Zdała egzamin, ale prawa jazdy nie ma. Wszystko przez kamerę

kobieta za kierownicą

Kandydatka na kierowcę przeżywa nerwowe chwile, bo zdany już przez nią egzamin został unieważniony. Popełniła za dużo błędów. Łaskawego egzaminatora przełożeni ukarali naganą, ale śledczy nie dopatrzyli w jego postępowaniu przestępstwa. O sprawie doniósł Dziennik Wschodni

55-latka, która już miała w kieszeni prawo jazdy, będzie musiała kolejny raz podejść do egzaminu.

– Właśnie umorzyliśmy śledztwo w tej sprawie – mówił nam wczoraj Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

 

Kilka tygodni temu 55-letnia mieszkanka powiatu zamojskiego przystąpiła do egzaminu na prawo jazdy. Wszystko poszło jak z płatka, ale podczas wewnętrznej kontroli wychwycono nieprawidłowości.

 

– Według nas mogło dojść do naruszenia procedury przeprowadzania egzaminu państwowego, dlatego przekazaliśmy nagranie z kamery do jednostki nadrzędnej, czyli Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, powiadomiliśmy o tym fakcie również prokuraturę – informuje Zbigniew Kubina, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zamościu.

Wiadomo, że 55-latka poradziła sobie z częścią egzaminu praktycznego na placu, ale podczas jazdy po mieście – jak wynika z zapisu monitoringu – popełniła za dużo błędów. Wszystko wychwyciła kamera. Chodziło m.in. o niezachowanie bezpiecznej odległości od omijanego pojazdu, wykonywanie manewru skrętu z niewłaściwego pasa ruchu czy wyjechanie z drogi podporządkowanej i zajęcie pasa ruchu pomimo braku możliwości kontynuowania jazdy.

 

Według przełożonych, 60-letni egzaminator zbagatelizował popełnione przez kursantkę błędy, dlatego ukarano go naganą. Marszałek województwa lubelskiego unieważnił zaś zdany przez kobietę egzamin. Prawdopodobnie będzie też chciał ukarać pracownika zamojskiego WORD.

 

Za to egzaminator nie będzie musiał się tłumaczyć ze swojego postępowania przed sądem. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia przez niego uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, a także działania na szkodę interesu publicznego oraz poświadczenia nieprawdy. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności.

 

– Z opinii biegłego WORD w Warszawie wynika, że w zachowaniu egzaminatora nie było winy umyślnej, dlatego nie można mówić o przestępstwie – informuje prokurator Romuald Sitarz. – Popełnione przez kursantkę błędy nie musiały przesądzać o negatywnym wyniku całego egzaminu. Egzaminator postępował zgodnie ze swą oceną.

Źródło: Dziennik Wschodni

 

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.