Pomocny migacz

Program przygotowany przez grupę pasjonatów pomaga niesłyszącym przygotować się i zdać egzamin na prawo jazdy. Na razie dobiega końca jego testowanie.

Kiedy w styczniu 2013 roku wchodził w życie nowy system egzaminowania, środowiska zrzeszające niepełnosprawnych alarmowały, że zmiany są niekorzystne. Chodziło przede wszystkim o krótki czas na udzielenie odpowiedzi na pytania. Sugerowano co prawda zatrudnianie tłumaczy języka migowego, ale z powodu zbyt krótkiego czasu między kolejnymi pytaniami nie byli oni w stanie ich przetłumaczyć.

– Poza tym tłumacz, według obowiązujących zasad, może być przy zdającym tylko do momentu rozpoczęcia egzaminu, wyjaśnić mu ogólne zasady. Przy rozwiązywaniu testu być go już nie może – wyjaśnia Roman Bańczyk, dyrektor WORD w Katowicach.

Trochę historii

Przed zmianami w kraju egzamin na prawo jazdy zdawało rocznie kilkaset osób niesłyszących i niemówiących. Sprawą zainteresował się poseł Marek Plura z Platformy Obywatelskiej. Przed dwoma laty interpelował u pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych. Sugerował, żeby wprowadzić wydłużony czas zdawania egzaminu na prawo jazdy dla osób głuchych, tak jak to jest przy innych egzaminach, np. maturalnym.

Piotr Makioła, właściciel szkoły nauki jazdy w Chorzowie, już we wrześniu 2012 roku zwracał uwagę ówczesnego Ministerstwa Infrastruktury na problem z egzaminowaniem niesłyszących. Sam ma niesłyszącego brata. To dlatego nauczył się migać, a potem zainteresował się, jak tę umiejętność przekuć na korzyść dla niepełnosprawnych. Zaczął ich przygotowywać do egzaminu na prawo jazdy.

– Na Zachodzie to nikogo nie dziwi. W Niemczech i Szwecji migający są traktowani jak mniejszość językowa. Mają liczne ułatwienia. W Szwecji mogą pracować jako zawodowi kierowcy. Nie mogą tylko przewozić ludzi. Bywają kierowcami lepszymi niż słyszący, bo są bardziej uważni – wyjaśnia Makioła.

Znikąd pomocy

Twórcom nowych zasad egzaminowania chodziło o to, żeby testy weryfikowały szybkość reakcji przyszłego kierowcy.

– Ale pod uwagę wzięto tylko osoby o sprawnym słuchu. Zapomniano o 50 tys. osób niesłyszących, które mają prawo prowadzić samochód – mówi Eunika Lech, tłumaczka języka migowego z towarzystwa osób niesłyszących TON.

Podkreśla, że dla niesłyszących od urodzenia pierwszym językiem jest migowy, a polski jest traktowany jako obcy.

– Dlatego tylko nieliczni głusi potrafią biegle czytać książki, tylko jeden procent zdaje maturę – wyjaśnia Lech.

Niesłyszący piszą hasłowo: „samochód w prawo, ty w lewo”, „ja jechać rower”. Bo język migowy zawiera zaledwie 2,5 – 3,5 tys. znaków, a osoba słysząca posługuje się na co dzień ok. 60 tys. słów.

– Dlatego głusi potrzebują zdecydowanie więcej czasu, by przeczytać i zrozumieć skomplikowane zdanie niż przeciętny kandydat na kierowcę – wyjaśnia Lech.

– Kiedy pytań było mniej, każde przerabialiśmy w języku migowym, a potem głusi uczyli się ich na pamięć i zdawali. Trzech tysięcy pytań z bazy nie wykują. A właściwie dlaczego mieliby to robić? Państwo powinno wyrównywać szanse – oburza się Eunika Lech.

I dodaje, że jej zdaniem głusi wcale nie są gorszymi kierowcami niż osoby słyszące:

– Nie słyszą klaksonu, ale są bardziej spostrzegawczy niż przeciętni kierowcy. Jestem tłumaczką od dwudziestu lat i biegłym sądowym. Przez ten czas byłam wzywana tylko do pięciu wypadków z udziałem niesłyszących.

Nadzieja dla niesłyszących

Piotr Makioła za unijne fundusze przygotowuje program kształcenia niepełnosprawnych. To e-book dla kandydatów na prawo jazdy, ale też materiały dla szkół jazdy i egzaminatorów.

– W województwie śląskim nikt nie był tym zainteresowany, uznano, że to żadna innowacja. Pomoc i wsparcie uzyskałem w województwie podkarpackim, a konkretnie w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Rzeszowie – mówi Makioła.

Po ponad dwóch latach pracy projekt „Migacz” jest już gotowy. Jest przeznaczony dla głuchych, głuchoniemych i niedosłyszących, mających problemy ze zdaniem teorii na egzaminie na prawo jazdy.

Jak wyjaśnia koordynator do spraw osób niesłyszących w projekcie, Izabela Piestrzyńska, ich naturalnym językiem jest język migowy, a polski jest językiem obcym. Przede wszystkim nie rozumieją pojęć abstrakcyjnych. Jeśli w pytaniu egzaminacyjnym osoba mająca problemy ze słuchem przeczyta „na kierującym pojazdem ciąży obowiązek”, to może zrozumieć, że chodzi o ciążę.

Osoby niesłyszące muszą korzystać z pomocy tłumacza języka migowego, przez co kurs jest droższy. Koordynator projektu Katarzyna Rajda-Szostak powiedziała, że najpierw tworzone były konspekty poszczególnych części kursu na prawo jazdy. Potem nagrano filmy. Blok teoretyczny został też przetłumaczony na język migowy przez tłumacza. Zapisano go na płytach, pendrive’ach i zamieszczono w internecie (www.migacz.net). Powstały też nowe znaki migowe na określenie pojęć zawartych w pytaniach egzaminacyjnych. W testowaniu pakietu brało udział 60 osób. Projekt testowały ośrodki w Jarosławiu, Przemyślu, Rzeszowie i Mielcu. Po wprowadzeniu poprawek pakiet ma trafić do wszystkich zainteresowanych szkół nauki jazdy.

Anita Chudzińska

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.