Do Ministerstwa Infrastruktury trafiła petycja w sprawie powołania rzecznika kierowców i kandydatów na kierowców. Nadawca nie chce się ujawnić, a resort rozpatrzył ją negatywnie.
– Informacje o wnioskodawcy są publikowane w przypadku wyrażenia na to zgody przez podmiot składający petycję – usłyszeliśmy od Ministerstwa Infrastruktury.

A tutaj takiej zgody nie było. Osoba, która domaga się powołania rzecznika kierowców i kandydatów na kierowców, chce pozostać anonimowa. Dlaczego? Może z obawy o to, że petycja wywoła burzliwą dyskusję?

Rzecznik jako opiekun

W piśmie skierowanym do resortu infrastruktury czytamy, że „powołanie rzecznika praw kierowców i kandydatów na kierowców jest niezbędnym aktem dla tak dużej grupy społecznej, jaką są kierowcy i kandydaci na kierowców, którzy uczestniczą zarówno w transporcie prywatnym, jak i zawodowym. W obecnym stanie prawnym omawiane grupy nie mają żadnej instytucji, do której mogliby się zwrócić ze swoimi skargami, wnioskami czy innymi problemami, z którymi codziennie się stykają. Powołanie odrębnej instytucji Rzecznika Praw Kierowców i Kandydatów na Kierowców w założeniu powinno służyć wzmocnieniu pozycji tej grupy społecznej przy dochodzeniu swoich praw, np. przed sądem, gdzie miałby prawo występować jako oskarżyciel posiłkowy. Mógłby rozstrzygać wątpliwości interpretacyjne przepisów ustaw: Prawo o ruchu drogowym, ustawy o kierujących pojazdami czy ustawy o transporcie drogowym”.

Wiedza i znajomości

Nawiązując do treści petycji, można by zapytać, po co mnożyć byty. Wszak rzeczników jest co najmniej kilku. Jest jednak jedno „ale”…
– Mamy już trzech rzeczników, którzy powołali się sami, bez konsultowania z całością środowiska szkoleniowego – mówi Krzysztof Bandos, szef Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców. – Taka instytucja byłaby potrzebna, ale rzecznika musiałoby wybrać całe środowisko szkoleniowe i transportowe. To musi być ciało społeczne, a nie powoływane przez rząd.

– Myślę, że taka instytucja jest potrzebna – uważa Maciej Witkowski, szef OSK Auto-Szkoły z Przasnysza. – Nie ma osoby, która pomagałaby kierowcom. Jest rzecznik praw obywatelskich, ale on nie stawi się za kierowcą w konfrontacji ze służbami drogowymi. Nie pomoże też kandydatom na kierowców. Rzecznik powinien być wybierany przez środowisko. Nie może to być pierwszy lepszy Kowalski. Powinien mieć branżowe doświadczenie i dojścia do osób decyzyjnych.

Nie wszyscy branżowcy uważają jednak, że rzecznik mógłby wnieść jakąś nową jakość, ciekawe pomysły, walczyć o prawa osób, które miałby reprezentować.
– Nie wierzę w powstanie takiej instytucji, która mogłaby coś zmienić – mówi Tomasz Wilczewski z grudziądzkiej Szkoły Kierowców „Test”. – Wydaje mi się, że taka osoba miałaby za małe wpływy i możliwości.

Branża zapomniana przez rządzących

A co miałby robić rzecznik, jeśli zostałby powołany?
– Reprezentować całe środowisko – uważa Bandos. – Chodzi mi o zawodowych kierowców, szkoleniowców, jak i egzaminatorów. Dlaczego wspomniałem o egzaminatorach? Bo to oni dokładają cegiełkę w procesie uzyskiwania prawa jazdy.

Ciekawe tylko, czy rzecznik miałby realny wpływ na to, co dzieje się np. w legislacji. Duża część branżowców ma duże wątpliwości.
– Nasza branża jest mało ważna dla rządzących, pokazuje to choćby sytuacja z pracami nad CEPiK-iem – mówi Tomasz Wilczewski. – Wszystko idzie w górę – ubezpieczenia, ceny paliw – dla nas nie ma żadnych ulg. Rządzącym chyba chodzi o to, żeby szkoły nawzajem usunęły się z rynku…

Ministerstwo Infrastruktury opracowywało już odpowiedź na petycję. Bogdan Oleksiak, dyrektor departamentu transportu drogowego stwierdził, że istnieją już instytucje i organizacje realizujące cele związane w ochroną praw wskazanej w petycji grupy społeczeństwa.

Małgorzata Tobiasz
Krzysztof Ledzion felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0