W walce o fotel szefa Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców łowiczanin Krzysztof Bandos pokonał łodzianina Krzysztofa Kołodziejczaka stosunkiem głosów 23:16. Wybory odbyły się 22 marca w Gorzowie, podczas XVI Zjazdu Delegatów Stowarzyszeń PFSSK.

Już wcześniej było wiadomo, że o reelekcję nie będzie ubiegał się dotychczasowy prezes Krzysztof Szymański, który swoją funkcję sprawował od 2006 r.


- W czasie, gdy stałem na czele Federacji udało się nawiązać ścisłą współpracę z posłami, senatorami, przedstawicielami resortu Infrastruktury i Rozwoju, Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Instytutem Transportu Drogowego i wojewódzkimi ośrodkami ruchu drogowego - wyliczał podczas składanego w trakcie zjazdu sprawozdania ze swojej działalności Szymański. - Starałem się łączyć nasze środowisko, nie dzielić.


Odchodzący szef Federacji szczegółowo omówił także spotkania, których owocem mają być zmiany niektórych zapisów w procedowanej w Sejmie nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami, np. możliwość podstawiania przez ośrodki szkolenia kierowców swoich samochodów na egzaminy państwowe.


WORD-y, deregulacja i etyka


O kim mówiło się, że może zastąpić Szymańskiego? Zdecydowanym faworytem wyborów wydawał się dotychczasowy wiceprezes PFSSK Krzysztof Bandos. Delegaci przebąkiwali także o możliwych kandydaturach Wojciecha Szemetyłły (prezes Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców w Warszawie, w trakcie obrad się wycofał) oraz Krzysztofa Skałeckiego (szef pilskiego Stowarzyszenia Instruktorów i Ośrodków Szkolenia Kierowców). Okazało się jednak, że oprócz Bandosa, część delegatów zjazdu w fotelu prezesa Federacji widziała Krzysztofa Kołodziejczaka, szefa Stowarzyszenia Właścicieli Ośrodków Szkolenia Kierowców i Kandydatów na Kierowców „AUTOS”.


Wybory poprzedziła prezentacja obu kandydatów. Bandos wyraził chęć kontynuacji organizowania konkursu Instruktora Roku.


- Chciałbym, żeby ta impreza miała coraz większą rangę. Poza tym jestem za dalszym organizowaniem wycieczek szkoleniowych do państw Unii Europejskiej, współpracą z organizacjami związanymi ze szkoleniem kierowców oraz większym promowaniem imprez organizowanych przez lokalne stowarzyszenia, które dotyczą bezpieczeństwa ruchu drogowego.


Bandos wyraził także chęć powrotu PFSSK do międzynarodowej federacji zrzeszającej narodowe stowarzyszenia związanie ze szkoleniem kierowców oraz ocenił skutki wprowadzenia ustawy o kierujących pojazdami oraz zapowiedzianą nowelizację tego aktu prawnego.


- Podział ośrodków szkolenia na Super OSK i inne, to zły pomysł. Z kolei jesteśmy podzieleni w kwestii organizowania warsztatów dla instruktorów w WORD-ach. Ja akurat za takim rozwiązaniem nie optuję. Uważam też, że możliwość podstawiania naszych samochodów to krok w dobrym kierunku - mówił Bandos. - To przecież tylko opcja do skorzystania, nie nakaz. Chciałbym też przypomnieć, że w początkowym projekcie nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami nie znalazły się nasze postulaty. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Wszystko dzięki naszej pracy, nawiązywaniu kontaktów z ministerstwem i posłami. To wielka zasługa Krzysztofa Szymańskiego.


Krzysztof Bandos powiedział także kilka ostrych słów o wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. Jego zdaniem, powinny być to urzędy, a nie dobrze zarabiające firmy.


- Egzamin praktyczny to tresura. Jego zasady powinny być jasne, czytelne, spisane na jednej kartce papieru. Teraz jest to gruby zbiór zasad.


Kandydat na prezesa zapowiadał także walkę o odwrócenie reformy deregulacyjnej oraz przywrócenie rangi wykładowcy.


- Może każdy prowadzący zajęcia teoretyczne powinien mieć wykształcenie pedagogiczne? - zastanawiał się Bandos.


Łowiczanin zadeklarował także chęć powołania federacyjnej komisji etyki, jej członkiem miałby być Paweł Żuraw. Podkreślił, że chciałby zaangażować więcej osób do doradzania zarządowi organizacji, być bliżej lokalnych stowarzyszeń.


Nowy prezes, nowy zarząd


Z kolei pierwszym punktem wystąpienia Krzysztofa Kołodziejczaka były finanse.


- Musimy zająć się prowadzeniem szkoleń, warsztatami dla instruktorów. Mamy przecież kompetentnych ludzi. Dzięki temu nasza organizacja zyska finansowo i zbuduje swój prestiż.


Kandydat z Łodzi podkreślił, że chciałby walczyć o byt małych, często rodzinnych autoszkół, które są wypierane przez dużo większe ośrodki.


- Ważnym elementem mojego programu jest także promowanie nas w mediach. Do tej pory nie wyglądało to najlepiej. Trzeba także lobbować za ułatwieniem państwowych egzaminów na prawo jazdy. Bo w praktyce egzaminator stał się egzekutorem. W Wielkiej Brytanii kurs prawa jazdy jest dużo droższy niż u nas, ale mieszkający tam Polacy wolą go zrobić na miejscu, nie w naszym kraju. Dlaczego? Egzaminy są oparte na jasnych, czytelnych zasadach.


Na koniec Kołodziejczak dodał, że jest zwolennikiem zmian, bo urzędujący od ośmiu lat zarząd bardzo go zawiódł.


- Chcę zmienić wizerunek i pozycję Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców, jestem za przyjmowaniem kolejnych członków.


Po wystąpieniach kandydatów odbyło się głosowanie. Uprawnionych do niego było 39 delegatów, 23 opowiedziało się za Bandosem, 16 za Kołodziejczakiem.


- Dziękuję za zaufanie, obiecuję, że będę współpracował z każdym, kto wejdzie do nowego zarządu Federacji - mówił zwycięzca.


Kolejnym bowiem punktem zjazdu był wybór kolejnych osób, które miały zasiadać we władzach Federacji. Okazało się, że do zarządu weszli: Marek Stasiak, Jan Sańczyk, Krzysztof Kołodziejczak oraz Jan Szymczak.


Delegaci przegłosowali także uchwały zaproponowane przez Krzysztofa Bandosa. Chodzi o akces do międzynarodowej federacji zrzeszającej narodowe stowarzyszenia zajmujące się szkoleniem kierowców, podpisanie przez każdego członka PFSSK kodeksu etycznego oraz powołanie ciała doradzającego zarządowi organizacji, tzw. „rady mędrców”.


Jakub Ziębka


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0