Ta nowoczesna metoda kształcenia, wykorzystywana w szkoleniu kierowców, ma szansę stać się powszechna. Jak donosi „Rzeczpospolita”, e-learning trafi do szkół prawdopodobnie już w przyszłym roku. Obowiązkowe zajęcia nauczyciel poprowadzi w sieci. Skorzystają z tego np. uczniowie chorzy i ci za granicą. Nauczanie przez Internet ma wspierać to tradycyjne.

Nauczyciel biologii, matematyki czy polskiego będzie mógł poprowadzić lekcje przez Internet, bez obecności ucznia w szkole (poza zajęciami praktycznymi i laboratoryjnymi). Taką możliwość od 1 września 2012 r. przewiduje projekt zmiany ustawy o systemie oświaty, którego pierwsze czytanie odbyło się w Sejmie. Zdaniem Macieja M. Sysły z Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu to ruch w dobrym kierunku, zgodny z obecną praktyką. Czy powstaną e-szkoły? Raczej nie. Minister edukacji narodowej określi bowiem warunki organizacji zajęć z wykorzystaniem technik kształcenia na odległość, w tym część do przeprowadzenia w sieci i tradycyjnie. Wszystko wskazuje na to, że większość lekcji będzie się musiała odbyć w szkole. Prawo do pełnego zdalnego nauczania zyskają zaś uczniowie w wyjątkowej sytuacji, np. chorzy, niepełnosprawni, przebywający za granicą lub mieszkający na terenie objętym klęską żywiołową.


Zbigniew Zieliński, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Mielcu, uważa, że nauka nie może się ograniczać do wirtualnej rzeczywistości. - Bezpośredni kontakt z nauczycielem jest niezbędny - dodaje Maciej M. Sysło.


Marcin Dąbrowski, prezes Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego, uważa, że zbyt szczegółowe regulacje mogą zahamować rozwój e-edukacji w szkołach. Jego zdaniem rozporządzenie powinno obligować nauczycieli do takiej organizacji zajęć zdalnych, która zagwarantuje odpowiednią jakość kontaktu z uczniem. Szkoły powinny zapewniać pedagogom odpowiednie wsparcie techniczne i metodyczne.


Rozporządzenie ma określić warunki techniczne pozwalające prowadzić e-lekcje. Zdaniem Dąbrowskiego to zbędne przeregulowanie, które nie nadąży za zmieniającą się rzeczywistością. Do e-edukacji można bowiem wykorzystywać darmowe platformy, serwisy społecznościowe, e-maile, esemesy, aplikację do prac grupowych itd.


Obecnie e-learning mogą stosować tylko placówki kształcące dorosłych i szkoły prowadzące działalność innowacyjną lub eksperymentalną. Mimo braku podstaw prawnych wielu nauczycieli już wykorzystuje Internet w procesie dydaktycznym. W ZSO w Mielcu pedagodzy stworzyli m.in. specjalną platformę do prowadzenia kursów przygotowujących do matury.


 Źródło: www.rp.pl

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0