Efektywność. Dobry wzór do naśladowania

nauka jady

W WORD-zie w Zielonej Górze od pewnego czasu korzystamy ze wzoru, dzięki zastosowaniu którego znamy liczbę osób możliwą do przeegzaminowania w ciągu dnia. Znakomicie ułatwia on i uelastycznia proces planowania egzaminów. Pozwala na dokonywanie zmian w liczbie osób zapisanych na egzamin na poszczególne kategorie prawa jazdy, biorąc pod uwagę możliwości sprzętowe i osobowe WORD-u.

Od wielu już lat, bo od czasu, kiedy zaczęły funkcjonować WORD-y, trwają dyskusje na temat efektywności pracy egzaminatorów w kontekście wydajności wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Należałoby się do tego tematu odnieść, zaczynając od przywołania bardzo użytecznych definicji. Zacznijmy od terminu „egzamin”. Jest to forma sprawdzenia i oceny poziomu przygotowania słuchacza (ucznia) z określonej dziedziny wiedzy i działalności praktycznej lub sprawdzenie przez osoby kompetentne czyichś wiadomości fachowych i umiejętności po zakończeniu pewnego stopnia nauki . „Efektywność” to z kolei wydajność, skuteczność, sprawność . A przymiotnik „efektywny”? Dający pozytywne wyniki, skuteczny, wydajny oraz istotny, rzeczywisty .

Uwzględniając te definicje oraz znaczenie branych pod uwagę pojęć należy się zastanowić, czy istnieje możliwość oceniania efektywności pracy egzaminatora jako osoby oceniającej efektywność innych. Dotyczy to m.in. skuteczności szkolenia instruktorów nauki jazdy i ośrodków szkolenia kierowców. W tym przypadku ocenie podlegają stosowane sposoby, metody oraz treści nauczania, a także egzamin wewnętrzny, mający sprawdzić stopień przyswojenia wiedzy i umiejętności praktycznych kandydata na kierowcę.

Efektywność a instrukcja egzaminowania

W kontekście rozpatrywanego problemu istotne wydaje się pytanie o cel, realizowany przez egzaminatora w trakcie egzaminu na prawo jazdy. Wydaje się, że powinien on w sposób bezsporny ustalić, czy osoba zdająca posiada wystarczający zasób wiadomości teoretycznych i praktycznych, pozwalający na samodzielne kierowanie pojazdem, dający przy tym gwarancję, że będzie to robiła w sposób bezpieczny i sprawny.

Pobieżna nawet analiza tego problemu pozwala stwierdzić, że ocena efektywności pracy egzaminatora pozostaje w sprzeczności z definicją egzaminu. Można dokonać jedynie pewnych porównań. Na przykład ocenić efektywność wykorzystania uprawnień egzaminatora w stosunku do przeprowadzanych przez niego egzaminów. Jeśli posiada on uprawnienia na kategorie A, B, C i D, a korzysta tylko z pozwalających mu oceniać przyszłych kierowców samochodów osobowych, może to świadczyć o nieefektywnym ich wykorzystaniu. Ocenić można także sposoby wykorzystania egzaminatora w czasie dnia pracy przy zachowaniu współczynnika bezpieczeństwa jego pracy, a więc w czasie gwarantującym wydajne, obiektywne ocenianie.

Wszelkich rozważań w zakresie czynności zawodowych egzaminatora nie sposób nie rozpatrywać w kontekście obowiązujących aktów prawnych, dotyczących uzyskiwania uprawnień przez kierujących. Aspekty właściwej kompetencji, wydajności i sprawności powinny mieć w nich swoje odzwierciedlenie. Tymczasem nasuwa się pytanie: czy efektywność pracy egzaminatora, a tym samym wskaźnik jego wydajności (zdolność do przeegzaminowania jak największej liczby osób) nie pozostaje w sprzeczności z założeniami instrukcji, nakazującej wręcz taki sposób działania, żeby nie pozostawał cień wątpliwości co do umiejętności (lub ich braku) kandydata na kierowcę bądź kierowcy. Przykładem może być określenie przez ustawodawcę (ministra właściwego do spraw transportu) tylko dolnej granicy czasu trwania egzaminu w ruchu drogowym. Górnej nie ma. Reasumując, nieefektywny, według instrukcji egzaminowania, jest ten egzaminator, który nie działa zgodnie z instrukcją egzaminowania, nie zaś egzaminujący najmniejszą liczbę osób.

Zdawalność zależy od wielu czynników

Z prostych obliczeń wynika, że gdy egzaminator pracujący w nieprzerwanym czasie ośmiu godzin wystawia siedem i więcej ocen pozytywnych, to analizując efektywność w rozumieniu skuteczności, pracuje nieefektywnie, wręcz nierzetelnie (przy planowaniu nadmiernej liczby osób do przeegzaminowania). Istnieje wtedy poważne niebezpieczeństwo powierzchownego traktowania przez niego obowiązków. Jeśli na egzaminatora przypada zbyt wiele osób zdających, są one, a nawet muszą być, traktowane przedmiotowo i większości skazane na niepowodzenie. Tym samym zostaje wypaczony sens egzaminowania. Ryzyko popełnienia błędu przez egzaminatora wyraźnie rośnie.

Nasuwa się teraz następujące pytanie: czy zdawalność może być wskaźnikiem efektywności pracy egzaminatora? Czy raczej jest to wskaźnik opisujący skuteczność szkolenia instruktora, czy też szkoły nauki jazdy? Moim zdaniem, w przypadku egzaminatora skala zdawalności zależy od wielu czynników zewnętrznych. Jest niezależna od osoby sprawdzającej kwalifikacje. Nie wymaga uzasadnienia teza, że dzieje się tak w przypadku zachowania obiektywizmu w ocenianiu i postępowania zgodnego z instrukcją egzaminowania. Z doświadczenia wynika, że zdawalność ta powinna wynosić około 10 procent wartości średniej liczonej dla wszystkich egzaminatorów dla poszczególnych kategorii prawa jazdy w przypadku większych populacji osób zdających. Jeżeli tak nie jest, mamy dowód na niejednolite stosowanie kryteriów przez niektórych egzaminatorów.

Jeśli efektywność egzaminatora będzie oceniana przez pryzmat statystyki zdawalności, można przypuszczać, że będzie on nią manipulował. Może to doprowadzić do niekorzystnej sytuacji. Polegałaby ona na chęci dopasowania się do ustalonych wskaźników efektywności. To w efekcie spowoduje nierzetelne egzaminowanie. Obarczanie egzaminatora winą za niewłaściwe wyniki i rozwijanie skłonności równania do innych może prowokować do nadmiernej liberalizacji lub zaostrzeń ocen poczynań kandydatów na kierowców. Tego typu działanie może spowodować, że egzamin zda zbyt mało lub zbyt dużo osób.

Skutki manipulowania statystyką

Zdaje zbyt mało osób. Jakie byłyby tego skutki? Zwiększenie liczby egzaminów (zakorkowanie WORD-u), niezadowolenie osób zdających, błędne przekonanie egzaminowanych o ich wiedzy i umiejętnościach (dotyczy to również szkół nauki jazdy i instruktorów) oraz zwiększoną migracją ludzi do innych WORD-ów.

Zdaje zbyt dużo osób. Jakie byłyby tego skutki? Zmniejszenie bezpieczeństwa na drogach, zmniejszenie liczby egzaminów (przestoje w pracy WORD-u), błędne przekonanie egzaminowanych o ich wiedzy i umiejętnościach (dotyczy to również szkół nauki jazdy i instruktorów), zwiększona imigracja z innych WORD-ów.

Tego typu polityka nie była i nie jest intencją ustawodawcy, biorąc pod uwagę zapisy zawarte w instrukcji egzaminowania.

Z powyższych rozważań wynika, że nie sposób ocenić efektywności pracy egzaminatora w korelacji ze zdawalnością. Dlaczego? Bo nie sposób odpowiedzieć na pytanie, czy bardziej efektywny jest ten, który ma zdawalność na poziomie 20 proc., czy ten na poziomie 40 proc.

Podobnie należy unikać stwierdzeń, że liczba osób przeegzaminowanych w ciągu dnia może tę efektywność ilustrować. Bo czy egzaminator egzaminujący dziewięć osób w ciągu ośmiu godzin jest gorszy (mniej efektywny) od tego, który w tym samym czasie przeegzaminuje dwanaście osób? Mam na myśli oczywiście kategorię B.

Na kanwie powyższych rozważań rodzą się kolejne pytania. Jak ocenić efektywność działania egzaminatora? Co zrobić, by egzaminator pracował z zachowaniem bezpieczeństwa i higieny pracy oraz zgodnie z czasem określonym w kodeksie pracy? Jak najlepiej wykorzystać czas pracy egzaminatora, żeby efekty uzyskiwane przez WORD były jak najlepsze?

Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytania. Praca egzaminatora (również i czas jej trwania), jak i proces egzaminowania zależy od wielu zmiennych. Chodzi choćby o wiek kandydata, jego płeć, miejsce zamieszkania, liczbę ukończonych godzin szkolenia (z podziałem na plac i jazdę w ruchu drogowym), markę i rodzaj samochodu, którym się szkolił. Ale nie tylko. Dodać do tego należy szkołę nauki jazdy, instruktora, odporność kandydata na kierowcę na stres, jego samopoczucie, czas i miejsce oczekiwania na egzamin, kolejność osób przystępujących do egzaminu, warunki atmosferyczne, samochód egzaminacyjny, stanowisko egzaminacyjne na placu manewrowym oraz trasę egzaminacyjną.

Egzaminowanie nie jest działalnością stricte komercyjną!

WORD-y funkcjonują w oparciu o działania na realnym rynku. Z niepokojem można zaobserwować zjawisko wskazujące, że w niektórych ośrodkach, w ramach wykonywania podstawowych zadań, przyjęto błędne założenie, że egzaminowanie jest działalnością typowo komercyjną (zarobkową). Egzaminator jako człowiek, jego bezpieczeństwo, zdolność percepcji oraz staranność w realizacji funkcji kontrolnej schodzą na dalszy plan. Liczy się wtedy przerób WORD-u jako instytucji i przerób osób w przeliczeniu na jednego egzaminatora.

Rodzący się wewnętrzny bunt przeciwko takim celom, realizowanym przez niektórych pracodawców, rodzi u egzaminatorów frustracje, niechęć do rzetelnego wykonywania tego zawodu i prowadzi do syndromu wypalenia zawodowego

Wielu może zadawać pytanie: jak przeciwdziałać patologii związanej z nierównością w ocenianiu egzaminatorów, nierównością w planowaniu pracy, skoro nikt nie określił, ile osób może przeegzaminować egzaminator? Ze wszech miar byłoby to najkorzystniejsze i nie powodowałoby dyskusji na ten temat. W obecnym czasie każdy WORD sam określa tę liczbę. To znów rodzi dyskusję na temat efektywności. Czy WORD, w którym przeegzaminowano 150 osób w ciągu ośmiu godzin jest gorszy (mniej efektywny) od tego, gdzie przeegzaminowano 180 osób? Na pewno tak jest z punktu widzenia ekonomii, ale jeśliby spojrzeć na tzw. czynnik ludzki (egzaminatorzy, egzaminowani), to wynik może być zupełnie inny.

Przydatny wzór

W WORD-zie w Zielonej Górze od pewnego czasu funkcjonuje zasada przydziału dziesięciu osób do przeegzaminowania na jednego egzaminatora w ciągu dnia roboczego. Ponieważ do egzaminów przystępują w ciągu dnia osoby, które zostały zakwalifikowane do przeegzaminowania na inne kategorie, przyjęto dla tych kategorii tzw. wartości równoważne (przeliczeniowe na kategorię B). Wartości te zostały określone na podstawie analizy średnich czasów trwania egzaminów na poszczególne kategorie prawa jazdy w przeciągu ostatnich trzech lat. Z analizy wynika, że:

kat. A – 8 egzaminów/dzień ( współczynnik przeliczeniowy 10 : 8 = 1,25)

kat. B – 10 egzaminów/dzień (współczynnik przeliczeniowy 10 : 10 = 1,0)

kat. BE – 8 egzaminów/dzień (współczynnik przeliczeniowy 10 : 8 = 1,25)

kat. C – 7 egzaminów/dzień (współczynnik przeliczeniowy 10 : 7 = 1,43)

kat. CE – 5 egzaminów/dzień + 1B (współczynnik przeliczeniowy 9 : 5 = 1,8)

kat. D – 7 egzaminów/dzień (współczynnik przeliczeniowy 10 : 7 = 1,43)

kat. T – 7 egzaminów/dzień (współczynnik przeliczeniowy 10 : 7 = 1,43).

Jeżeli powyższe warunki brzegowe uznać za prawidłowe, to wzór, który umożliwia dokładne określenie liczby osób na egzaminatora w przeliczeniu na kategorię B przybiera postać:

 Z = 1,25 xA + xB + 1,25 xBE + 1,43 xC + 1,8 xCE + 1,43 xD + 1,43 xT dzielone przez Y

Trzeba jeszcze wyjaśnić oznaczenia zastosowane we wzorze. Z to przeliczeniowa ilość osobokategorii (na kat. B) na dzień roboczy dla egzaminatora, X – liczba osób zaplanowanych do przeegzaminowania na poszczególne kategorie prawa jazdy, A, B, BE, C, CE, D, T – poszczególne kategorie prawa jazdy, Y – liczba egzaminatorów w przeliczeniu na etaty. Przy planowaniu liczby osób przystępujących do egzaminu. zakłada się, że współczynnik powinien być w przybliżeniu równy 10,0 ≤ Z ≤ 10,2.

W rzeczywistości wielokrotnie jest on nieznacznie większy i zawiera w sobie zarówno elementy przewidywalne (przerwa śniadaniowa), jak i nieprzewidywalne (absencja chorobowa jednego albo kilku egzaminatorów, niespodziewane wyjścia z pracy).

Wzór znakomicie ułatwia i uelastycznia również proces planowania egzaminów. Pozwala na dokonywanie zmian w liczbie osób planowanych do przeegzaminowania na poszczególne kategorie prawa jazdy, biorąc pod uwagę możliwości sprzętowe i osobowe WORD-u.

Niełatwa rola dyrektora

Pracodawca egzaminatorów, czyli dyrektor WORD, ma do spełnienia niełatwą rolę. Rozpatrując zagadnienie pod kątem spełniania zadań kontrolnych, oscyluje on pomiędzy egzaminatorami, jednostką nadzorującą a szeroko pojętym rynkiem. Rynek przeważnie reaguje negatywnie na wszelkie działania sprawdzające. Wszędzie tam, gdzie występuje niezadowolenie społeczne, pracodawcy jako pierwsi narażeni są na publiczne piętnowanie jednostek, którymi kierują. Nadmiar obowiązków przypadających na egzaminatorów powoduje z kolei frustracje podległych pracowników. Frustracje te są często przenoszone na osoby składające egzamin. Z kolei dyrektor to także menedżer dbający o kondycję przedsiębiorstwa i jako taki podlega kontroli przez organ nadzoru.

Sytuacja nie jest prosta. Uświadomienie tego stanu rzeczy i prawidłowa jego ocena może spowodować, że zostanie zachowana równowaga pomiędzy wymaganiami pracodawców a oczekiwaniami egzaminatorów, oczywiście przy zachowaniu potrzeb WORD-u jako jednostki samofinansującej. A wszystko przy zachowaniu jak najlepszych standardów podczas obsługi osób przystępujących do egzaminu.

Roman Uździcki, egzaminator nadzorujący w WORD-zie w Zielonej Górze

Wasze komentarze (12)

  1. Czytając te nonsensowne brednie mam wrażenie ze cofamy sie do PRLowskiej rzeczywistości rodem z filmów Bareji. Czy instnienie WORD ów jest konieczne? Moim zdaniem nie. Mozna to zrobić łatwiej i prościej np. przenosząc egzaminy do starostwa,likwidując niepitrzebny plac oraz umozliwic jazde na pojezdzie OSK z egzaminatorem na tylnym fotelu.
    • Ma Pan rację. WORDy z założenia nie spełniają swojej funkcji rzetelnie. najlepszym rozwiązaniem byłoby nie likwidować WORDy (narazie - bo to będzie krzyk) ale zdającemu dać możliwość zdawania egzaminu z wykorzystaniem infrastruktury OSK i egzaminatora nie zatrudnionego w WORDie.
  2. Ja też jestem za likwidacją WORD ÓW. Brałem udział w egzaminach gdzie egzaminator był na tylnym siedzeniu i było ok Tworze nie kolejnych wzorów - bzdura. Tak.jak ocena OSZK z ich zdawalnosci (średniej). Szkoda czasu A tak miało być lepiej na egzaminach po ostatnich zmianach (mój sarkazm dot. Tabeli nr 1)
  3. Jakich cyfr ,wskażników, mnożników trzeba użyć żeby .w Z.Górze na egz. czekało się 2 max 3 dni. Pan z góry założył że to mają być 3 tygodnie żeby mięso skruszało. Pisanie naukowych bredni i rozpraw na potwierdzenie wątpliwych założeń jest zbędne, proszę spojrzeć na egz. teoretyczny trochę dobrej woli sprawa rozwiązała się sama bez tabelek. Wyznaczanie egzaminatorowi. 10 kursantów . to złe rozwiązanie bo ile czasu musi czekać ten ostatni,a powinien przyjść na określoną godz. za którą zapłacił to egz. ma czekać jest odwrotnie czasem nieborak czeka i ponad 3 godz, system egz. i proponowane nowe rozwiązania są chore. Mamy dobre wzorce Niemieckie,.Holenderskie Angielskie, Belgijskie i wielu innych krajów radzą sobie dobrze tylko wybierać i wdrażać nie odkrywać AMERYKI nie wymyślać prochu to wszystko już jest.
    • Większych bredni to ja juz dawno nie czytałem. Wymyślanie tabelek i wzorów i to wydawałoby sie w tak postępowymWORDZie jak ZG. Jestem oszolomiony. Chyba Panu dyr.nadzorujacemu juz szampan szumi w glowie na Nowy Rok. Po co wymyślac takie dyrdymaly? To jakiś absurd. Egzamin jak i samo PJ jest za mocno zbiurokratyzowane i skomplikowane w swojej formule.
      • Artykuł jest o efektywności pracy egzaminatora a nie tym że wordy sa be. Ale ten portal żyje własnym życiem.
        • Równie sensownie brzmiałby artykuł o efektywności zawracania kijem Wisły. Nie ustosunkowanie się do sensu takiego przedsięwzięcia byłoby przejawem ociężałości umysłowej komentatora więc proszę się nie czepiać :)
  4. Opracowanie na miarę pracy doktorskiej! Szkoda tylko, że klientów płacących swoje ciężko zarobione pieniądze w ogóle to nie interesuje .Każde normalnie pracujące przedsiębiorstwo świadczące na takim poziomie usługi już dawno powinno zbankrutować! I to by było na tyle
    • Wydaje mi się że artykuł kierowany jest do dyrektorów, koordynatorów albo samych egzaminatorów, mniej do instruktorów a juz najmniej do osób zdających ale takich tu też nie wielu. Czy to dobre miejsce na taki artykuł - zdecydowanie nie. Tu trzeba prosto i konkretnie jechać po WORD ach żeby poczytność była :)
      • Tego nawet komentowac sie nie chce. Eleborat jak w latach 80tych na temat zuzycia sznurka do snopowiązałki. Widocznie dyr ma duzo wolnego czasu.
    • BINGO ! Trafiłeś, autor jest doktorem i to habilitowanym. Swoją drogą dobre przemyślenia i wnioski, napisane bardzo dyplomatycznie, aby się nikomu nie narazić. Szkoda, że nic i tak się nie zmieni, dopóty dyrektorami WORD będą " kolesie" z nadania partyjnego. Pozdro, były EN.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.