Od Nowego Roku, w ramach protestu przeciwko niskim płacom, Inspekcja Transportu Drogowego przestanie sprawdzać pojazdy przewożące tzw. ARD czyli towary niebezpieczne, m.in.: paliwa, materiały radioaktywne, stanowiące zagrożenie chemikalia. 

Powodem desperacji protestujących jest brak podwyżek płac od 10 lat, przy jednocześnie rosnących kosztach życia oraz perspektywa podwyżek cen w roku 2019. Inspektorzy mają wrażenie, że ich praca to bardziej hobby niż sposób na utrzymanie siebie i rodzin.

Protestujący wskazują, że

  • pracują w weekendy i święta

  • niezależnie od warunków atmosferycznych

  • kontrolowani przez nich kierowcy zarabiają czasem kilkakrotnie więcej, nawet osoby wykonujące finansowaną z budżetu pracę biurową przez 8 godzin dziennie, mają wyższe zarobki


Podkreślają, że zależy im także na poprawie warunków pracy i że walczą o prestiż wykonywanej przez siebie służby.

Mirmił Bielecki, przewodniczący związku zawodowego w Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego w Lublinie, w wypowiedzi dla portalu interia.pl mówi o desperacji funkcjonariuszy, wynikającej także z tego, że trudno określić kto jest odpowiedzialny- kto jest adresatem ich protestu.
Problem polega na tym, że Wojewódzkie Inspekcje Transportu Drogowego podlegają pod wojewodów, ale to nie oni ustalają pensje. Wojewodowie podlegają pod MSWiA, a my pod Generalny Inspektorat Transportu Drogowego, a ten pod Ministerstwo Infrastruktury. Nikt więc nie czuje się za nas odpowiedzialny.

 

 
Szymon Janicki felietonista z działu Język angielski dla instruktorów
Shopping Cart
Koszyk jest pusty
Razem
0,00 
0