Detale robią różnicę

– Pamiętam, że gdy byłam w Szkole Jazdy Subaru, instruktor potrafił wytknąć błędy, które popełniamy jeszcze przez zapaleniem silnika. Chodzi np. o źle zapięte pasy, złe ustawienia fotela, nieodpowiednie pozycje. Ktoś powie, że są to detale. Ale właśnie dzięki tym detalom jeździmy bezpieczniej. Szkoda, że nie wszyscy kierowcy o tym pamiętają… – mówi w rozmowie ze „Szkołą Jazdy” Dorota Gardias, prezenterka pogody, dziennikarka i konferansjerka.

Jakub Ziębka: Nie da się ukryć, że Dorota Gardias jest w Polsce osobą bardzo popularną. Ale chyba nie każdy wie, że niedawno zaczęła pani przygodę z wideoblogowaniem. Jeszcze ciekawsza, szczególnie dla naszych czytelników, jest poruszana w filmikach tematyka, czyli bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Dorota Gardias: Projekt związany z wideoblogiem realizowałam podczas wakacji. Fajne jest to, że znowu obudziłam w sobie pasję do motoryzacji. Nagrywałam filmiki, w których np. opowiadałam ludziom o trudnych sytuacjach na drodze i mówiłam, jak sobie z nimi radzić. Ale nie tylko…. Zawsze można sobie wejść na YouTube’a, poświęcić chwilę i je obejrzeć.

Chciałabym od razu podkreślić, że nie uważam się za motoryzacyjnego eksperta. Ale z racji wykonywanego przez siebie zawodu mam okazję być w różnych ciekawych miejscach. Odwiedzałam m.in. profesjonalny tor, gdzie można doskonalić umiejętność prowadzenia auta, doświadczałam zjawiska dachowania na symulatorze, uczyłam się w Szkole Jazdy Subaru. Potem zdobytą wiedzą staram się dzielić z innymi.

Widać, że moje filmiki trafiają do ludzi i są odbierane pozytywnie. Proszę sobie wyobrazić, że po wielu latach odezwał się do mnie znajomy, który jest strażakiem. I zasugerował, żebym zrobiła filmik o tym, w jaki sposób kierowcy powinni się zachowywać, gdy za nami mknie wóz strażacki lub karetka. Wspominał, że często z niewiedzy kierowców takie pojazdy są blokowane i nie mają jak przejechać. Bo z tego, co mi mówił, czasami te pojazdy nie mają jak przejechać, są blokowane. Jak widać, tematów dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym, które można poruszyć, nie brakuje.

Á propos bezpieczeństwa, znalazłem informację, że jest pani ambasadorką akcji „Bezpieczny warsztat”.

To prawda. W tej akcji chodzi o to, żeby promować warsztaty, do których bez obaw możemy oddać nasze auta. Nie autoryzowane serwisy, ale także godne zaufania firmy. Z racji tego, że jestem ambasadorką akcji, miałam okazję być w niektórych warsztatach promowanych w akcji i zobaczyć je na własne oczy. Profesjonalne wyposażenie, wykwalifikowani i życzliwi pracownicy, którzy potrafią doradzić kierowcy. To nie były miejsca podobne do tego, w którym pierwszy raz zostawiłam swoje auto. Absolutnie nie byłam zadowolona z wykonanej przez „fachowców” pracy ani poziomu obsługi klienta. Bo przecież warsztat samochodowy nie musi kojarzyć się z jakąś obskurną budą i gburowatym mechanikiem. Ba, nie powinien!

A jak wspomina pani swoje uczestnictwo w programie „Wydaje ci się, że umiesz jeździć?”, emitowanym w stacji TVN Turbo?

Bardzo ciekawe doświadczenie. W programie pojawiło się wielu tzw. mistrzów kierownicy, którzy musieli na profesjonalnym torze wykonać określone manewry wymagające znakomitego opanowania techniki jazdy samochodem. Zadania ocenialiśmy razem z kierowcami rajdowymi, m.in. Michałem Kościuszką i Kajetanem Kajetanowiczem.

Co ciekawe, szybko to ich przekonanie o własnej wielkości topniało. Choćby w momencie, gdy musieli wykonać „test łosia”. Okazywało się bowiem, że nie potrafią za bardzo zapanować nad swoim autem.

Warto być pokornym kierowcą i ciągle się doskonalić, prawda?

Oczywiście. Teraz nie mam za bardzo czasu na odwiedzanie profesjonalnych torów i naukę techniki jazdy, ale jeszcze kilka lat temu robiłam to regularnie. Dzięki temu miałam okazję wykształcić w sobie prawidłowe odruchy pomocne w jeździe. Pamiętam, że gdy byłam w Szkole Jazdy Subaru, instruktor potrafił wytknąć błędy, które popełniamy jeszcze przez zapaleniem silnika. Chodzi np. o źle zapięte pasy, złe ustawienia fotela, nieodpowiednią pozycję. Ktoś powie, że są to detale. Ale właśnie dzięki tym detalom jeździmy bezpieczniej. Szkoda, że nie wszyscy kierowcy o tym pamiętają…

Właśnie, czy na polskich drogach czuje się pani bezpiecznie?

Szczerze? Nie! Już wyjaśniam, dlaczego, może chociaż na jednym przykładzie. Ostatnio miałam okazję jechać z Tomaszowa Lubelskiego do Rzeszowa. Był późny wieczór. Są to takie tereny, gdzie bardzo często spotyka się zwierzynę. Jestem rozważnym kierowcą, więc w takich miejscach zwalniam, żeby móc odpowiednio zareagować. Nagle widzę spacerujące na poboczu drogi sarny. W tym momencie mój pojazd wyprzedza inny kierowca, nie zważając kompletnie uwagi na zagrożenia i trudne warunki na drodze. O takich przykładach mogłabym mówić w nieskończoność, gdyby to tylko zmieniło coś na lepsze.

Wiadomo, że żeby jeździć po drogach, nawet nie zachowując podstawowych wymogów bezpieczeństwa, trzeba najpierw posiadać prawo jazdy. Pamięta pani swój egzamin?

Tak, może dlatego, że do teorii musiałam podchodzić dwa razy. Ale z praktyką nie miałam już żadnych problemów. Zdałam za pierwszym razem. Z perspektywy czasu bardzo dobrze oceniam to, że egzamin odbywał się w Lublinie. Bo pochodzę z mniejszego miasta, a jazda w większym jest wyzwaniem. Wiadomo, dużo samochodów, trudne sytuacje na drodze. Takie doświadczenie się potem przydaje.

Dotknęła pani bardzo ciekawego wątku. Otóż od jakiegoś czasu egzaminy na prawo jazdy przeprowadza się także w mniejszych ośrodkach. I natychmiast wywiązała się dyskusja na temat tego, czy kandydaci na kierowców, którzy tam uczą się jeździć i zdają egzamin, będą umieli odnaleźć się w dużym mieście.

Uważam, że będą mieli problem. Jak tak sobie myślę o moim rodzinnym mieście – brak skomplikowanych skrzyżowań, jedno rondo, ogólnie spokój. Jeśli ktoś miałby tam uczyć się jeździć, miałbym problem, żeby potem poruszać się np. po Warszawie. A przecież każdy czasami gdzieś musi wyjechać…

Egzamin ma już pani za sobą, a prawo jazdy w kieszeni. Porozmawiajmy teraz o pierwszym aucie.

Był to mercedes klasy A. To genialne auto dla kierowcy, który zaczyna swoją przygodę z jeżdżeniem. Krótkie, więc łatwo nim zaparkować. Nie rozwijało zawrotnej prędkości, ale to akurat też plus. Natomiast moje drugie auto… To był dopiero przeskok. Bo w „Tańcu z gwiazdami” wygrałam porsche boxter! Pamiętam, że jak go odebrałam, bałam się nim wracać do domu. Byłam przerażona mocą tego auta. Szybko się przyzwyczaiłam, zaczęłam go doceniać, nazwałam pieszczotliwie „prosiaczkiem”. Posłużył mi dobrych kilka lat. A teraz jeżdżę audi Q5. Bardzo sobie je chwalę. To auto większe niż porsche, idealne dla osoby, która jest mamą.

Dobrze się w nim śpiewa? Bo widziałem filmy, na których można podziwiać pani umiejętności wokalne.

Wręcz doskonale. Samochód to przecież doskonałe miejsce, żeby się odstresować. Jak? Można głośno śpiewać albo krzyczeć. Ja akurat ograniczam się do tej pierwszej czynności. Dodatkowo pozwala mi to przezwyciężać zmęczenie. A podczas jazdy koncentracja jest szalenie istotna.

Dorota Gardias – jedna z najpopularniejszych prezenterek pogody, dziennikarka i konferansjerka. Razem z kamerą „Dzień Dobry TVN” przemierza setki tysięcy kilometrów. Pracę w mediach rozpoczęła w lubelskim oddziale TVP3, a od 2006 roku związana jest z telewizją TVN Meteo, TVN24 , TVN i TVN Turbo.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.