W Niemczech i we Francji, w przeciwieństwie do naszego kraju, tzw. bezpieczny odstęp jest mierzalny. Sądzę, że już czas, żeby i w naszych przepisach znalazło się takie wskazanie. Z powodu jego braku, jak wynika ze statystyk, dochodzi bowiem do wielu nieszczęść na drodze.

W niektórych przepisach regulujących zasady ruchu na drogach znajdziemy odległości podane w metrach i centymetrach. Często są one jasno określone, nie znaczy to jednak, że podczas jazdy kierowca będzie się posługiwał miarką. Trudno jest więc te regulacje egzekwować. Jako przykład niech posłuży przepis zezwalający na przewóz na tylnej kanapie, poza specjalnym fotelikiem albo innym urządzeniem, dziecka, jeżeli ma ono ponad 135 cm wzrostu. Przecież policjant przeprowadzający kontrolę nie będzie żądał od niego zdjęcia butów, prowadził pod ścianę najbliższego budynku, kazał mu się wyprostować i za pomocą miarki sprawdzał, ile ma wzrostu.


Co to jest bezpieczny odstęp? Dokładnie nie wiadomo…


Inny przepis, tym razem wskazujący minimalną odległość, nakazuje kierowcy podczas wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych zachowanie odstępu. Nie może być on mniejszy niż 1 m. Wyprzedzanie jest czynnością dynamiczną. Trudno jest w tym momencie zmierzyć, czy została zachowana odległość 1 metra. Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego są mimo wszystko zabezpieczeni przez ustawodawcę odstępem. W pozostałych sytuacjach związanych z wyprzedzaniem przepisy nakazują zachowanie bezpiecznego odstępu od wyprzedzanego pojazdu. I tu pojawia się możliwość indywidualnych interpretacji. Choć artykuł 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym w ostatnich latach został dość mocno rozbudowany i zawiera już 85 definicji, w dalszym ciągu nie znajdziemy w nim pojęcia „bezpieczny odstęp”.


Niechlubne statystyki


Identyczne zapisy o zachowaniu bezpiecznego odstępu są w przepisach poświęconych wymijaniu i omijaniu. Jak ustalić więc „bezpieczny dystans”, skoro nie jest on podany ani w metrach, ani w sekundach? Policjanci podczas rozpatrywania zdarzeń drogowych (wypadków, kolizji) podają, że ich przyczyną było niezachowanie bezpiecznego odstępu. Ale oceniają to dopiero po skutkach. Na przykład najechanie na tył poprzedzającego pojazdu wskazuje, że uczestnik ruchu, który ma rozbity przód w samochodzie, nie zachował bezpiecznego odstępu. Dlaczego? Bo nie zdążył zahamować, w wyniku czego doszło do zderzenia pojazdów. Szczęście, jeśli takie zdarzenie kończy się tylko na stratach materialnych. Niestety, każdego roku niezachowanie bezpiecznego odstępu jest przyczyną ponad 2 tys. wypadków drogowych. W ich wyniku obrażeń ciała doznaje ok. 3 tys. osób, a śmierć ponosi ok. 50 uczestników ruchu drogowego.


Fotoradary sprawdzające odległości między pojazdami


Statystyka ewidentnie wskazuje, że nie należy bagatelizować tego zjawiska i należałoby pójść śladem innych państw. Tam bezpieczny odstęp jest mierzalny. W Niemczech i we Francji za jego niezachowanie grozi mandat w wysokości 400 euro. Policjanci sprawdzają odstępy między pojazdami przy użyciu fotoradarów. Tak, one mierzą nie tylko prędkość, ale również odległości między pojazdami! W aktach prawnych obowiązujących na terenie tych państw są zapisy nakazujące zachowanie odstępu od poprzedzającego pojazdu. Wynosi on połowę wartości prędkości (jeżeli pojazd porusza się z prędkością 90 km/h, odstęp powinien wynosić minimum 45 metrów). Mają one zastosowanie na autostradach. W obszarze zabudowanym zachowanie takiego odstępu spowodowałoby znaczne utrudnienia i korki. Sądzę, że już czas, żeby i w naszych przepisach znalazły się wskazane mierzalne odległości. Z powodu jego braku, jak wynika ze statystyk, dochodzi bowiem do wielu nieszczęść na drodze.


Przepis, który obowiązuje tylko w jednym miejscu


Chcę wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Otóż w ustawie Prawo o ruchu drogowym znajdziemy zapis mówiący jasno i precyzyjnie o bezpiecznych odstępach między pojazdami. Chodzi o art. 19, który poza obszarem zabudowanym w tunelach o długości przekraczającej 500 m nakazuje utrzymywać odstęp od poprzedzającego pojazdu nie mniejszy niż 50 metrów dla pojazdów do 3,5 tony oraz autobusów oraz 80 metrów w przypadku zespołów pojazdów lub pojazdów, których dopuszczalna masa całkowita przekracza 3,5 tony. Co dziwnego jest w tym przepisie? Otóż w Polsce są tylko cztery tunele, których długość przekracza 500 metrów. To tunele w Gdańsku, Warszawie, Katowicach oraz tunel Emilia w ciągu drogi S1 w pobliżu miejscowości Laliki. Wychodzi na to, że tylko ten ostatni spełnia wymogi powyższego artykułu. Dlaczego? Bo jako jedyny jest usytuowany poza obszarem zabudowanym. Przepis obowiązuje więc tylko dla jednego miejsca…


Inaczej wygląda zachowanie bezpiecznego odstępu podczas zatrzymania w tunelu. Ustawodawca, już bez względu na długość, czy usytuowanie tunelu nakazuje, żeby odstęp nie był mniejszy niż 5 metrów. I to jest precyzyjny przepis.


Pozostaje oczekiwać na uregulowanie tej kwestii na autostradach i drogach krajowych dwujezdniowych. Dzięki wprowadzeniu tylko jednego przepisu można uniknąć rocznie ponad dwóch tysięcy wypadków i uchronić przed utratą życia pięćdziesiąt osób!


Marek Rupental


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0