Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę WORD-y i ośrodki szkolenia kierowców. W raporcie zwraca uwagę m.in. na niekulturalne zachowanie instruktorów jazdy, na które skarżyli się uczestnicy kursów. Sprawdziliśmy, czy to norma.

Kontrola NIK uzupełniona została o internetową ankietę, dotyczącą przygotowania do egzaminu państwowego na prawo jazdy przez ośrodki szkolenia kierowców oraz jego przeprowadzania przez wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego.


Skargi kursantów


Dla zdobycia możliwie najszerszej i najbardziej obiektywnej informacji dotyczącej uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami w IV kwartale 2014 roku przeprowadzone zostało anonimowe badanie ankietowe za pośrednictwem strony internetowej NIK - informuje Najwyższa Izba Kontroli. Odpowiedzi udzieliło 2.936 osób, z czego 49,8 proc. respondentów wskazało okres przystąpienia do egzaminu po wejściu w życie nowych zasad egzaminowania, tj. po 19 stycznia 2013 roku. Większość udzielających odpowiedzi stanowiły osoby w wieku do 24 lat (69,6 proc.)


Niestety, wyniki ankiet nie wypadły pochlebnie dla szkół jazdy. Co piąty ankietowany wystawiał ocenę średnią (13,4 proc.) lub złą (6,7 proc.) przygotowania ich przez OSK do egzaminu. Z blisko co czwartej odpowiedzi (23,3 proc.) dotyczącej poziomu zadowolenia z wykonanej usługi wynika, że respondent nie poleciłby innej osobie OSK, w którym odbył szkolenie. Ankietowani skarżyli się m.in. na niedostateczne przygotowanie do poruszania się w ruchu miejskim i wykonywania wymaganych zadań na placu manewrowym. Natomiast aż co piąta osoba (18,9 proc.) wspomniała, że spotkała się z niekulturalnym zachowaniem instruktora.


Telefon przy uchu i dwuznaczne teksty


Potwierdzeniem tych wyników mogą być wpisy i dyskusje na licznych forach internetowych o tematyce nauki jazdy, ale nie tylko.


„Mam problem, nie wiem, czy zmieniać instruktora jazdy, czy nie” - pisze użytkowniczka portalu dotyczącego nauki jazdy. „Z jednej strony, mam ku temu powody, ale z drugiej, może jestem przewrażliwiona. Argumenty za to: najpierw się na mnie drze, a dopiero później coś tłumaczy albo i nie, mówi, że nie ma dla mnie już nadziei, ale od początku jeździmy tylko po mieście, a na plac mnie nie weźmie, bo to dla ciamajd. Gapi się na moje cycki, mówi, że jak coś tam będę źle robić, to będzie gryzł mnie «tam, gdzie dzieci swoje matki, jak są małe», spóźnia się, zmienia czas jazd, np. umawiam się na 15, a on mi pisze, żebym przyszła na 16, a jak czekam i dzwonię z pytaniem, gdzie jest, to mówi, że na 17 się umówiliśmy”.


Aneta na kobiecym forum tak opisuje instruktorów ze stołecznych szkół jazdy: „Pan Jurek całkiem dobrze tłumaczy i można by powiedzieć, że tyle wystarczy, jednak niestety... Pan ten jest niekulturalny: grzebie palcem w buzi, w zębach w trakcie jazdy, dwuznacznie dopytuje się o moje życie seksualne i rzuca co chwila szowinistycznymi tekstami. Każda moja jazda była skrócona o 10 minut, a trzy razy było to 15 minut mniej. Pan Grzegorz - właściciel szkoły - tłumaczy lepiej niż pan Jurek, jest konkretny, nie zagaduje w trakcie jazdy, bo... przez cały czas jest zajęty rozmową przez telefon ze swoją przyjaciółką. Subtelne szepty do telefonu na temat ostatniego spotkania albo wychwalanie urody tej pani: ja nie chcę tego słuchać! U tego pana jazdy również były skracane o 10 minut”.


Fizyczny atak


Na niekulturalne zachowanie instruktorów zdecydowanie częściej skarżą się panie. Niestety, często chodzi o uwagi, nawet gesty o charakterze seksualnym. Jeśli głos zabierają panowie, to nie chodzi o „subtelności”, jak dłubanie w zębach czy rozmawianie przez telefon, tylko dużo poważniejsze zarzuty.


„Instruktor nauki jazdy na kat. C+E zaatakował mnie fizycznie i wulgarnie znieważył na placu manewrowym” - skarży się w internecie pan Karol i prosi o radę, gdzie sprawę zgłosić. „Wyrzucił mnie z placu i powiedział, żebym już nigdy się nie pojawiał. Powodem ataku było to, że przedzwoniłem do biura z reklamacją na instruktora. Podczas szkolenia instruktor był wobec mnie agresywny, niekulturalnie się do mnie zwracał, był niepunktualny, zostawiał mnie samego na placu manewrowym, umawiał się z dwoma osobami na tę samą godzinę”.


- Instruktor to wizytówka każdej szkoły jazdy i dobrze wiemy, że wielu klientów właśnie opiniami o instruktorach kieruje się wybierając dla siebie kurs - mówi Tadeusz Uliński, właściciel i instruktor Szkoły Jazdy Sufler z Konina. - Dlatego jestem przekonany, że każdy właściciel szkoły chciałby jak najprędzej dowiedzieć się o niewłaściwym zachowaniu swoich pracowników i nie wyobrażam sobie, żeby mógł je tolerować.


Anna Łukaszuk


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0