Prawo jazdy kategorii AM może uzyskać 14-latek. Czy dla takiego dziecka pięć godzin zajęć teoretycznych wystarczy, żeby nauczyło się wszystkiego, co mu niezbędne?

Rok 2013 był końcem obowiązywania karty motorowerowej. Wprowadzono wtedy nową kategorię prawa jazdy - AM. Od tamtego czasu minęły już trzy lata, jednak większość rodziców i nastolatków wciąż jest przekonana, że karta motorowerowa dalej obowiązuje. Albo że dokument tylko zmienił nazwę - na AM.


Statystyki mówią, że o kartę motorowerową chętnie ubiegała się młodzież gimnazjalna. Dlaczego? Bo była powszechnie dostępna oraz darmowa. Egzamin nie był trudny. Często tylko teoretyczny. Dyrektorzy gimnazjów bali się organizować egzaminy praktyczne. Obawiali się wypadków i związanych z nimi problemów. Po co ściągać je sobie na głowę?


Prosta zasada


Nie od dziś wiadomo, że połączenie młodości i skutera nie wróży nic dobrego. Znam przypadki, gdy zdawalność egzaminów teoretycznych na kartę motorowerową była stuprocentowa, zdarzało się jednak także zupełnie przeciwnie. I co? Problem został rozwiązany. Nie znaczy to wcale, że potem wszyscy zaczęli poruszać się motorowerami po ulicach. Ale jakaś część z nich tak. Zasada była prosta. Nieważne, czy wiesz coś o przepisach dotyczących ruchu drogowego, technice jazdy i wielu innych rzeczach, pozwolenie na jazdę motorowerem masz!


Na co komu kurs?


W 2013 roku to wszystko miało się zmienić. Karta motorowerowa została zastąpiona przez prawo jazdy kategorii AM. Żeby młoda osoba mogła uzyskać takie uprawnienia, musi teraz odbyć kurs w szkole jazdy oraz zdać egzamin w WORD-zie. Zajęcia teoretyczne oraz praktyczne miały stworzyć z młodego człowieka motorowerzystę z prawdziwego zdarzenia. Czas szkolenia został określony na dziesięć godzin teorii oraz dziesięć godzin praktyki.


Dla większości rodziców kurs prawa jazdy dla motorowerzystów był, delikatnie mówiąc, nieporozumieniem. Wielu żądało wypisania „kwitów”, bo przecież ich pociecha bardzo dobrze umie jeździć. Wielu rezygnowało z posłania dziecka na kurs, bo drogo, za długo, bo to niepotrzebne, głupie i jeszcze egzamin. A na co komu egzamin? Większość dzieciaków otrzymywała motorowery warte kilka lub kilkanaście tysięcy złotych. Na to rodzicom żal pieniędzy nie było. Ale wydanie kilkuset złotych na kurs to już dla nich za dużo.


Bystry dzieciak sobie poradzi


Można pomyśleć, że dla rodzica bezpieczeństwo dziecka jest bezcenne. Ale w przypadku kategorii AM niekoniecznie. Jak odpowiadali na pytanie, w jaki sposób ich dziecko będzie umiało się bezpiecznie poruszać po pełnym zagrożeń mieście? „To bystry dzieciak, poradzi sobie”.


Szkoły jazdy zainwestowały w motorowery, a klientów brakuje. Część ośrodków obniżyła ceny i przeprowadzała zajęcia tylko na placu, bez wyjazdu na miasto. Jeszcze inne aktualizowały profil bez wyjeżdżenia minimalnej liczby godzin, ale za niższą cenę. Z czegoś i jakoś trzeba żyć… Skoro rodzicowi to nie przeszkadza, wręcz jest zadowolony, to czemu nie skorzystać z okazji do zarobienia pieniędzy?


Mądry 14-latek


W 2016 roku zmieniono liczbę godzin szkoleniowych. Teraz kurs na kategorię AM trwa dziesięć godzin (pięć teorii i pięć praktyki). Jaki był tego powód? Wyjście naprzeciw oczekiwaniom rodziców, zmniejszenie kosztów uzyskania prawa jazdy na motorower.


Ale chyba nie tędy droga! Prawo jazdy kategorii AM może uzyskać 14-latek. Czy dla takiego dziecka pięć godzin zajęć teoretycznych wystarczy, żeby nauczyło się wszystkiego, co mu potrzebne? Osoba ubiegająca się o prawo jazdy kategorii B musi np. odbyć trzydzieści godzin zajęć teoretycznych. A przecież program dla jednej i drugiej kategorii jest taki sam. Założono, że 14-latek jest mądrzejszy i bardziej doświadczony niż osoba o cztery lata starsza!


Kuriozalne decyzje


Ceny kursów na kategorię AM spadły. W Poznaniu można odbyć szkolenie za 300 zł. Ale gdzie tu sens? Zmniejszanie liczby godzin kosztem bezpieczeństwa to kuriozum!


Może dla każdej kategorii prawa jazdy należy ograniczyć szkolenie do godziny teorii i godziny praktyki? Wtedy koszty uzyskania prawa jazdy znowu spadną, będzie więcej osób chętnych. Wprowadźmy jeszcze cenę minimalną za kurs i egzamin na poziomie maksymalnie 100 zł. Będzie tanio i dostępnie, ale czy bezpiecznie?


Marcin Zygmunt, instruktor nauki i techniki jazdy

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0