19 stycznia 2013 r. weszła w życie ustawa o kierujących pojazdami. Efekty działania tej „regulacji” dobrze pokazuje przykład Zielonej Góry - pisze Eugeniusz Kubiś.

Rok 2012 był ostatnim, kiedy można było uzyskać prawo jazdy na starych zasadach. Uzyskało je 4274 absolwentów zielonogórskich ośrodków szkolenia kierowców. Zdawalność z jazdy wyniosła 42,47 proc., - z teorii 78,65 proc. 39 spośród zielonogórskich OSK wyszkoliło co najmniej 30 osób.


Ubiegły rok był drugim po wejściu w życie ustawy. Prawo jazdy uzyskało 1863 absolwentów zielonogórskich OSK. W stosunku do 2012 r. jest to spadek o ponad 57 proc.. Zdawalność z teorii z 78,65 proc. spadła do 38,42 proc. Przy czym zdawalność z jazdy, której nie sposób zdać nie znając przepisów, została praktycznie na niezmienionym poziomie. W 2012 r. było to 42,47 proc. natomiast w 2014 r. - 42,97 proc.


Egzaminu praktycznego na szczęście nie reformowano. Zrobiono to dopiero w 2015 r. Liczba OSK, które wyszkoliły w Zielonej Górze co najmniej 30 osób drastycznie spadła. W 2012 r. wynosiła 39 natomiast w 2014 r. tylko 22. W opisywanym okresie liczba osiemnastolatków (minimalny wiek, w którym można się ubiegać o najpopularniejsze prawo jazdy kat. B) spadła o ok. 11 proc., natomiast liczba absolwentów zielonogórskich OSK zmniejszyła się o ponad 56 proc.


Wyraźnie widać, że to nie demografia zniszczyła rynek szkoleń na prawo jazdy. Sytuacja w Zielonej Górze jest reprezentatywna dla całej Polski. Według CEPIK, w listopadzie 2012 r. w Polsce wydano 49337 praw jazdy, natomiast w listopadzie 2014 r. - 24429. Spadek przekroczył 50 proc. Czy taki był cel autorów reformy szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców w Polsce? Tego nie jestem pewien. Za to realne efekty ich pracy dla Polski i Polaków (ulubione określenie polityków - kosmitów) są aż nadto jednoznaczne.


Eugeniusz Kubiś

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0