Dobra szkoła jazdy. Co to znaczy?

Rozpoczynając starania o prawo jazdy przyszli kierowcy muszą na początek zdecydować, jaką szkołę jazdy wybrać. Ofert jest bardzo dużo, wybór nie jest łatwy. Na co zwrócić uwagę?

Jaką szkołę wybrać? Oczywiście dobrą, a może nawet najlepszą! Co jednak należy uznać za wyznaczniki jakości, szczególnie kiedy jesteśmy zewsząd zasypywani reklamami szkół jazdy, które chwalą się na potęgę zdawalnością, atmosferą i najlepszymi instruktorami w kraju? Oczywiście są wytyczne i standardy, które każda szkoła musi spełnić, żeby działać zgodnie z prawem. Reszta to już kwestia indywidualna.

Przepis na dobrą szkołę nie istnieje?

– Dobra szkoła to bardzo subiektywne określenie i chyba nie ma na jej stworzenie jednego przepisu, ponieważ każdy uczeń może mieć inne oczekiwania i odczucia – komentuje Tadeusz Uliński, właściciel i instruktor Szkoły Jazdy Sufler z Konina. – Oczywiście nie mówię o wszystkich wymogach formalnych i organizacyjnych, które muszą być spełnione, czyli uprawnieniach, sprawnych autach czy odpowiednich salach wykładowych, bo to obowiązkowe minimum. Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika jednak, że najważniejsze jest po prostu podejście instruktora, który musi mieć chęć przekazania kursantom całej swojej wiedzy w jak najlepszy sposób, musi lubić to, co robi. Jeśli tak jest, to informacje na ten temat najczęściej rozchodzą się pocztą pantoflową. I w ten sposób też najwięcej osób trafia do naszej szkoły – z polecenia, dzięki opiniom naszych kursantów.

Na co zwracać uwagę? Specjalista radzi

– Chcąc wystawić ocenę szkołom jazdy, na pewno należy wziąć pod uwagę wiele składowych, takich jak infrastruktura, kadra czy tabor – wylicza Krzysztof Bandos, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców. – Obecnie klienci mają do dyspozycji wiele narzędzi do sprawdzania jakości oferty, jednak nie wszystkim należy bezgranicznie ufać. Tak jest na przykład w przypadku rankingów, które oczywiście pozwalają odsiać szkoły najsłabsze, natomiast jeśli chodzi o wyniki ośrodków z czołowych miejsc, są one często przekłamane, ponieważ nie ma jednoznacznej interpretacji i wytycznych, na podstawie jakich danych mają one być przygotowywane. A to pozwala na sporą dowolność.

– Żeby dobrze przygotować kursantów do egzaminu praktycznego, szkoła nauki jazdy powinna mieć dobrze wyposażoną salę dydaktyczną – radzi właściciel OSK Roman Urban z Przemyśla. – Druga część egzaminu na prawo jazdy to jazda praktyczna. Wybierając szkołę należy sprawdzić, czy posiada ona własny plac manewrowy i czy nie jest on zbytnio oddalony od siedziby placówki. Najlepiej, gdyby znajdował się jak najbliżej siedziby. Ważne jest ponadto, żeby plac manewrowy spełniał wymogi przewidziane przepisami prawa. Kolejna rzecz to instruktorzy. Doświadczenie jest jedną z ważniejszych cech, ale nie jedyną. Istotne, aby instruktorzy byli mili, mieli odpowiednie podejście pedagogiczne i cieszyli się dobrą opinią w środowisku. Trzeba zwrócić uwagę, czy w określonej szkole nauki jazdy instruktorzy nie załatwiają własnych spraw w trakcie nauki jazdy.

Często decyduje cena. A to błąd

Specjaliści odradzają natomiast, aby to najniższa cena kierowała naszym wyborem.

– Najtańsze oferty należy omijać z daleka! – przekonuje Roman Urban. – Koszt szkolenia nie może być niski, bo na to składają się m.in. koszty paliwa, czas instruktora. Cena kursu może być różna w różnych okresach w zależności od wielu czynników. O cenę zawsze należy pytać bezpośrednio w ośrodku. Ceny podawane na stronach internetowych szkół często są nieaktualne.

Również prezes SFSSK przestrzega przed superofertami i promocjami cenowymi, od których roi się przede wszystkim w internecie.

– Prawda jest taka, że nie jest możliwe, aby zrealizować obowiązujący program, który narzuca nam państwo, za cenę 700 zł za kurs – tłumaczy. – To powinno wzbudzać podejrzenia. W naszym stowarzyszeniu staramy się trzymać wysokie standardy, dlatego nowych członków zawsze analizujemy i weryfikujemy.

Krzysztof Bandos potwierdza też, że większość klientów polega przede wszystkim na opinii i poleceniu od znajomych.

– Sam dokładnie przebadałem to zjawisko, wykorzystałem kilka metod reklamy, a ostatecznie na podstawie ankiet dowiedziałem się, że 90 proc. kursantów trafia do mnie właśnie z polecenia – mówi prezes PFSSK.

Anna Łukaszuk

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.