FOR: WORD-y utrudniają Polakom życie

WORD Bydgoszcz

Wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego specjalnie oblewają kandydatów na kierowców, żeby zmaksymalizować swoje zyski. Tym samym te instytucje publiczne odeszły od swojej działalności misyjnej i stały się prawie jak prywatna firma, która utrudnia życie Polakom – wynika z analizy Forum Obywatelskiego Rozwoju, fundacji założonej przez Leszka Balcerowicza.

Prawie 40-stronicowy raport został opublikowany pod koniec października. Jego autorami są Rafał Dostatni, Paulina Gołdon, Karolina Polak i Maciej Smółko. Co możemy z niego wyczytać?

Przede wszystkim analitycy wskazują, że w porównaniu z innymi krajami europejskimi, w Polsce najtrudniej zdobyć prawo jazdy. Wskazują na to choćby zebrane przez FOR dane z 2011 r. W Niemczech egzamin praktyczny zdało ponad 80 proc. osób, w Szwecji i Irlandii – ponad 50 proc., w Wielkiej Brytanii – ponad 40 proc. Polska na tym tle wypadła blado. Egzamin praktyczny zdało wówczas niewiele ponad 30 proc. kandydatów na kierowców. Co ważne, niska zdawalność nie przekłada się na bezpieczeństwo na drogach. „Od kilku lat następuje nieznaczne obniżenie liczby wypadków. Jednak ciągle pozostaje ona na bardzo wysokim poziomie. Znaczący jest także wskaźnik śmiertelności, który wskazuje, że Polska jeszcze w 2008 r. była na jednym z ostatnich miejsc wśród krajów Europy pod względem bezpieczeństwa na drogach” – czytamy w analizie FOR.

Iluzoryczny nadzór

Dlaczego w Polsce tak mało osób zdaje egzamin praktyczny? Według autorów raportu, powodem jest sposób finansowania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Wpływy w dużej mierze czerpią z organizowania egzaminów poprawkowych. Z danych zebranych przez FOR wynika, że ponad 50 proc. przychodów z egzaminów praktycznych na kategorię B ma źródło w egzaminach poprawkowych. W niektórych ośrodkach relacja ta wynosi nawet ponad 70 proc. O jakich kwotach jest mowa? Niebagatelnych. W Tarnobrzegu w latach 2007 ? 2012 całkowite przychody z egzaminów praktycznych na kategorię B wyniosły 38,7 mln zł, z poprawek – 26,1 mln. W Pile kwoty te wynoszą odpowiednio 34,6 i 26,8 mln zł, we Wrocławiu – 36 i 22,2 mln zł, w Białymstoku – 26,8 i 19,1 mln zł, w Kielcach – 31,3 i 22,5 mln zł.

Analitycy z Forum Obywatelskiego Rozwoju krytykują także bardzo dużą dowolność, jaką WORD-y dysponują środkami publicznymi. Mogą je przeznaczyć choćby na wynagrodzenia egzaminatorów. „Warto zwrócić uwagę na § 9 ust. 2 rozporządzenia o wynagradzaniu, który stanowi, iż: . Przepis ten daje bardzo dużą dowolność dyrektorom WORD-ów w premiowaniu egzaminatorów. Im większe przychody WORD-ów, tym wyższe środki na wynagrodzenia, które mogą być przeznaczone na premie. Jak kształtują się wynagrodzenia egzaminatorów? Z odpowiedzi uzyskanych od 27 ośrodków wynika, że przeciętne wynagrodzenie egzaminatorów w latach 2007 ? 2012 wyniosło 5871 zł brutto miesięcznie (w analogicznym okresie średnia płaca w gospodarce narodowej wg GUS stanowiła 3147 zł)” – czytamy w raporcie FOR.

Analitycy twierdzą także, że nadzór zarządów województwa nad WORD-ami polega tylko na kontroli formalnej działalności ośrodków. Ewentualne zmiany personalne na szczycie wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego mają raczej związek ze zmianami konfiguracji koalicji rządzących województwami.

Oblejesz? Masz dochód

Rafał Dostatni, Paulina Gołdon, Karolina Polak i Maciej Smółko zauważają, że sposób finansowania WORD-ów jest na wskroś wadliwy. Na poparcie swojej tezy przytaczają wnioski z kontroli przeprowadzonej w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego w 2002 r. przez NIK. „Kontrolerzy zwrócili również uwagę na wadliwy mechanizm finansowania ośrodków ruchu drogowego. Koszty ich działalności (w tym pensje egzaminatorów) finansowane były z opłat, jakie wnosili ubiegający się o prawo jazdy. W tej sytuacji najprostszym sposobem poprawiania kondycji finansowej punktów egzaminacyjnych było zwiększanie wpływów z opłat od kandydatów. Im więcej egzaminów, w tym poprawkowych, tym więcej pieniędzy wpływało do ośrodków” – można przeczytać w raporcie Najwyższej Izby Kontroli, która potwierdziła te słowa dziesięć lat później.

Takie stwierdzenia, zdaniem autorów raportu, mają poparcie w twardych danych. Zdawalność egzaminu praktycznego na prawo jazdy kat. B w Polsce od 2006 r. przeciętnie nie przekracza 33 proc. „Co szczególnie niepokojące, ale zbieżne z hipotezą o maksymalizowaniu przychodów przez WORD-y, spadek zdawalności widoczny od 2007 r. następuje bezpośrednio po spadku liczby młodych osób, która swoje maksimum osiągnęła w 2004 r.” – twierdzą autorzy raportu. I odpierają argumenty, że być może problemem słabej zdawalności w Polsce mogą być gorsze kompetencje od ich zagranicznych kolegów i koleżanek albo złe szkolenie. Przedstawiciele firmy Emano, która pomaga Polakom na Wyspach w zdobyciu brytyjskiego prawa jazdy, twierdzą, że poziom zdawalności egzaminu praktycznego naszych rodaków mieszkających za granicą jest mniej więcej taki sam, jak u rodowitych mieszkańców Wielkiej Brytanii.

Kolejną kwestią, która w opinii analityków FOR pomaga WORD-om maksymalizować zyski w obliczu niżu demograficznego, jest nowa formuła egzaminu teoretycznego, obowiązująca od 19 stycznia tego roku. „Gdy spadają przychody, można stabilizować zysk, zmniejszając koszty. W przypadków WORD-ów efekt ten można osiągnąć przechodząc z odsiewania kandydatów na drogim egzaminie praktycznym, który każdorazowo generuje koszty w postaci paliwa, czasu jednego egzaminatora na jednego egzaminowanego oraz amortyzacji samochodu, na odsiewanie kandydatów na tańszy egzamin teoretyczny (jedna sala, wielu egzaminowanych, komputery i jeden egzaminator)” – uważają analitycy Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Potrzebne są zmiany

Autorzy raportu wyliczają także, że egzamin na prawo jazdy jest usługą drogą. W Polsce koszt jego pozyskania do PKB na głowę wynosi 2,11 proc. Wyższy jest tylko w Niemczech – 5,72 proc. Z kolei niższy w Irlandii – 1,41 proc., Wielkiej Brytanii – 0,4 proc. i Stanach Zjednoczonych – 0,06 proc. „Jeśli bogaty Amerykanin w stanie Kalifornia potrzebuje zapłacić zaledwie 0,06 proc. dochodu narodowego na głowę, by uzyskać prawo jazdy, a Polak aż 2,11 proc., to uznajemy, że źle to świadczy o naszym państwie. Tym bardziej że polski system certyfikowania kierowców jest tak zorganizowany, że Polak ma spore ryzyko, że będzie musiał do egzaminu podchodzić kilka razy” – komentują autorzy raportu.

Analiza Forum Obywatelskiego Rozwoju to nie tylko wyliczenie błędów generowanych przez, ich zdaniem, wadliwy system, ale także propozycje jego naprawy. Jakie? WORD-y nie mogą być jednostkami sektora publicznego, dysponującymi znaczną władzą nad obywatelami, a zachowującymi się w sposób przystający do prywatnego przedsiębiorstwa maksymalizującego zysk. Wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego z powodzeniem mogą być finansowane przez państwo (minister transportu lub wojewoda) bądź samorządy. Rozdział finansowania egzaminów oraz prowadzenia egzaminów pomiędzy dwie różne części administracji zwiększy możliwość wzajemnej kontroli urzędników, mających różną podległość, oraz utrudni wyciskanie przychodów z egzaminowanych poprzez zaniżanie zdawalności, ponieważ dysponentem pieniędzy będzie inny urząd niż ten, który odpowiada za prowadzenie egzaminów. Z kolei przychody z egzaminów powinny stanowić przychód państwa bądź samorządu wojewódzkiego, a WORD-y mogą być finansowane na podstawie przedłożonych budżetów przez ministerstwo transportu, wojewodę lub samorząd wojewódzki. Taka zmiana rozerwie proste i bezpośrednie przełożenie: większa liczba niezdających równa się większe wpływy jednostki egzaminującej. „Wdrożenie naszej propozycji oznacza zniesienie zasady samodzielnej gospodarki finansowej WORD, co jest pożądane, gdyż obecny stan prawny stworzył podmiot, który zachowuje się jak maksymalizujący przychody przedsiębiorca” – czytamy w podsumowaniu raportu.

Jakub Ziębka

Forum Obywatelskiego Rozwoju

FOR zostało założone w 2007 r. przez prof. Leszka Balcerowicza, żeby skutecznie chronić wolność oraz promować prawdę i zdrowy rozsądek w dyskursie publicznym. Celem fundacji jest zmiana świadomości Polaków oraz obowiązującego i planowanego prawa w kierunku wolnościowym. FOR realizuje swoje cele poprzez organizację debat oraz publikację raportów i analiz podejmujących ważne tematy społeczno-gospodarcze, a w szczególności: stan finansów publicznych, sytuację na rynku pracy, wolność gospodarczą, wymiar sprawiedliwości i tworzenie prawa. Z inicjatywy FOR w centrum Warszawy i w internecie został uruchomiony licznik długu publicznego, który zwraca uwagę na problem rosnącego zadłużenia państwa. Działania FOR to także projekty z zakresu edukacji ekonomicznej oraz udział w kampaniach na rzecz zwiększania frekwencji wyborczej.

Opinia

 Edward Kinder, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Opolu

Raport ma sporo niedociągnięć, jest niepełny. Autorzy przede wszystkim skupiają swoją uwagę na nas, zupełnie zapominając o drugiej części składowej systemu, czyli ośrodkach szkolenia kierowców. To przecież tam ludzie uczą się rzeczy, które są przez nas na egzaminie weryfikowane. Kto wie, może zdawalność byłaby trochę większa, gdyby poprawione zostało szkolenie. Druga sprawa to kwestia nowego egzaminu teoretycznego. To nie WORD-y go wymyśliły, na jego obecny kształt nie mieliśmy żadnego wpływu. Nasza rola polega tylko na udostępnieniu systemu komputerowego, włączeniu go i ewentualnym przekazaniu kandydatowi na kierowcę technicznej instrukcji dotyczącej specyfiki zdawania. Teraz dochodzimy do egzaminów praktycznych. Na przestrzeni lat był okres lepszej koniunktury i gorszej. Nie miało to jednak dużego przełożenia na zdawalność. Były nieznaczne wahania, ale one wynikały ze zmiany instrukcji egzaminowania. Chodzi mi np. o przeniesienie parkowania z placu manewrowego do miasta. Trudno też porównywać polskie realia do krajów przytoczonych w raporcie. Funkcjonują tam zupełnie inne systemy, są inne sposoby, instrukcje egzaminowania. Nawiązując do propozycji zmian, które sugerują autorzy raportu – na pewno nie są one nie do przyjęcia. Trzeba byłoby się tylko nad tym poważnie zastanowić.

 

Wasze komentarze (3)

  1. Witam. Zgadzam się z raportem Pana prof. Leszka Balcerowicza i uważam że czas przerwać ten biznes w WORD a kursantów zachęcam by wzięli los w swoje ręce i sprzeciwili się wspólnie tej bezmyślności. Moim zdaniem opłata za egzamin praktyczny powinna być uiszczana po egzaminie i uzależniona od tego gdzie nie zdaliśmy egzaminu - czy na placu czy na mieście. Jeśli na placu to 50% opłata stawik za egzamin - oczywiście wysokość obecnej opłaty około 200 zł jest nie do zaakceptowania. Dodatkowo jeśli zdaliśmy egzamin na placu to na powtórce powinniśmy być egzaminowani tylko na mieście. Przy zdawaniu na kat. A powinno też być losowanie kilku zadań z pośród obecnych siedmiu elementów tak jak na kat.B a nie wszystko. Niech Rząd zajmie się to sprawą.
    • Witam!Zgadzam się. W dodatku montowanie kamer dla ochrony zdającego to pic na wodę. Egzaminator gdy ma oblać zamierzoną ilość osób danego dnia, zabiera ją w takie miejsce, w którym jest duże prawdopodobieństwo, że dana obleje. Wiem, bo jestem po pierwszym praktycznym oblanym i napatrzyłam na ilość osób z negatywnym wynikiem. Porażające. Nikt nie umie jeździć? Przecież zdały wewnętrzne egzaminy.Ktoś naprawdę powinien z tym zrobić. Gdyby poprawkowy był bezpłatny zobaczylibyście jak poprawiłaby się poznawalność. Egzaminatorzy patrzą na swoje dochody, nie myślą jak często ludzie muszą wyżyłować się dla zdobycia prawa jazdy. A nierzadko cierpi na tym budżet całej rodziny. Sam kurs kosztuje na początku niby ok 1500 zł, w rzeczywistości trzeba poświecić na niego dwa razy tyle. Pozdrawiam wszystkich kursantów i życzę zdanych egzaminów
      • przedtem jak brali kasę do kieszeni to nie oblewali teraz nie biorą to oblewają im więcej obleją to tym większa premia od dyrektora a i dyrektor coś z tego ma

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.