Z błędy się płaci zwłaszcza jeżeli wina jest ewidentna. fot.Youtube / STOPCHAM





  • Na jednej z ulic w Warszawie egzaminator wydał polecenie aby egzaminowana zaparkowała równolegle.
  • Kobieta jednak źle obliczyła swój manewr i finalnie uderzyła w zaparkowany pojazd.
  • Egzaminator zaraz po tym jak wyszedł ocenić sytuację zamienił się z kobietą miejsca i odjechał z miejsca zdarzenia.




Egzaminator to osoba, która ma nie tylko egzaminować, ale przede wszystkim dawać wzorowy przykład - na filmie (link tutaj) widać, że tego zabrakło.





  • Nagrywający poinformował właściciela białego Nissana o całym zajściu i przekazał mu materiał filmowy z którym ten udał się do warszawskiego WORDu.




Zanim właściciel udał się z nagraniem do WORDU wcześniej napisał do nich maila - nie otrzymał jednak odpowiedzi. Postanowił odwiedzić placówkę osobiście. Kierownik WORD Bemowo oznajmił, że zna sprawę, ale jego pracownik-egzaminator twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca. Właściciel Nissana poprosił, aby egzaminator powiedział mu to wprost - kierownik zawołał egzaminatora, który potwierdził, że zdążył wyhamować i nic się nie stało. Właściciel był zszokowany i poinformował i wszystkim kierownika WORD Warszawa. Ten poprosił go o film w dobrej jakości, a kiedy go już otrzymał to przyznał mu rację, że ewidentnie widać kontakt dwóch pojazdów. Właściciel postanowił złożyć doniesienie na komisariacie. W dniu wczorajszym skontaktował się z właścicielem kierownik, że jednak ma rację i poczuwają się do winy. Właściciel Nissana po tym co wcześniej usłyszał w WORD Bemowo nie ma już ochoty na polubowne załatwienie sprawy. Liczy nawet na to, że egzaminator za ucieczkę z miejsca kolizji straci swoje uprawnienia.





Albin Sieczkowski, bloger motoryzacyjny


Albin Sieczkowski felietonista z działu Felietony
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0