Szkolenie i Egzaminowanie Grupowo na prawo jazdy

Moda na zakupy grupowe opanowała internet. Na specjalnych portalach pojawiły się oferty kursów prawa jazdy nawet za 650 zł! To psucie rynku! - narzekają szkoleniowcy.

Zasada tego typu zakupów jest stara jak sam handel i polega na tym, że jeśli kupujesz hurtem, to kupujesz tanio. W przypadku zakupów grupowych nie jest to jedna osoba kupująca dużą ilość towaru, ale zorganizowana grupa ludzi, która deklarując chęć zakupu określonej ilości towaru, dostaje pokaźny rabat. W organizacji takich grup pomaga internet, a dokładnie wyspecjalizowane portale internetowe, których na rynku przybywa. Logując się tam, mamy dostęp do zniżek na oferowane towary i usługi. Dla firm, jak się okazuje, może być to znakomity sposób na promocję swoich produktów albo antyreklama i mnóstwo nieprzyjemności.


 


Nie kupisz od ręki


Same aukcje wyglądają tu podobnie jak na znanych wszystkim portalach aukcyjnych (Allegro, eBay). Żeby jednak stać się szczęśliwym nabywcą np. ekspresu do kawy lub kolacji w restauracji tańszej o 50 proc., trzeba znaleźć się w grupie chętnych. Informację o liczbie osób, które są zainteresowane daną ofertą, oraz o tym, ilu chętnych jeszcze potrzeba, żeby zakup został sfinalizowany, są dostępne na stronach. Trzeba się spieszyć, bo czas na skorzystanie z oferty jest zwykle ograniczony. Rządzi tu zasada, że kto pierwszy, ten lepszy.


Na aukcji jest również zwykle opis dotyczący oferty. Znajdziesz tam informację dotyczącą ważności wylicytowanego bonu na usługę lub towar, liczby osób mogących z bonu skorzystać oraz dane dotyczące firmy zgłaszającej ofertę. Wszystkiego nie sposób wymienić, gdyż zasady obowiązujące na poszczególnych portalach nieco różnią się o siebie. Jedno pozostaje niezmienne: znajdzie się grupa ludzi, to będzie rabat. To oczywiście korzyść dla klienta, a co z firmami, które oferują tam swoje usługi? Zapytaliśmy o to Marcina Szałka, country managera Groupon Polska, jednego z najpopularniejszych portali. - Groupon udostępnia swoim partnerom ogromne narzędzie marketingowe, które jest bardzo efektywne, a jednocześnie nie wymaga dużego zaangażowania z ich strony. Cała logistyka, grafika i know-how jest po stronie Grouponu. A kryteria, które należy spełnić, to jednorazowe udzielenie minimum 50 proc. zniżki i moce przerobowe, aby dobrze obsłużyć klienta pozyskanego dzięki Grouponowi. Portal w ciągu jednego dnia generuje bardzo mocny marketing - np. w Warszawie wysyła dedykowaną ofertę do ponad 600 tys. osób, nie pobierając przy tym żadnych opłat (podobna kampania marketingowa w innych kanałach kosztowałaby co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych). Portal rozlicza się z partnerami na zasadzie podziału przychodów ze sprzedaży.


 


Szkolenia weszły do oferty


Chociaż zróżnicowanie produktów na portalach grupowych stale się zwiększa, to najwięcej znajdziemy tam usług. Wiąże się to z faktem, że łatwiej znaleźć chętnego na strzyżenie włosów w określonym zakładzie, niż na konkretny model telewizora. Póki co oferta na towary jest po prostu zbyt uboga. Wśród usług coraz więcej ofert dotyczy szkoleń. - W ofercie Grouponu pojawiały się już zarówno szkolenia „miękkie” ze sfery psychoedukacyjnej, jak i wyspecjalizowane na naukę obsługi komputera, sternika motorowodnego czy kursu pilotażu - tłumaczy Szałek. - Cieszą się ogromnym zainteresowaniem użytkowników i będą dostępne również w przyszłości.


Właśnie wśród wspomnianych kursów specjalistycznych coraz częściej pojawiają się szkolenia z zakresu prawa jazdy. Zwykle jest to podstawowy kurs na kat. B. Taką ofertę postanowił za pośrednictwem portalu Groupon.pl zamieścić właściciel Auto Szkoły, która posiada siedzibę w Bydgoszczy oraz oddział w Warszawie. Korzystający z tej oferty mogli odbyć kurs kat. B. nie za 1300 zł (pełna cena kursu w warszawskim oddziale Auto Szkoły), ale za 650 zł, czyli aż o 50 proc. taniej! Dodatkowo druga osoba mogła również liczyć na rabat, tyle że w wysokości 20 proc., i na tej drugiej osobie ośrodek miał zarabiać. Docelowo jednak jest to forma promocji. Jak komentuje Jakub Kaługa, właściciel Auto Szkoły, kwota 650 zł ma jedynie pokryć koszty szkolenia. Według danych dostępnych na stronie aukcji, z oferty skorzystało 346 osób. To sporo, zważywszy że w sumie bonów było 350. Co więc mogła zyskać Auto Szkoła? Szałek: - Z perspektywy szkoły jazdy dzięki pozyskaniu klientów po niższej cenie kursu szkoła ma możliwość wygenerowania dodatkowych zysków. Dzieje się tak, gdy kursant dokupi godziny doszkalające, gdy szkoła użycza powierzchni reklamowej na swoich samochodach (rozliczenie kilometrowe) lub gdy dzięki zadowolonym kursantom poprzez dalsze rekomendacje szkoła pozyska nowe grono klientów.


 


 


Łatwo się przeliczyć


Jak się jednak okazuje, w praktyce z korzyściami bywa różnie. - Z Grouponem wszystko jest fajnie, ale trzeba to mocno przemyśleć - mówi Kaługa. - Mieliśmy pierwszą akcję w Bydgoszczy, tam sprzedane zastały 24 bony. Większość przyprowadziła znajomych, więc ogólnie zrobiliśmy 56 kursów i wszystko było super. Akcja przebiegła bardzo fajnie. Potem chcieliśmy wejść na rynek warszawski. Wykorzystaliśmy Groupon, aby się rozreklamować, jednak nikt nie był przygotowany na obsługę takiej liczby osób, która się zgłosiła. Telefon dzwonił przez dwa tygodnie od rana do wieczora, nie byliśmy w stanie odbierać takiej ilości połączeń. Maile zresztą też były zapchane. Nie byliśmy na to zupełnie gotowi.


Internauci szybko zareagowali. Na temat firmy natychmiast pojawiły się komentarze na portalu Facebook. Klienci narzekali, że z firmą brak jest kontaktu, a jeśli już, to ciężko jest umówić się na konkretny termin. Zareagował również sam Groupon. - W przypadku wspomnianej Auto Szkoły Groupon wsparł partnera logistycznie, pośrednicząc w umawianiu kursów - mówi Szałek. - Ostatecznie tylko 28 z 346 osób zdecydowało się na zwrot bonów. W trudnych sytuacjach biuro obsługi Groupon przyjmuje rolę pośrednika i rozjemcy, tak aby przede wszystkim klienci byli zadowoleni.


Internauci byli w wielu przypadkach bezlitośni i zaczęli nawet podejrzewać, że firma obraca wpłaconymi pieniędzmi. - My niczym nie obracamy - protestuje Kaługa. - Groupon daje nam dopiero pieniądze, kiedy kursant już chodzi na kurs i daje nam kupon. My nie byliśmy po prostu w stanie obsłużyć takiej liczby klientów. W przypadku Warszawy był to klasyczny samobój.


Negatywne zdanie na temat umieszczania kursów na prawo jazdy na portalach z zakupami grupowymi mają szkoleniowcy zrzeszeni w Regionalnym Stowarzyszeniu Właścicieli Ośrodków Szkolenia Kierowców w Bydgoszczy, gdzie akcja promocyjna z Grouponem zakończyła się sukcesem. - Nie rozumiem, o co tutaj chodzi - mówi Jerzy Kociszewski, wiceprezes RSWOSK. - Koszty wynajmu samochodu z instruktorem są wyższe niż zaproponowana cena za kurs (650 zł - przyp. red.). Gdzie są pozostałe koszty związane z prowadzeniem OSK? Gdzie jest zysk? To się ewidentnie kwalifikuje do kontroli przez UOKiK. Mogę to zrozumieć jako formę reklamy. Orientowałem się jak działa Groupon i wiem, że narzuca on upust cenowy na poziomie minimum 50 proc. Pan Jakub mógł jednak ograniczyć liczbę osób, jeżeli chciał zrobić sobie reklamę. Mógł przeszkolić 10 czy 20 osób i to byłoby ok. Ale gdy ktoś decyduje się na przeszkolenie kilkuset osób, a takie informacje mam, to dla mnie jest to głupota, która spowodowała całkowite rozchwianie rynku. W sytuacji kiedy jest głęboki niż demograficzny, dosięga nas kryzys ekonomiczny, a w Bydgoszczy jest już około 100 ośrodków szkolących, ktoś wchodzi na rynek z ceną 650 czy 700 zł. To jest szczyt głupoty, bo nie podejrzewam właściciela tej firmy o inne celowe działania.


Przedstawiciel Grouponu uważa obawy dotyczące psucia rynku za nieuzasadnione, bowiem zasady umieszczania ofert na serwisie Groupon.pl są jego zdaniem transparentne i zgodne z normami uczciwej konkurencji. - Podstawowym kryterium jest udzielenie internautom minimum 50-procentowej zniżki - tłumaczy Szałek. - Firmy traktują współpracę z nami jako reklamę swoich usług. Oferowana zniżka nie ma i nie powinna mieć wpływu na jakość oferowanej usługi. We współpracy z partnerami kładziemy mocny nacisk na dobrą obsługę klienta i podkreślamy jej wagę. Jest to zarówno w naszym interesie, jak i interesie partnera. Tylko od tego zależy, czy dany klient zostanie na dłużej i będzie lojalny w przyszłości.


 


Mierzyć siły na zamiary


Jakub Kaługa przyznaje, że dla nich akcja z Grouponem stała się antyreklamą i przestrzega za swoim przykładem, że trzeba mierzyć siły na zamiary. Jak sam mówi, nie sztuką jest wziąć stu kursantów, trzeba ich jeszcze dobrze obsłużyć. Oni mają nas przecież potem polecić, a nie krytykować po mieście. Poza tym trzeba przygotować się pod względem obsługi klienta na tym pierwszym etapie, kiedy kursanci się zapisują. Kiedy na tym etapie zawalimy sprawę, to można sobie tylko zaszkodzić. - Nam niestety na początku nie poszedł za dobrze ten pierwszy kontakt i teraz musimy się starać, aby odzyskać dobre imię - mówi Kaługa. - Z Grouponem się dobrze współpracuje, jest to dobra idea, ale mówiąc szczerze, chyba nie dla tej branży. To się sprawdza na obiad w restauracji czy wyjście do kina, ale raczej nie przy kursie prawa jazdy. Ludzie na podjęcie decyzji mają tylko 24 godziny i często nie do końca przemyślą zakup.


Właściciel Auto Szkoły zapewnia, że na razie nie planuje dalszej promocji swojej firmy za pomocą portali grupowych zakupów.


Maciej Piaszczyński


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0