Oblodzone i nieodśnieżone samochody to w Polsce podczas zimy widok codzienny. Powód? Lenistwo kierowców.

Rozpoczął się już nowy rok. Zima w pełni, przynajmniej na kalendarzu. Jest chłodno, temperatura, wciąż się obniżając, będzie doskwierać coraz bardziej nie tylko kierowcom, ale wszystkim uczestnikom ruchu drogowego. W tym numerze będzie o śniegu, ale nie o tym, że jest to niewinny biały puch, ale o tym, jak bardzo może ten niewinny puszek okazać się niebezpieczny i to nawet przy zwykłej, normalnej (czyt. zgodnej z przepisami) jeździe. Wszystkiemu można jednak zapobiec, ale trzeba przezwyciężyć najpopularniejszą słabość ludzką ? lenistwo. Tak, to właśnie lenistwo, jak się zaraz dowiecie, okazuje się główną cechą niekulturalnego i niebezpiecznego kierowcy, podróżującego zimą oblodzonym, nieodśnieżonym autem, które jest zimnym narzędziem zabierającym w najlepszym wypadku pieniądze, a w najgorszym bezcenne ludzkie życie.


Odśnież auto! Nie bądź bałwan!


Właśnie taką akcję każdej zimy należałoby promować, powtarzać rokrocznie, aż w końcu stałoby się normą to, że każdy kierowca jeździ, a przynajmniej stara się jeździć zimą w taki sposób, by nie być problemem dla innych . Czasem śniegu, i owszem, nie ma dużo, ale podczas obfitych albo po obfitych opadów przed wyjechaniem na drogę trzeba odśnieżyć auto. Jak się ma do tego kultura? Odśnieżając dokładnie auto pokazujemy, że nie myślimy tylko i włącznie o sobie. Dlaczego? Bo nie stajemy się sypiącym bałwanem, który pędzi po ulicach przeszkadzając wszystkim dookoła, a zwłaszcza jadącym za nami. Jak to się ma do bezpieczeństwa? Zwykle odśnieżamy tylko przednią szybę, najczęściej ręką, robiąc jedynie mały lufcik z przodu. A potem nie widzimy podczas jazdy niczego, co się dzieje z boku, z tyłu, a przecież to ważne, ba, nawet bardzo ważne. Rozumiem, że niektórzy także na co dzień jeżdżą, jakby mieli klapki po bokach. Ważne jest tylko to, co przed nimi. Takie zachowanie nie świadczy o nas dobrze i na pewno nie wróży niczego dobrego na drodze. Tak więc czas najwyższy zmienić nawyki na właściwe. Zaopatrzenie się w skrobaczkę lub pokrowiec na przednią szybę to niewielki koszt w porównaniu do tego, jaki możemy ponieść przy ewentualnej stłuczce. Jak zatem odśnieżać auto? Na pewno musimy odśnieżyć całe auto, zaczynamy od dachu (zazwyczaj traktowanego po macoszemu), następnie przechodzimy do wszystkich szyb (tak, boczne też, choć boczne tylne ewentualnie możemy sobie darować), a kończymy na masce, lampach, lusterkach i tablicach rejestracyjnych. Jeżeli chcemy przyspieszyć odśnieżanie auta, warto pomyśleć o pokrowcu na przednią szybę, o którym wspomniałem już wcześniej. Ktoś z Was pomyśli teraz, że przecież czasami śnieg pada tak mocno, że podczas jazdy, choćby gdy stoimy w korku, i tak nas zaraz zasypie. OK, macie rację, ale tylko z tym, że na samochodzie będzie trochę śniegu (w ten sposób tłumaczymy zazwyczaj swoje lenistwo:)). Dzięki temu, że odśnieżymy auto, zanim wyruszymy w trasę, na parkingu, warstwa śniegu, który napadał na nas, gdy staliśmy w nielubianym korku, i tak jest mniejsza, niż gdybyśmy tego nie zrobili. Od tego zależy, jak bardzo stojącemu za nami będzie sypać na przednią szybę. Jedna z zasad kulturalnego kierowcy opisywana w jednym z poprzednich numerów brzmiała: ,,Kulturalny kierowca jeździ odśnieżonym autem”, zatem przestańmy tłumaczyć się, że nam się spieszy, że się nie chce, że to i tak nic nie da, tylko dla własnego bezpieczeństwa, a nawet zdrowia poruszajmy się troszkę przy aucie ze zmiotką, zanim do niego wsiądziemy. Każdy kierowca musi mieć zapewnione odpowiednie pole widzenia, a za nieodśnieżone auto (czyt. za lenistwo) można otrzymać taki fajny druczek i parę punktów, których i tak nie wymienimy na żadne nagrody, a wręcz przeciwnie ? stracimy trochę ciężko zarobionych pieniędzy.


Albin Sieczkowski, autor bloga StrefaKulturalnejJazdy.pl

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0