Czy znak ograniczenia prędkości ustawiony przed progiem zwalniającym obowiązuje tylko do miejsca ustawienia spowalniacza? Właściciele OSK, eksperci i zwykli kierowcy mają duże wątpliwości. Dlatego OIGOSK chce, żeby w nowelizowanym rozporządzeniu znalazł się zapis sankcjonujący taką zasadę?

Na razie obowiązujące przepisy pozostawiają możliwość zupełnie odmiennych interpretacji. Już cztery lata temu wątpliwości próbował wyjaśnić Andrzej Bogdanowicz, dyrektor Departamentu Transportu Drogowego w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. W jednym z pism informuje on, że znaczenie i zakres obowiązywania znaku B-33 „ograniczenie prędkości” na progach zwalniających określa pkt 8.1. załącznika nr 4 do rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczenia na drogach. Co z niego wynika? „Przywołane przepisy stanowią, że znak B-33 „ograniczenie prędkości” umieszczony na jednym słupku wraz ze znakiem A-11a „próg zwalniający” oraz z tabliczką T-1 określającą odległość do progu (Rys. 8.1.8 w przywołanym załączniku do rozporządzenia) wskazuje prędkość graniczną przejazdu przez próg zwalniający. W związku z powyższym, w przedstawionym układzie znaków drogowych prędkość wskazana na znaku B-33 odnosi się jedynie do miejsca umieszczenia progu zwalniającego” - czytamy w dokumencie.


Jak jest w praktyce?


Okazuje się jednak, że nie wszyscy podzielają stanowisko dyrektora Bogdanowicza.


- W bliskiej odległości od mojej szkoły znajdują się trzy progi zwalniające - opowiada właściciel ośrodka szkolenia kierowców. - Policja ustawiła tam radar i wszyscy płacili za przekroczenie prędkości za spowalniaczem. Słyszałem także, że na egzaminie w Łodzi osoba zdająca przyspieszyła po przekroczeniu progu. Jaki był tego efekt? Nie zdała egzaminu, nie otrzymała prawa jazdy. Podobnie przepisy interpretują fachowcy. Rozmawiałem o tym m.in. z kolegami z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Mają takie samo zdanie jak eksperci.


- Jeżeli ktoś znajdzie się w Łodzi i po przejechaniu progu zwalniającego pojedzie z większą prędkością, to po prostu zapłaci mandat - dodaje kolejny szef OSK. - Należy stosować się do ograniczenia prędkości do tego momentu, jak będzie ona odwołana lub zmieniona innym znakiem.


Eksperci są zgodni


Podobnego zdania jest mgr inż. Adam Reza z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sadowych. „Jeśli ograniczenie prędkości ma dotyczyć jedynie progu, to zgodnie z obowiązującymi przepisami zarządzający ruchem na danej drodze powinien albo ustawić za każdym progiem znak odwołujący ograniczenie prędkości B-34 „koniec ograniczenia prędkości”, albo znak B-42 „koniec zakazów”, ewentualnie do znaków przed progiem dołożyć jeszcze jedną tabliczkę: T-20, wskazującą długość odcinka drogi, na którym zakaz obowiązuje (…). Skoro po obu stronach progu ustawione są znaki ograniczenia prędkości do 20 km/h, a na odcinkach drogi za progami nie ma żadnego uzasadnienia dla tak znacznego ograniczenia prędkości, to ograniczenie dotyczy jedynie odcinka drogi pomiędzy tymi znakami” - czytamy w opinii Rezy.


Co na ten temat sądzi Zbigniew Drexler, autor książek popularyzujących przepisy o ruchu drogowym? Zacytujmy: „nie ma żadnych podstaw prawnych potwierdzających ograniczony zakres znaczenia znaku B-33 w przypadku ustawienia go przed progiem zwalniającym. Warto zauważyć, że znak ten spełnia podwójną rolę. Z jednej strony, ostrzega jadącego o skutkach, jakie mogą wystąpić przy zbyt szybkim wjechaniu na próg, z drugiej zaś wskazuje, jakiej prędkości nie należy przekraczać ze względu na bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Wymuszenie takiej jazdy jest przecież istotą progu”.


„Trzeba to uporządkować!”


Zakończenia polemiki na temat przepisowego zachowania kierowcy po minięciu progu zwalniającego chce Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców. Dlatego też organizacja wysłała do wiceministra transportu Tadeusza Jarmuziewicza wniosek o zamieszczenie w nowelizowanym właśnie rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych regulacji sankcjonującej jednoznaczne stwierdzenie Bogdanowicza, że prędkość wskazana znakiem B-33 zastosowanym łącznie z A-11a odnosi się jedynie do miejsca umieszczenia progu zwalniającego. Powód jest prosty: nie będzie wtedy sytuacji, w której ktoś inaczej interpretowałby obowiązujące przepisy. Bo konsekwencje ponoszą kierowcy. Chodzi o nakładanie i egzekwowanie przez policję mandatów karnych za niedozwoloną ich zdaniem prędkość po przejechaniu samochodem progu. Ale nie tylko. Taki „błąd” może być przecież podstawą do przerwania egzaminu państwowego na prawo jazdy. Tylko czy wiceminister przychyli się do postulatów OIGOSK?


 


Jakub Ziębka


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0