Ile wytrzyma elka?

300 tys. km przebiegu na liczniku elki budzi zdziwienie? Nie właścicieli szkół jazdy. – Dbamy o samochody bardziej niż normalni użytkownicy, dlatego dłużej nam służą – mówią.

Właśnie takim wynikiem na liczniku swojego auta (300 tys. km) pochwalił się na portalu społecznościowym instruktor jednej ze szkół jazdy. Niektórzy znawcy tematu twierdzą, że taka liczba przejechanych kilometrów oznacza praktycznie śmierć auta. Inni nie widzą w tym niczego dziwnego. Jednak taki stan licznika praktycznie uniemożliwia na przykład sprzedanie pojazdu. Pewne jest, że normalnie wspomniany samochód uznalibyśmy za bardzo mocno wysłużony. Czy takie normy mają jednak proste przełożenie na auta, które używane są podczas kursów przez szkoły jazdy?

– Takich wyników nie mamy, ale ponad 200 tys. km na pewno tak, a mimo to nasze samochody działają praktycznie bezawaryjnie – mówi Tadeusz Dzięglewicz, właściciel Szkoły Jazdy „Renoma” z Jasła. – Oczywiście wiele zależy od instruktora. Najlepiej, kiedy jeździ własnym autem – wtedy najbardziej o nie dba.

Śmierć elki? Nie tak szybko…

– Oczywiście, że mamy w swojej flocie samochody z przebiegiem powyżej 200 tys. km – potwierdza również Łukasz Wódka, właściciel Szkoły Jazdy „Jurek” z Kutna. – Są auta, które użytkujemy po pięć – sześć lat i nadal są w dobrym stanie. To, co ile są wymieniane, często jest uzależnione od działań WORD-ów i tego, jak często one wymieniają auta na inne marki. Wtedy my się dostosowujemy. Jeśli jednak nie ma takiej potrzeby, takie przebiegi to norma.

O auto wystarczy zadbać

Jak to zatem możliwe, że licznik wskazuje na pojazd całkowicie zużyty, a stoi przed nami maszyna w pełni sprawna i w bardzo dobrym stanie?

– Auta w szkołach jazdy są znacznie lepiej eksploatowane niż samochody prywatne, bo to po prostu nasze źródło utrzymania – wyjaśnia Łukasz Wódka. – Ja w swoich autach standardowo co 10 tys. km wymieniam olej, samochody są na bieżąco kontrolowane, również poza obowiązkowymi terminami, a z każdą najmniejszą usterką trafiają do warsztatu. Działając w ten sposób spokojnie można osiągnąć wynik 300 tys. km przebiegu.

– W szkole mamy stosunkowo nowe samochody, bo najstarszy ma trzy lata, ale od początku dbamy o nie pod każdym względem – mówi Małgorzata Chylińska, właścicielka Girls School z Łodzi. – Z każdym drobiazgiem zabieramy je do warsztatu, zawsze kupuję też oryginalne części, żeby były na gwarancji i nie było problemów. Ważne też, żeby na co dzień instruktorzy zwracali uwagę na to, co dzieje się z autem. Oczywiście im większa szkoła, tym trudniej nad tym zapanować i to ogarnąć.

Marka też ma znaczenie

Właściciele elek zwracają również uwagę, że wiele zależy jednak od marki samochodów, którymi szkolą. A to związane jest często od tego, jakimi samochodami są przeprowadzane egzaminy w WORD-ach.

– Przez ostatnie lata jeździliśmy głównie japończykami i to są naprawdę dobre samochody, praktycznie bezawaryjne – dodaje Małgorzata Chylińska. – Ale bywały też takie, z którymi było więcej kłopotów.

Wymiany nie tylko w silniku

Mimo niezawodności niektórych marek i starań instruktorów elki naturalnie się zużywają. Jak wynika z doświadczenia naszych rozmówców, niektóre elementy idą na pierwszy ogień. Zazwyczaj jest to sprzęgło, hamulce czy podwozie. Warto jednak od czasu do czasu zainwestować również w wymianę foteli czy filtrów kabinowych – przede wszystkim dla komfortu klientów i zachowania estetyki pojazdu.

Szkoleniowcy zauważają jednak, że pomimo możliwości dalszej eksploatacji mniej więcej po pięciu latach użytkowania samochód powinien być wymieniony na nowy.

– Trzymanie takiego auta dłużej przestaje być opłacalne, bo naprawy stają się coraz droższe – mówi właściciel Renomy z Jasła.

– Wymieniamy samochody co cztery – pięć lat, bo po takim czasie auta się zużywają, chociaż nie ma przepisów czy ograniczeń prawnych co do ich użytkowania, wiec teoretycznie moglibyśmy jeździć nawet dziesięć lat – mówi Tomasz Wilczewski, właściciel Szkoły Kierowców „Test” z Grudziądza. – Nawet po tym czasie nasze auta są w dużo lepszym stanie niż samochody prywatne o podobnym przebiegu.

Anna Łukaszuk

 

Wasze komentarze (5)

  1. Porownanie bardzo dziwne cyt."warto od czasu do czasu wymienic fotele czy filtr kabinowy"..sorryale fotele przy normalnyn uzytkowaniu jesli nikt na nie coli nie wylal spokojnie na te 200 czy 300tys.starczą,natomiast filtr kabinowy co 10 czy 15 tys.km nalezy wymienic. Koszt zaden.
  2. Toyota Yaris 1.0 2008r 370 tyś działa bez problemu do dziś bez wkładu praktycznie pomijam sprzęgło i materiały eksplatacyjne.
      • u mnie było Yaris 1.0 z LPG. Na samym gazie (BRC ze zbędnym lubryfikatorem) przejeździło już koło 250 tyś km. Porządne auta, szacun dla Hiszpanów że potrafią tak składać. W Swiftach już po 100 tyś montowaliśmy drugie silniki, w jednym korba wyskoczyła bokiem, w drugim lubra od lpg zakleiła pierścienie.
  3. Jak szkolilem mialem PUNTO 1.2 turbo lpg 380 tys i colta 1.3 turbo lpg 360 tys. Oba sprzedane z takim przebiegiem bez sciemy. Jedno poszlo w prywatne rece a drugie do innego osk. Te auta i tak odpracowaly swoje wiec kokosow nie chcialem w zasadzie poszly na pniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.