Dariusz P. ? były policjant, obecnie instruktor w jednej ze szkół jazdy w Trzebini ? jechał za szybko i na przejściu dla pieszych potrącił dwoje dzieci. Prawa jazdy nie stracił, bo sąd uznał, że było to wykroczenie.

Do wypadku doszło na początku października. Dariusz P. na ul. 1 Maja w Trzebini, jadąc swoim prywatnym samochodem, przekroczył prędkość, pod szkołą przejechał na czerwonym świetle i uderzył w dwoje dzieci. Chłopiec i dziewczynka ? rodzeństwo w wieku siedmiu i czternastu lat ? zostali ranni i trafili do szpitala. Okazało się, że były policjant, a obecnie właściciel szkoły nauki jazdy, był pijany.


Tylko na chwilę


Elżbieta Jopek, szefowa chrzanowskiej prokuratury, która prowadziła sprawę, potwierdza, że Dariusz P. rzeczywiście został zatrzymany i stracił prawo jazdy. Jednak tylko na chwilę.


? P. miał po wypadku 0,21 promila alkoholu w organizmie ? wyjaśnia. ? Policja zatrzymała mu za pokwitowaniem prawo jazdy. Jednak decyzją Sądu Rejonowego w Chrzanowie uprawnienia zostały mu przywrócone. Sąd uznał, że leczenie nieletnich trwało krócej niż siedem dni, więc zdarzenie zakwalifikowano jako kolizję, a nie wypadek. Poza tym ilość alkoholu była poniżej granicy określanej prawem jako przestępstwo ? precyzuje prokurator Jopek.


Mężczyzna 17 października odzyskał więc prawo jazdy. I nadal szkoli kursantów. Sprawa wyszła na jaw, gdy mieszkańcy Trzebini, świadkowie wypadku, kilka tygodni później zobaczyli elkę, w której za kierownicą siedział kursant, a na miejscu instruktora Dariusz P. Zaskoczeni zrobili zdjęcia i nagrali film. Byli pewni, że skoro mężczyzna pod szkołą potrącił dzieci, to teraz łamie prawo i jeździ bez uprawnień.


Kolesiostwo?


„Gazeta Krakowska” dotarła do dwóch kobiet, które były świadkami zdarzenia. Panie Ewa i Irena, autorki zdjęcia, ze sprawą zgłosiły się na policję. Okazało się, że mężczyzna pracuje legalnie, ponieważ odzyskał prawo jazdy. Nikt też nie cofnął mu uprawnień do prowadzenia szkoły jazdy.


? Gdybym to ja potrąciła człowieka na pasach, pewnie siedziałabym w areszcie ? mówiła „Gazecie Krakowskiej” pani Ewa. ? Gdybym miała we krwi ponad 0,2 promila, na pewno nie oddano by mi prawa jazdy, a sąd nie byłby taki pobłażliwy. To kolesiostwo.


Pani Ewa dodaje, że były policjant powinien podlegać prawu tak samo, jak każdy inny obywatel. ? On był przecież szefem drogówki i ścigał za takie przewinienia. Teraz uczy ludzi zasad ruchu drogowego? Jak może być autorytetem, skoro wsiadł za kółko po alkoholu ? denerwuje się pani Irena.


Przestępstwo czy nie?


Podobnego zdania są inni mieszkańcy Trzebini.


Teoretycznie licencję na prowadzenie szkoły nauki jazdy może odebrać wydział komunikacji w chrzanowskim magistracie. Jednak przy uniewinniającym wyroku sądu, który nie dostrzegł w zachowaniu P. znamion przestępstwa (prawnie ich nie było ? przyp. red.), urzędnicy mają związane ręce. Bo, jak twierdzą, jedyne, co może dotknąć Dariusza P., to brak klientów, którzy sami zdecydują, że nie chcą uczyć się u kogoś, kto jeździ pijany. Chociaż, jak twierdzi Piotr Kłys, prezes Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw i Wypadków Drogowych „Feniks”, sąd powinien zastosować surowszą sankcję i odebrać mu prawo jazdy.


? Jako były policjant, a obecnie instruktor powinien być wyjątkowo wyczulony na przestrzeganie zasad ruchu drogowego ? mówi. ? Tymczasem podważył swoją wiarygodność. Należałoby cofnąć mu uprawnienia do prowadzenia szkoły nauki jazdy. Nie może tego zrobić jednak sąd. To zadanie dla starostwa powiatowego, które wydaje taki dokument.


Ze starostwem powiatowym niestety nie udało nam się skontaktować.


Anna Łukaszuk


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0