Elki w ogniu agresji

Niedawno w Słupsku kierowca zaatakował instruktora w elce prowadzonej przez kursantkę. Jak potwierdzają inni instruktorzy i kursanci, przejawy agresji i braku kultury na drogach to dla nich normalka.

Mężczyznę, który zaatakował instruktora, rozwścieczył fakt, że tuż przed wjazdem na rondo stojącej przed nim elce zgasł silnik. Za kierownicą siedziała kursantka. Samochód był oczywiście odpowiednio oznaczony. Atakujący nie mógł mieć wątpliwości, że auto prowadzi osoba dopiero ucząca się jeździć. Mimo to, kiedy silnik zgasł jej po raz drugi, zaczął trąbić. Kobieta w dalszym ciągu nie mogła ruszyć. Wyskoczył więc z samochodu i podszedł do elki. Otworzył drzwi, machał rękoma i coś wykrzykiwał. Po chwili swoją złość skierował w stronę próbującego uspokoić go instruktora. Podbiegł z drugiej strony auta i zaczął bić go po twarzy. Na szczęście obezwładniło go kilku znajdujących się w pobliżu zajścia mężczyzn.

Gonitwa z kluczem francuskim w ręce

– Zupełnie nie dziwi mnie ta historia – mówi Anna Stortz-Skręty, właścicielka szkoły Jazdy Crazy Driver ze Szczecina. – Kiedyś taki sam furiat gonił mojego znajomego instruktora z kluczem francuskim w ręce. Facet był tak zawzięty, że jechał za jego elką jeszcze przez jakiś czas i próbował zajeżdżać mu drogę. Przyczyna była podobna – kursant zatrzymał się przed przejściem i przepuścił pieszego.

Jej zdaniem, takie sytuacje to woda na młyn dla niezrównoważonych kierowców. Najczęściej z nieprzyjaznymi gestami czy atakami słownymi spotyka się właśnie w takich momentach, kiedy kursantowi gaśnie silnik na skrzyżowaniu, przepuszcza pieszego na światłach albo za wolno, zdaniem innych kierowców, przejeżdża przez światła. „Normalne” w takiej sytuacji zachowanie to nerwowe klaksony z tyłu czy ostentacyjne wymijanie z piskiem opon. Przy okazji doświadczeni kierowcy lubią sobie też pomachać rękoma, postukać się w czoło, posłać w stronę elki kilka niecenzuralnych słów.

– Pół biedy, jeśli agresja przejawia się tylko w słowach i gestach – dodaje Anna Stortz-Skręty. – Wtedy każdy inteligentny człowiek wie, że najlepiej taką agresywną i niekulturalną osobę po prostu zignorować. Gorzej, jeśli ta złość przekłada się na jej dalszą jazdę. Niestety, bardzo często tacy kierowcy odreagowują po chwili na jezdni, wykonując bardzo niebezpieczne manewry, zajeżdżając drogę kursantom czy próbując wymusić pierwszeństwo.

Recepta na agresywnego kierowcę? Spokój, uśmiech i kultura

Również Marian Komarczyk, właściciel Szkoły Jazdy MaKo z Olsztyna, przyznaje, że coraz częściej podczas swojej pracy spotyka się z nieprzychylnym zachowaniem innych uczestników ruchu drogowego.

– To wręcz absurdalne, bo przecież każdy z nich był kiedyś kursantem, potem początkującym kierowcą, a dziś zachowują się, jakby o tym zapomnieli i wydawało im się, że urodzili się za kierownicą, choć ich umiejętności na drodze często wcale nie są powalające. Klaksony są na porządku dziennym, także niewybredne gesty czy głośne uwagi, wyzwiska. Najgorsze, że to bardzo źle wpływa na moich uczniów. Z jednej strony, to potęguje ich stres i niepewność, a z drugiej, pokazuje niewłaściwie wzorce. Paradoksalnie, starsi kierowcy, którzy powinni prezentować właściwe zachowania, pokazują im, że ulice to miejsce walki między kierowcami, co oczywiście nie jest prawdą.

– Warto zauważyć, że takie zachowania raczej nie zdarzają się kobietom – dodaje Andrzej Markowski, psycholog transportu. – Dla mężczyzn, którzy mają wrodzoną skłonność do rywalizacji i potrzebę zaznaczania swojego terytorium, elka to zwykła zawalidroga, która nie pozwala im zachować się tak, jak chcieliby w tym momencie, wkracza na ich teren i trzeba ją przegonić. Są to zachowania atawistyczne, często nieuświadamiane. Natomiast warto wiedzieć, że tacy agresorzy to najczęściej osoby słabe, niepewne, które jedyne, co mogą, to dokopać jeszcze słabszemu – w tym przypadku początkującemu, naturalnie gorszemu od nich samych kierowcy. Mając kontakt z taką osobą najlepiej zachować spokój, uśmiech i kulturę, w ten sposób najłatwiej ją ośmieszymy, a to może być w tym przypadku bardziej bolesne niż prawdziwy cios.

Anna Łukaszuk

Wasze komentarze (12)

  1. Proponuję włoski strajk ,przepisy do bólu , duże plakietki magnetyczne przypominające o zachowaniu SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI przy przejeżdżaniu obok Nauki Jazdy. ma to zmusić do myślenia i uświadomić, że kursant to też człowiek może trochę inny ale się uczy i takiego chamstwa też
  2. Nauczcie się uczyć matoły. Jak uczennicy auto gaśnie na skrzyżowaniu to trzeba jej pomóc ruszyć, pojechać w miejsce gdzie ruch jest spokojny i jeszcze raz przećwiczyć techniki kierowania niezbędne do opanowania czynności.
    • Debil i matoł :P Śmieszy mnie to, szkoda nerwów. Droga nie jest niczyją własnością! A niektórzy właśnie tak się zachowują, jakby L-ka jeździła po jego prywatnym terenie. Każdy kursant ma takie same prawo uczyć się na drodze, robić błędy i chu... ciebie to obchodzi ;) Oczywiście w granicach jakiegoś tam rozsądku, do tego tak samo służą ulice i każdy chcę żeby np. jego dziecko, dziewczyna, żona, matka... mogła uczyć się w spokoju a nie czuć się jak jakiś intruz na drodze!
    • Szczerze życzę, żeby kiedyś ktoś tak potraktował kogoś bliskiego z twojej rodziny. Najlepiej niech mu wpierd....li za to że samochód zgasł 2 razy albo nie wyjechał spod znaku stop na granicy wymuszenia. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie matole
    • Człowieku, o ile masz troche oliwy w głowie a widać, że nie, to radzę usiąść na miejscu instruktora i sprawdzić jak to jest. Choćbyś milion razy ćwiczył ruszanie na placu to i tak kursantowi ma prawo zgasnąć w najmniej oczekiwanym momencie. I albo on się uczy albo ja mu ruszam! Jak zgaśnie mu dwa razy to już mu się pomaga oczywiście, ale jak mu rusze za drugim razem to oczywiscie będzie miał do mnie pretensje że mu nie dałem samemu ruszyć a on płaci za to żeby sie uczył! Jak Twoje dziecko/żona, itp., pójdzie na kurs to życze aby trafiła na takiego palanta jak TY , który ją obtrąbi i zwyzywa za to że nie umie ruszać, może wtedy zrozumiesz. KRÓLU SZOSY! BŁUACHAHAHAHAHAHA
    • Matole ! Tak nazwałeś Instruktorów Nauki Jazdy ! Więc do Ciebie się też zwracam w taki o to sposób, chociaż nie lubię zniżać się do poziomu takich osób jak Ty. Przekazuje Ci bardzo dobrą radę, nawet kilka rad. 1. Jeśli przekraczasz prędkość o kilkadziesiąt kilometrów i jeździsz brawurowo, to jedź na tor wyścigowy lub do ODTJ i tam się wyżywaj jednocześnie czegoś się ucząc; 2. Jeśli nie mieścisz (nie potrafisz) zmieścić się w miejscach parkingowych i stajesz np. krzywo, to jedź na parking daleko od "cywilizacji" i tam to poćwicz lepiej, żebyś nie przyczyniał się do takiego wyglądu parkingów w Polsce jak mamy obecnie; 3. Jeśli masz problemy z nieustępowaniem pierwszeństwa innym pojazdom, z zatrzymywaniem się na strzałce warunkowej lub na skrzyżowaniu ze znakiem STOP, z nie zapinaniem pasów; w takiej sytuacji jedyną dobrą radą jest: powrót do OSK na jazdy doszkalające i współpraca z tymi "MATOŁAMI". POZDRAWIAM
  3. Ps cytuję {Warto zauważyć, że takie zachowania raczej nie zdarzają się kobietom} Co kobietom? bzdety to kwadratu, to własnie kobiety wykazują się największą agresją
  4. Proponuję instruktorom nauki jazdy by jeżdzili z beizbolem i pouczali kierowców popełniających błędy w ruchu drogowym, a co

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.