W zielonogórskim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego odbyła się uroczystość wręczenia nagród dla najlepszych szkół jazdy. - To cenna nagroda, bowiem przyznają ją ludzie z branży, którzy znają się na rzeczy - cieszy się Józef Dysiewicz, szef nowosolskiego OSK Aura - zdobywca pierwszego miejsca w kategorii dużych szkół.

Według kryteriów przyjętych przez WORD do grona dużych szkół zalicza się placówki, które wykształciły ponad 250 kursantów. Szkoła prowadzona przez Dysiewicza wyprzedziła zielonogórski Motorex, który mimo iż może pochwalić się większą ilością kursantów, ma odrobinę niższy współczynnik procentowy zdawalności egzaminów.


W kategorii szkół średnich (między 100 a 250 kursantów) zwyciężył ośrodek Delta prowadzony przez Waldemara Sacharuka. Na kolejnych miejscach uplasowały się Moto - Wiwa oraz Auto - Szkoła Stanisława Falkiewicza.


OSK Zdziś to laureat w kategorii małych szkół. Do grona kameralnych placówek zaliczono te, które "mają na koncie" mniej niż 100 kursantów. Dodatkowym wyróżnieniem dla tego ośrodka jest nagroda indywidualna dla Zdzisława Kowalika, którego uznano za najlepszego instruktora.


Kierowcy od lat dyskutują o tym, czy małe ośrodki kształcenia są lepsze od dużych. Na korzyść tych pierwszych często przemawia indywidualne podejście instruktorów do kursantów. Józef Dysiewicz jest innego zdania: - Każdy instruktor ma do wyszkolenia odpowiednią liczbę kursantów. W mniejszych szkołach jest ich mniej, to fakt, ale przecież instruktorów też jest mniej. Podobnego zdania jest Eugeniusz Kubiś z Motorexu, który podkreśla także inną zaletę dużych szkół. - Można jeździć z wieloma instruktorami, przyzwyczajać się do tego, że w samochodzie siedzi obca osoba. Dzięki temu można lepiej przygotować się do egzaminu.


Choć może to zabrzmieć niewiarygodnie, laureaci plebiscytu cieszą się z obecności konkurencji na rynku szkolenia kierowców. - Dobrze, że jest duża konkurencja. Powoduje to, że szkoły, które maja ugruntowaną pozycję, są poddawane presji i muszą się stale poprawiać - mówi Eugeniusz Kubiś. Wtóruje mu uśmiechnięty Józef Dysiewicz: - Czuję oddech konkurencji. Inni stają się coraz lepsi, więc ja też muszę.


 


Maciej Kancerek, Tydzień Lubuski


Materiał publikujemy dzięki uprzejmości redakcji Tygodnia Lubuskiego


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0