzaminatora, albo że podjęcie reakcji można uzależniać od prędkości pojazdu.

Nie wydaje się jednak, by rozwiązaniem, czy to z punktu widzenia przepisów, czy celu szkolenia i egzaminu, było unikanie kłopotliwych przestrzeni parkingowych na egzaminach. W sytuacji, gdy zachowane są wymagane wymiary stanowiska postojowego, osoba ubiegająca się o prawo jazdy nie powinna uderzać w przyległe do tego miejsca przeszkody, a egzaminator powinien takim uderzeniom aktywnie zapobiegać.

Wasze komentarze (6)

    • A czy jest jakiś przepis zabraniający nakaz pokrycia kosztów naprawy egzaminowanemu? Można powołać się na art. 415 kc:"Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia". Skoro kursanci ponoszą odpowiedzialność karną za spowodowanie wypadku, to dlaczego nie mają ponosić odpowiedzialności finansowej za szkody materialne?
  1. A jak egzaminator zahamuje wczesniej aby unimnac zagrożenia, to zdajacy matolek powie "ja bym zahamowal" Tak źle i tak niedobrze.
    • Egzaminator jest od oceniania czy by zdążył, taka jego rola. Jeżeli boi się podejmować takie decyzje niech odda legitymację i zajmie się czym innym.
  2. Hamowanie przy 50 km w wskazanym miejscu przez egz. jest trudne a nawet nie do udowodnienia kursantowi że egzaminator popełnił błąd, to od egzaminatora zależy w którym momencie określi miejsce zatrzymania. W ten sposób w moim WORD reguluje się dzienny % zdawalności zadanie to nazywają regulatorem są bezkarni robią co chcą tak aby statystyka się zgadzała. Zadanie to należy do zadań obowiązkowych i włos egz. z głowy nie spadnie..Pytanie czy egzaminy są uczciwe i transparentne myślę że nie?
    • a nie lepiej by było, żeby wszystkie egzaminy odbywały sie na autach OSK z instruktorem obok i egzaminatorem z tyłu ? to wszystko by ukrucilo łącznie z cyrkiem wymiany aut , które jest mocno kontrowesyjne i zasługuje na zbadanie ze strony odpowiednich słuzb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.