Właściciel jednej z człuchowskich szkół jazdy szkolił kierowców, choć nie miał do tego prawa. Za łapownictwo i wystawianie lewych zaświadczeń sąd skazał go na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, grzywnę i zakazał mężczyźnie prowadzenia ośrodka szkolenia kierowców.

W efekcie jego kursanci nie mają szans na otrzymanie prawa jazdy, choć odbyli kursy i zdali egzaminy.


- Syn zdał egzamin za pierwszym razem, wrócił do domu szczęśliwy, ale gdy kilkanaście dni potem chciał w starostwie odebrać prawo jazdy, zaczęły się kłopoty - mówi Bogumił Maślanyk ze Słupi w gminie Debrzno, którego syn Maciej padł ofiarą procederu. - Musiał pójść na drugi kurs i znów ponieść koszty. Czeka go też powtórny stres związany ze zdawaniem egzaminu.


Na razie człuchowska policja, która zajęła się sprawą, wie o dziesięciu osobach w podobnej sytuacji jak Maciej . Tymczasem ośrodek nauki jazdy nadal szkoli kierowców. Jej właściciel, przekazał ją żonie. Jak sam twierdzi, w momencie gdy wysyłał swoich kursantów na egzaminy, nie wiedział nic o wyroku zabraniającym mu prowadzenia tej szkoły.


Źródło: Dziennik Bałtycki


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0