Senatorowie chcą, by jazda rowerem pod wpływem alkoholu nie oznaczała automatycznej utraty prawa jazdy - informuje "Metro".

Obecne prawo jest surowe i pijanych rowerzystów karze podobnie, jak kierowców. Jazda jednośladem pod wpływem alkoholu (czyli powyżej 0,5 promila) jest traktowana jako przestępstwo. Takie przypadki są często ujawniane na osiedlowych uliczkach bądź np. w miejscowościach wypoczynkowych czy na wsiach. Kierującym wydaje się, że w takich miejscach to nikomu nie szkodzi, a policjanci surowo egzekwują prawo każdej sytuacji. Nie działa to w drugą stronę, bo kierowca, który stracił prawo jazdy, prowadząc pojazd mechaniczny pod wpływem alkoholu, nadal może jeździć rowerem. Bo do tego nie jest wymagany żaden dokument. A jeśli nawet sąd orzeknie zakaz jazdy na rowerze, to kontrolującym trudno to ujawnić, bo żaden cyklista się do tego nie przyzna. W senackim projekcie sędzia decydowałby, czy orzec zakaz prowadzenia wszystkich pojazdów lub tylko jednośladów, po dokładnej analizie każdego zdarzenia. Zdaniem parlamentarzystów inaczej też powinna wyglądać ocena osób, które spowodowały wypadek i tych, które zostały tylko zatrzymane do kontroli i ujawniono u nich obecność alkoholu. Także niektórzy sędziowie mają wątpliwości przy obecnie obowiązującym stanie prawnym, jakie wyroki orzekać - pisze "Metro".


mur

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0