• Decyzje o przyznaniu finansowania wydawane wyłącznie na podstawie ceny przedstawionej przez oferenta miały długofalowo katastrofalny wpływ na wiele branż, np. na szeroko pojętą branże szkoleń językowych, biznesowych.
  • Wiele firm, które uzależniły swoją egzystencję od różnych programów finansowania, zniknęło z rynku, gdy zakończony został program z którego korzystali klienci.
  • Jak to wygląda w branży OSK?




Gościem programu Porozmawiajmy o Branży był Marcin Marks (Centrum Szkolenia Majer, Toruń), który zauważył, że na rynku działa wiele firm prowadzących określone projekty. Ogłaszają one przetargi i zapytania ofertowe, przy czym jedynym kryterium decydującym o przyznaniu finansowania jest cena.





"To niestety odbija się na jakości szkolenia oraz hamuje rozwój przedsiębiorstwa. Np. gdy zainwestuję w ciężarówkę nie dam rady wygrać przetargu, w którym decyduje wyłącznie cena".





Maciej Kulka (OSK Kulka, Lublin) wskazuje jednak, że ośrodki szkolenia kierowców nie są bez winy. Decyzje o przyznaniu finansowania podejmowane są na podstawie tzw. szacowania ceny.





"Firmy, które realizują takie projekty dzwonią do szkół jazdy i ustalają jaka jest średnia cena na rynku. Ponadto, istnieje jeszcze Rejestr Instytucji Szkoleniowych i każdy, kto realizuje szkolenia dla urzędów pracy musi być do tego rejestru wpisany. Tam też są określone ceny. Wystarczy, że trafi się jakiś "partyzant", który szkoli za 1800 zł. Podczas negocjacji pracownicy urzędów pracy, urzędów marszałkowskich próbują "uciąć" jakieś pieniądze, ponieważ za to też są przyznawane dodatkowe punkty. I urzędnik, który wie jaka jest średnia cena rynkowa nie uwierzy, że ktoś szkoli za 3000 lub 3500. Kółko się zamyka i stąd później takie "dziadowskie stawki".




Szymon Janicki felietonista z działu Język angielski dla instruktorów
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0