Przedzierając się przez miejską dżunglę widzę bestię, prawdziwego miejskiego zwierza - pasiastą zebrę. Bydlę w paski jest tak wściekłe i wstrętnie wygląda, że kierowcy nie chcą, wręcz boją się przed nim zatrzymywać.

Czasem, gdy przychodzi weekend, chcemy zostawić samochody i pokonać jakąś trasę na piechotę. Tak też zrobiłem. W dobie wyprzedażowo-zakupowej gorączki postanowiłem wyciszyć się i odstresować. Najlepszym pomysłem, jaki przyszedł mi do głowy, był kilkukilometrowy spacer.


Szedłem jednak przez zakorkowane, głośne miasto. Spacerując wzdłuż ulic obserwowałem zachowania kierowców. Nie wiem, czy mam jakąś obsesję, bzika na punkcie kultury na drodze, ale co chwilę zauważałem coś, co mi nie pasowało.


Na przykład wciskane do oporu klaksony. W większości przypadków bez uzasadnionej przyczyny. Kolejna sprawa - podobno wszystkim się spieszy, ale jak na sygnalizatorze pojawia się zielone światło, to kierowcy zastanawiają się, co ono oznacza. Dopiero po chwili decydują się na powolny ruch do przodu. Wiem, wiem, znowu się czepiam, ale po prostu chcę, żeby na naszych drogach wszyscy wzajemnie się szanowali.


Terror na ulicach


Przedzierając się przez miejską dżunglę docieram do bestii, prawdziwego miejskiego zwierza - pasiastej zebry. Bydlę w paski jest tak wściekłe i wstrętnie wygląda, że kierowcy nie chcą, wręcz boją się przed nim zatrzymywać. Jest tak straszne, że terroryzuje 99 procent z nich. Niektórzy tylko dodają gazu, żeby je czym prędzej rozjechać i pojechać dalej. Podchodzę i czekam. Pierwszeństwo mam tylko wtedy, gdy jestem na pasach, a nie przed nimi. Kierowcy doskonale o tym wiedzą. Dlatego ani myślą się zatrzymać i skonfrontować się z pasiastą zebrą.


Odczekałem dwie minuty, zanim wreszcie zlitowała się elka. Mogłem spokojnie przejść na drugą stronę jezdni. Oczywiście podziękowałem za to podniesieniem ręki. Miła i śliczna kursantka odpowiedziała uśmiechem. Na szczęście była to droga jednokierunkowa i jeden pas ruchu. Skoro więc elka się zatrzymała, to sznur pędzących za nią pojazdów również.


Nieustanna walka


Wielki problem pojawił się kilometr dalej. Droga dwukierunkowa, ale jezdnia jednokierunkowa z dwoma pasami ruchu. Takie miejsca są najgorsze. Najbardziej niebezpieczne dla pieszych. Nierzadko trzeba tam odczekać dobrych kilka minut. Przejścia na dwupasmowych jezdniach są o tyle niebezpieczne, że gdy już przeleci chmara 99 aut, i w końcu nadjedzie kulturalny kierowca, który zatrzymując się przed przejściem dla pieszych będzie chciał nam umożliwić dalszy marsz, jak zwykle pozostanie w tym działaniu osamotniony. Zatrzymuje się, ale na drugim pasie nikt o tym nawet przez chwilę nie pomyśli. Kierowcy zapominają, jak drogo kosztuje wyprzedzanie kogoś, kto zatrzymał się, żeby przepuścić ludzi na pasach.


Jeżeli pieszy ma trochę oleju w głowie, to będzie czekał, aż ktoś się zlituje i zatrzyma. Gorzej, jeśli postępuje w myśl zasady „jestem już na pasach, więc zawsze mogę przejść, bo mam pierwszeństwo”. To igranie ze śmiercią. Nie wszyscy znają przepisy i ich przestrzegają. Dziwne, bo każdy kierowca powinien mieć o nich pojęcie. W końcu ma ten cholerny plastik, nazwany prawem jazdy.


Bezcenne zdziwienie


Najgorzej sytuacja wygląda, gdy w takim momencie przez pasy chcą przejść dzieci. Są one, jak wiemy, niskie i nieraz nawet głową nie sięgają ponad maskę dużego SUV-a. Wtedy sumienie niekulturalnego kierowcy nie będzie czyste.


Przydałaby się akcja, kampania w mediach. Jedna, ale żeby trafiała zarówno do pieszych (tych, którzy nie uważają i strasznie ryzykują, oraz do kierowców mogących stracić to, co najważniejsze - wolność). Niezmiernie smutne jest to, że gdzieś mamy innych uczestników ruchu, zwłaszcza pieszych, którzy nie dysponują klaksonami. Niestety, na drodze jest jak w dżungli. Pierwszeństwo ma i generalnie wygrywa każdy, kto jest szybszy, większy, mocniejszy. Przeważnie kierowca samochodu, rzadziej pieszy. To zdziwienie pieszych, gdy zatrzymamy się przed pasami... Bezcenne…


Albin Sieczkowski, autor bloga StrefaKulturalnejJazdy.pl

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0