Przybywa skarg na przebieg egzaminów na prawo jazdy - donosi portal "Nowości". Kursanci wygrywają rzadko, ale zdarza się i tak, że egzamin powtórzony jest na koszt WORD-u, a egzaminator obrywa za błędy po kieszeni.

Przybywa skarg na przebieg egzaminów na prawo jazdy. Kursanci wygrywają rzadko, ale zdarza się i tak, że egzamin powtórzony jest na koszt WORD-u, a egzaminator obrywa za błędy po kieszeni.


 


W Toruniu za pierwszym podejściem egzamin praktyczny na prawo jazdy kategorii B zdaje tylko 32 procent osób. Rekordziści walczą kilkanaście razy. Czujących się pokrzywdzonymi nie brakuje.


 


- Pierwszy raz zdawałam w sobotnie przedpołudnie. Egzaminator był nieprzyjemny i obcesowy. Zafundował mi lewoskręt na skrzyżowaniu przy Nocie. Tłok, mnóstwo starszych ludzi z siatkami, wracających z targowiska. Oblałam. Egzaminator wysadził mnie ze słowami, że stworzyłam zagrożenie na drodze. Nie wytłumaczył mi błędów. Popłakałam się i tylko dzięki namowom rodziny zdecydowałam się na powtórny egzamin - relacjonuje pani Weronika, młoda księgowa z Torunia.


 


Kiedyś złożenie skargi na przebieg egzaminu czy zachowanie egzaminatora było ewenementem.


 


- Ludzie bali się, że jeśli się poskarżą, to egzamin zdadzą co najwyżej w innym województwie. Dziś jest inaczej. Skargi traktujemy normalnie, bez emocji. Na pewno nikt się na nikim nie odgrywa - zapewnia Marek Staszczyk, dyrektor WORD-u w Toruniu. - Rośnie świadomość prawna mieszkańców. Coraz częściej też skarżą się na nas marszałkowi województwa (WORD-y jemu podlegają - przy. red.), wykorzystując pomoc prawników.


 


W 2008 roku skarg na WORD-y w Toruniu, Bydgoszczy i Włocławku było 29. W zeszłym roku - już 51. Urząd Marszałkowski uznał, że unieważnić i powtórzyć na koszt ośrodków należy 21 egzaminów. Najwięcej, bo trzynaście, w Bydgoszczy. W Toruniu - sześć.


 


Co ciekawe, co trzecia taka powtórka w regionie wynika z powodów technicznych. Bo sprzęt nagrywający egzamin, który miał pomagać przy rozstrzyganiu sytuacji spornych, zawodzi.


 


- Dziury w drogach powodowały wstrząsy i szwankowało rejestrowanie obrazu lub dźwięku. W takiej sytuacji skarżący się kursant zawsze jest na wygranej pozycji. Wystarczy, że brakuje trzech minut nagrania, nawet samego dźwięku i egzamin trzeba unieważnić. A potem powtórzyć na koszt ośrodka - przyznaje Marek Wlekliński, egzaminator nadzorujący z WORD-u w Bydgoszczy.


 


Co się dzieje, gdy stwierdzony zostaje błąd egzaminatora?


 


- Nie mamy możliwości odwołania się. Decyzja Urzędu Marszałkowskiego jest ostateczna. Z takim egzaminatorem zostaje przeprowadzona rozmowa i odczuwa błąd finansowo. Obcinamy premię - zdradza dyrektor Staszczyk.


 


Wszystkie WORD-y obowiązkowo przynajmniej raz w roku muszą szkolić swoich egzaminatorów. W tym roku zdążył to już zrobić Włocławek. Tyle że od czwartku do soboty w ośrodku „Wilga” w Górznie przebywali wszyscy pracownicy WORD-u, a nie tylko egzaminatorzy. Pojawiły się zarzuty, że to niepotrzebne wydatki.


 


- To było szkolenie dla wszystkich, bo dotyczyło między innymi obsługi klienta. Ile kosztowało, nie wiem, bo faktura z Górzna jeszcze nie przyszła - wyjaśnia Jarosław Chmielewski, szef WORD-u we Włocławku. Przypomina też, że za jego poprzedników szkolenia odbywały w Skandynawii, a uczestniczył w nich nawet... ówczesny wicemarszałek województwa.


 


Problem w liczbach


 


* Rok 2008 - 29 skarg na przebieg egzaminów w regionie


* Rok 2009 - 51 skarg i 21 egzaminów unieważnionych


* 32 procent - tylu kursantów zdaje w Toruniu na kat. B za pierwszym razem.


 


 


Źródło: Nowości

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0