Około 40 niemieckich obywateli zdało egzamin w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego, choć nie zaczęło nawet kursu na prawo jazdy. Sprawą zajmuje się prokuratura - ujawniła Gazeta Lubuska.

W jaki sposób wszystko się wydało? Na trop wpadło wpadło starostwo powiatowe, które nadzoruje wydawanie prawa jazdy. Urzędników zainteresowało to, że świeżo upieczeni posiadacze prawa mieli wpisane w dokumentach takie same adresy meldunku. Oszustwo miało miejsce dwa lata temu.


Sprawą zajmowała się także straż graniczna, a teraz gorzowski magistrat i prokuratura. Okazało się, że w procederze brały udział dwie szkoły jazdy. Jedna z Gorzowa, druga z Kostrzyna. Te umożliwiały niemieckim kursantom błyskawiczne szkolenie. Nie ukończyli oni obowiązkowych 30 godzin zajęć praktycznych. W zamian płacili szkołom jazdy dużo wyższe stawki niż kursanci z Polski.


- Podejrzewamy, że w niektórych przypadkach trwało to dużo mniej, czasem tylko weekend, a niekiedy jazd nie było w ogóle - tłumaczy "Gazecie Lubuskiej" rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Dariusz Domarecki. - Teraz obywatele Niemiec przesłuchiwani są w swoim kraju. Czekamy na informacje od niemieckiej prokuratury, wtedy będziemy kontynuować śledztwo i być może postawimy zarzuty.


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0