Uważaj na paparazzich. Czają się wszędzie!

Zimą z horyzontu dość szybko schodzi słońce. Zaraz po zmroku wyjeżdżają na drogi paparazzi, którzy chcą mieć fotkę każdego spotkanego auta.

Ostatnio dość często zdarza mi się jeździć samochodem w nocy. Na drodze mniejszy ruch, lampy w aucie są w porządku. Zawsze przecieram je jakąś szmatką przed wyjazdem w nawet najkrótszą trasę. Wszystko więc powinno być fajnie, ale tak niestety nie jest. Większość kierowców ma źle ustawione światła, a jak już wiezie pasażerów z tyłu, to nawet gdybym był kierowcą wysokiej ciężarówki, to i tak dostałbym po oczach światłem. Zapominają albo raczej nie chce im się zmienić ustawienia świateł, co trwa dosłownie chwilę. Tak bardzo myślą o sobie, że nie wyrobili w sobie takiego nawyku.

Błyski

Jadę sobie krętą drogą. Zbliża się zakręt w lewo. Jest noc. Z daleka widzę światła, prawdopodobnie jakiegoś auta. Nie mogę więc zrobić nic innego, jak zmienić światła z drogowych na krótkie. Dlaczego? Nie chcę po prostu oślepić kierowcy, który zaraz wyjedzie zza zakrętu. Zaczynam już wchodzić w zakręt, ale nagle… dostaję długimi po oczach. Mijają dwie lub trzy sekundy i nagle łaskawy paparazzi zmienia światła na krótkie. Taka zmiana powoduje efekt błysku, jak w lampie od aparatu. Myślę sobie: „może był zamyślony, może zapomniał”, więc jadę dalej. Następny zakręt, tym razem w prawo. Ku mojemu zdziwieniu historia się powtarza. Błysk i paparazzi odjeżdża na krótkich. Pewnie w tych ciemnościach czuje się dobrze, pewnie też myśli, że nic złego się nie stało. W końcu dla niego to norma. Natomiast ja, oślepiony po raz kolejny, jadę dalej. Nagle dostrzegam znak o krętej drodze na odcinku kilku kilometrów. Ależ wyzwanie! Ale spokojnie, jest późno, dam radę. Jak się możecie domyślać, błyska mi po oczach praktycznie co zakręt. Na koniec długa prosta pod górę. Znowu w oddali widać reflektory. Zmienię światła, nie będę nikogo oślepiał, bo to niebezpieczne. Dojeżdżam do wierzchołka i… dostaję strzał z długich.

To nie wyskoki, tylko norma!

Polscy kierowcy (oczywiście nie wszyscy) są po prostu zapominalscy? Mógłbym tak myśleć, gdyby do takiej sytuacji dochodziło tylko raz na tydzień. Niech nawet będzie to jeden wyskok podczas całej nocnej podróży. Tak niestety nie jest. Zdarza się, że na dziesięć zakrętów osiem razy można dostać po oczach. Na dziewiątym nie było auta, na dziesiątym ktoś w końcu zmienił wcześniej światła na krótkie.

Mistrzowie długiej prostej też nie są lepsi. Jedzie taki delikwent z naprzeciwka, prosty odcinek, nawet dwukilometrowy, i oślepia mnie przez pięć, może dziesięć sekund. Kiedy jest już blisko i czuje, że unieruchomił mnie jak sowę, zmienia światła na krótkie. Przecież nawet jadąc 150 metrów z włączonymi długimi światłami oślepiamy kierowcę z naprzeciwka. Zrozumcie to!

Najgorzej jednak mają zapewne piesi i rowerzyści. Paparazzi albo nie dostrzega ich zawczasu, albo ma ich za powietrze. Dlaczego? Bo pieszy czy rowerzysta długimi im nie odda.

Sprzęt

Dlaczego ludzie przeważnie myślą tylko o sobie? Dlaczego tak mało kierowców domyśla się, że jadąc w nocy i zbliżając się do zakrętu lub wzniesienia powinno zmienić długie światła na krótkie? Zmienić niezależnie od tego, czy coś tam za tym zakrętem czy na górce będzie. Nic złego nam się nie stanie, jak zmienimy światła kilka sekund wcześniej i pokażemy, że co złego, to nie my. Fotel kierowcy, trochę nad nim kierownica, z lewej strony, przeważnie pod kierownicą, kierunkowskazy i światła. To właśnie tam znajduje się sprzęt paparazziego, używajcie go z głową!

 

Albin Sieczkowski,

autor bloga StrefaKulturalnejJazdy.pl

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.