Za nami ostatnie posiedzenie podkomisji, gdzie pośpiesznie zakończono pracę nad projektem ustawy o kierujących. Mimo obietnic premiera o stawianiu na jakość przygotowywanych ustaw, już widać, że nie udało się ich dotrzymać przy pracy nad tą najważniejszą dla branży szkoleniowej.

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” - pisał w swoim dziele „O poprawie Rzeczypospolitej” Andrzej Frycz-Modrzewski. Wydaje się jednak, że nie wychowanie mieli na uwadze posłowie pracujący nad projektem ustawy o kierujących, bowiem niewiele uwag tych, którzy za kształcenie kierowców odpowiadają, rozpatrzono pozytywnie. Mimo godzin pracy i dziesiątek poprawek, które przedstawili szkoleniowcy, nie udało się doprowadzić do uzyskania zadowalającego kształtu tego wyczekiwanego przez wszystkich dokumentu. Jak podkreślają uczestnicy prac podkomisji, wszystkiemu winna tzw. jesienna ofensywa legislacyjna Platformy Obywatelskiej, którą jeszcze latem zapowiedział premier Donald Tusk. Zdaniem branżowców przez pośpiech lwia część strategicznych dla środowiska szkoleniowego poprawek przepadła. - Ustawa o kierujących została przygotowana na kolanie i nie uwzględniono interesów właścicieli szkół jazdy - uważa Roman Stencel, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców, i niestety może mieć rację.


WORD-y pozostaną monopolistami


Mowa o temacie samochodów egzaminacyjnych. Szkoleniowcy chcieli skończyć z narzucanymi przez WORD-y zbyt częstymi zmianami flot. OIGOSK jeszcze przed sejmowymi wakacjami zaproponowała poprawkę, która dopuszczać miałaby do egzaminu praktycznego, oprócz pojazdu pozostającego w dyspozycji WORD-u, również pojazd będący w dyspozycji osoby egzaminowanej (na jej wniosek i koszt). Prezes Roman Stencel zaproponował nadanie art. 52 ust. 1 Ustawy o kierujących następującego brzmienia: „Praktyczna część egzaminu państwowego w za¬kresie uzyskiwania uprawnienia do kierowania pojazdami silnikowymi jest prowadzona pojazdem pozostającym w dy¬spozycji:


1) wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego lub


2) osoby egzaminowanej na jej wniosek i koszt.


OIGOSK sensownie uzasadniał swoją propozycję w piśmie przesłanym posłom z podkomisji. PIGOSK, PFSSK i LOK zgłaszały alternatywną propozycję, która zakładała konsorcyjny wybór auta do egzaminowania, którego dokonywałyby WORD-y w porozumieniu z regionalnymi organizacjami społecznymi zrzeszającymi OSK. Tymczasem podczas obrad podkomisji, która zebrała się 23 września, dyskusji nad poprawkami OIGOSK nie było.


- Poseł Tomaka [przewodniczący podkomisji - przyp. red.] zupełnie nas zaskoczył. W ogóle nie wziął pod uwagę naszych propozycji. Poprawki odrzucono - mówi Roman Stencel. - Ustawa jest przygotowywana na kolanie i w pośpiechu. Zależy im tylko na czasie, a nie dobrym prawie.


Zgodnie z przyjętymi rozwiązaniami o flocie nadal będą decydować WORD-y. W komisji przetargowej mają się znaleźć przedstawiciele OSK. - Ale jako figuranci. Opinia komisji nie będzie dla dyrektora WORD-u wiążąca. W ten sposób WORD-y załatwiły sobie status quo na wiele lat, a problem zostanie - mówi Stencel. - Spróbujemy jeszcze przemówić posłom do rozsądku podczas posiedzenia komisji, która odbędzie się w październiku.


Kontrowersyjne Super OSK


Przypomnijmy, że Super OSK będzie to ośrodek spełniający dodatkowe wymagania (o szczegółach pisaliśmy w październikowej „Szkole Jazdy”, nr 10/2010). W skład kompetencji takiego ośrodka będzie wchodziło m.in. prowadzenie szkolenia teoretycznego w formie nauczania na odległość z wykorzystaniem technik komputerowych i internetu pod nadzorem ośrodka szkolenia kierowców, prowadzenie kursów dla kandydatów na instruktorów i wykładowców, organizowanie warsztatów doskonalenia zawodowego instruktorów i wykładowców. Do tego dochodzą jeszcze kompetencje w zakresie prowadzenia szkoleń i kursów w okresie próbnym pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem od wydania po raz pierwszy prawa jazdy kat. B, w tym szkoleń praktycznych na urządzeniu technicznym do symulowania warunków jazdy oraz prowadzenia kursów reedukacyjnych, które miały być zarezerwowane jedynie dla ośrodków doskonalenia techniki jazdy.


Z pomysłu niezadowolona jest spora część branżowców, czemu dali wyraz m.in. podczas październikowego spotkania Stowarzyszenia Instruktorów Kształcenia Kierowców we Wrocławiu, które odbyło się z okazji 15-lecia tej organizacji w Polanicy-Zdroju. Właściciele OSK twierdzą, że idea utworzenia superośrodków została narzucona przez potentatów branży, którzy dbają w ten sposób o własne interesy. - Stworzy się jeden wielki monopol, gdzie każdy będzie wybierał te wielkie ośrodki, przez co połowa tych mniejszych nie wytrzyma ciśnienia i zbankrutuje - obawia się jedna z uczestniczek spotkania. Istotnie, spełnienie ostrych wymagań, aby móc otworzyć taki ośrodek, wydaje się dla większości nieosiągalną sprawą. Roman Stencel twierdzi jednak, że to właśnie tak wysoko podniesiona poprzeczka sprawi, że liczba Super OSK w województwie będzie niewielka i przez to dostępność dla kursantów będzie utrudniona. W konsekwencji Super OSK nie będą stanowić destrukcyjnej konkurencji w zakresie szkoleń kandydatów na kierowców dla peryferyjnych OSK.


Co prawda szkoleniowcom udało się wprowadzić kilka znaczących poprawek, takich jak możliwość prowadzenia dokumentacji ośrodka w formie elektronicznej czy zmiany związane z egzaminem wewnętrznym, jednak jak sami twierdzą etap prac podkomisji był jedyną i niepowtarzalną szansą na merytoryczną dyskusję i przekonywanie argumentami. Na kolejnych etapach zaczyna się już niestety czysta polityka, a tam niewiele osób będzie kierowało się zacytowaną na wstępie myślą Frycza-Modrzewskiego.


red


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0