Agresywne zachowania to norma na polskich drogach, ale 37-latek z Bielska-Białej mocno przesadził. Pobił innego kierowcę, bo wykonał on niebezpieczny manewr.

Incydent skończył się interwencją policji, a sprawa znajdzie swój finał w sądzie.


- Zatrzymany usłyszał zarzut uszkodzenia ciała. Policjanci gromadzą materiał dowodowy, który zostanie poddany ocenie przez prokuratora - informuje nadkom. Elwira Jurasz, oficer prasowy komendy miejskiej w Bielsku-Białej.


37-latek pobił o 10 lat starszego mężczyznę po tym, jak ich auta niebezpiecznie blisko spotkały się na jednej z ulic Bielska-Białej. Prowadzący peugeota 47-latek miał zajechać drogę kierującemu fiatem. Ten tak się zdenerwował, że ruszył w pościg za swoim drogowym "przeciwnikiem". Zatrzymał go, sprowokował szarpaninę i uderzył pięścią w twarz.


- Poszkodowany ma złamany nos i oczodół - tłumaczy nadkom. Jurasz. - Napastnik nie przyznaje się do winy. Potwierdził, że doszło do spięcia na drodze. Ale zaprzecza, by uderzył. Wyjaśniamy okoliczności tego zdarzenia. Mamy zeznania świadków - ujawnia policjantka.


Agresora zidentyfikowano po numerze rejestracyjnym auta. Pobicie widział m.in. rowerzysta. Jego relacja nie pozostawia wątpliwości, że krewki 37-latek uderzył pięścią drugiego kierowcę. Kiedy stanie przed sądem, będzie groziła mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.


Kierowcy z Bielska-Białej są ostatnio nerwowi. W grudniu ubiegłego roku zatrzymano 30-latka, który szalał autem po mieście (m.in. wymuszał pierwszeństwo), a kiedy inny kierujący zwrócił mu uwagę, został zaatakowany gazem pieprzowym i skopany. We wrześniu 2015 r. drogowej agresji doświadczył instruktor nauki jazdy. Dostało mu się za... brak umiejętności kursanta. Auto z „L” na dachu bardzo powoli ruszało na zielonym świetle, blokowało inne samochody. Były klaksony, nerwy, wyzwiska. Czerwony pick-up podjechał do „eLki” z prawej strony, siędzący za kierownicą młodzian zaczął wygrażać instruktorowi, zamachnął się na niego, a ruszając - celowo uszkodził samochód szkoleniowy.


- Sprawca został natychmiast zatrzymany i ukarany mandatem - podkreśla nadkom. Jurasz. - Bandytyzm drogowy to incydenty. Rzadko zdarzają się takie sytuacje, by kierowcy rzucali się na siebie z pięściami - przekonuje rzeczniczka bielskiej policji.


Zauważa też, że coraz więcej samochodów poruszających się po polskich drogach jest wyposażonych w kamery, co bardzo ułatwia identyfikowanie i karanie kierowców łamiących przepisy, zagrażających innymi uczestnikom ruchu.


- Ci, którzy wdają się w słowne utarczki czy jakieś przepychanki, również muszą się liczyć z tym, że zostaną nagrani - podsumowuje nadkom. Jurasz.


red

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0