Afera w WORD Szczecin

Cezary Tkaczyk

Zwolnieni z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego egzaminatorzy ciągną przed sąd pracy dyrektora Cezarego Tkaczyka. Procesy wygrywają, a ośrodek egzaminowania kierowców płaci im kilkunastotysięczne odszkodowania. Błędne decyzje kadrowe kosztowały już ponad 70 tys. zł.

Zwolnienia rozpoczęły się pod koniec 2008 r. (Cezary Tkaczyk został dyrektorem WORD-u w czerwcu 2007 r.) po tym, jak egzaminatorzy rozpoczęli starania o powołanie rady pracowników. Autorem wniosku był Ryszard Prawucki (wówczas prezes szczecińskiego oddziału Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów). – Atmosfera w pracy była paskudna. Dyrektor miał ciągle nowe pomysły. Nie rozmawiał z nami i nie konsultował żadnych decyzji – tłumaczy Prawucki. Tydzień później Prawucki dostał wypowiedzenie. W uzasadnieniu dyrektor Tkaczyk wskazał na konieczność restrukturyzacji zatrudnienia w grupie egzaminatorów. W sądzie pracy Prawucki wygrał (wyrok zapadł w lutym br.). W uzasadnieniu sędzia podkreślił, że wskazana przez dyrektora Tkaczyka przyczyna wypowiedzenia okazała się nierzeczywista. Sąd uznał, że prawdziwą przyczyną była „aktywna działalność społeczna wśród pracowników WORD-u”.

Kolejne pozwy w sądzie

W marcu kolejną sprawę przeciw WORD-owi wygrał Michał Makarewicz. Sprawa również dotyczyła zatrudnienia. W kwietniu 2009 r. Tkaczyk zaproponował mu obcięcie etatu o ¼. Przyczyną miała być „konieczność usprawnienia procesu egzaminowania, zapewnienie lepszej organizacji pracy i pełnego oraz racjonalnego wykorzystania pojazdów egzaminacyjnych”.

– Usłyszałem, że jestem za drogi, choć nie zarabiałem najwięcej, bo nie mam dużego stażu. Jako pierwszy podpisałem za to wniosek o powołanie rady pracowników – mówi egzaminator. – Dyrektor pozbywał się ludzi, którzy mu nie pasują i mają swoje zdanie. Makarewicz wytoczył WORD-owi proces. I wygrał. Sąd nakazał WORD-owi wypłacenie mu odszkodowania w wysokości 11,6 tys. zł. Kolejne trzy sprawy przeciwko dyrektorowi założył inny egzaminator – Janusz W. (zarzuca Tkaczykowi niewypłacenie 12 premii, niezgodne z prawem upomnienie i zwolnienie z pracy). Żąda przywrócenia do pracy i odszkodowania. Sprawę w sądzie pracy złożyła także zwolniona pracownica działu szkolenia. 16 czerwca br. zwolniony został kolejny doświadczony egzaminator (następca Prawuckiego na stanowisku prezesa KSE). Wszyscy zwolnieni egzaminatorzy chcieli powołać radę pracowników.

Dyrektor odpiera zarzuty

Tkaczyk: – W momencie zwalniania Prawuckiego nie wiedziałem, że egzaminatorzy planują powołanie rady pracowników. Restrukturyzacja dotknęła pięciu egzaminatorów, którzy posiadali uprawnienia do egzaminowania we wszystkich kategoriach. Po prostu byli za drodzy. Utrzymanie takiego egzaminatora to taki sam wydatek, jak dwóch z jedną kategorią. WORD jest instytucją samofinansującą się, a zadaniem pracodawcy jest dbać o dobrą kondycję firmy. Dyrektor WORD-u zdaje się nie przejmować pozwami sądowymi. – Każdy ma prawo odwołać się do sądu pracy. A sądy z reguły stają po stronie pracownika. Restrukturyzacja w grupie egzaminatorów przyniosła wymierne korzyści. Firma w 2008, 2009 roku odnotowała spory zysk – dodaje Tkaczyk.

Ile stracił WORD?

Decyzje kadrowe uznane przez sąd pracy za niesłuszne kosztowały szczeciński WORD już ponad 70 tys. zł. Ryszard Prawucki podczas trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia pobierał wynagrodzenie (w sumie ok. 20 tys. brutto), ale został zwolniony przez dyrektora ze świadczenia pracy. Dodatkowo otrzymał odprawę (ok. 20 tys. zł) oraz odszkodowanie (ok. 20 tys. zł). WORD musiał zapłacić także 1,7 tys. zł kosztów sądowych. – Dziewięć pensji za darmo. To pieniądze wyrzucone w błoto – dziwi się Prawucki. – A do tego trzeba jeszcze doliczyć pieniądze za nadgodziny dla egzaminatorów, którzy musieli pracować za mnie. Czy na tym ma polegać racjonalizacja wydatków? Makarewiczowi WORD musi wypłacić niespełna 12 tys. zł. Nie ma jeszcze wyroku ws. Witkowskiego. W sumie za decyzje dyrektora Tkaczyka WORD zapłacił ze swojej kasy ponad 70 tys. zł. Czy jest to niegospodarność? – Dyrektor Cezary Tkaczyk dobrze wywiązuje się z obowiązków pracodawcy, które nakłada na niego kodeks pracy, oraz racjonalnie gospodaruje środkami publicznymi – uważa Kamila Paczuk z Urzędu Marszałkowskiego. – Należy stwierdzić, że to warunki zewnętrzne wymusiły na dyrektorze takie, a nie inne decyzje personalne, które w mojej ocenie są logiczne i ekonomicznie uzasadnione. W ogólnym rozrachunku dzięki tym decyzjom personalnym dyrektora Cezarego Tkaczyka uzyskano w skali roku oszczędności, a nie straty.

Tkaczyk: – W ostatecznym rozrachunku zwolnienie Prawuckiego opłaciło się. Nawet zakładając wypłatę odszkodowania, co było oczywiście zgodne z przestrzeganym w WORD-zie kodeksem pracy.

Czytaj więcej na www.szkola-jazdy.pl.

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.