Blisko 40 proc. kierowców w Polsce jest skłonnych zamontować w swoim aucie, w zamian za obniżenie ceny OC, specjalne urządzenie, pozwalające ubezpieczycielowi na śledzenie ich stylu jazdy - wynika z najnowszych badań Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Ale liczą przy tym na wysokie bonifikaty.

W krajach Europy Zachodniej urządzenia monitorujące zachowania kierowcy to już norma. Stosowane są tam od dekady. Szczególnie dużą popularnością cieszą się wśród młodych osób. Statystycznie powodują oni bowiem więcej wypadków, więc płacą wyższą składkę za obowiązkową polisę OC. A dzięki swoistemu układowi zawartemu z ubezpieczycielem mogą mu udowodnić, że pomimo braku doświadczenia są dobrymi i zachowującymi się racjonalnie kierowcami.


Nie przyspieszaj i nie hamuj, będziesz miał taniej


Na podstawie zapisu stylu jazdy ubezpieczyciel zgadza się bowiem obniżyć składkę. Jednak gdy wykaże on częste przyspieszanie i hamowanie, jazdę z większą niż dopuszczalna prędkością, a nawet jazdę w nocy - składka rośnie. W Wielkiej Brytanii technologia pozwalająca na monitorowanie umiejętności kierowcy jest w ofercie ponad dziesięciu ubezpieczycieli i korzysta z niej prawie pół miliona kierowców. Przy czym w grupie najmłodszych kierowców (17-25 lat) urządzenie monitorujące ma w swoim aucie już 10 procent z nich.


Na jaką obniżkę mogą liczyć kierowcy? Całkiem sporą. Aż 95 proc. tych, którzy zgodzili się na montaż urządzenia monitorującego ich jazdę, płaci za obowiązkowe ubezpieczenie aż o 1/3 mniej.


Młodzi otwarci, starsi mniej


W Polsce podobnych rozwiązań na razie nie ma. Ale jest już pierwsza zapowiedź. Firma Link4 poinformowała niedawno, że już wkrótce wprowadzi aplikację monitorującą styl jazdy kierowcy (pisaliśmy o tym w listopadowym numerze „Szkoły Jazdy”).


Wiadomo natomiast, dzięki badaniom przeprowadzonym na zlecenie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, jak Polscy kierowcy się do takiej koncepcji odnoszą. Otwartość na nową technologię jest, co nie może dziwić, zależna od wieku kierującego. Najchętniej korzystaliby z niej młodzi, m.in. studenci i osoby pełnoletnie, ale mieszkające z rodzicami. W tych grupach na tańsze OC w zamian za zamontowanie w samochodach urządzeń monitorujących ich jazdę przystałoby aż 68 proc. badanych. Z wiekiem spada jednak chęć do pokazania swojego stylu jazdy w zamian za bonifikatę w składce ubezpieczeniowej. W grupie kierowców do 40. roku życia zgodę na to wyraziło około 40 proc. badanych. A starsi? Są raczej niechętni. Skłonnych do zaakceptowania takiej propozycji, jaką planuje wprowadzić w Polsce choćby firma Link4, jest już tylko 33 proc. ankietowanych.


Cieplej o tej umowie, zawiązywanej między kierowcą i ubezpieczalnią, wyrażają się kobiety. Podpisałoby ją 45 proc. pań, a tylko 33 proc. mężczyzn.


Deklaracje i rzeczywistość


- Wyniki naszych badań są dość optymistyczne, gdyż pokazują, że osoby młode są otwarte na nowe technologie - mówi Elżbieta Wanat-Połeć, prezes UFG. - Nie mają obiekcji wobec ujawniania ubezpieczycielowi swojego stylu jazdy. To z jednej strony daje im ogromną szansę na obniżenie ceny ich polisy OC, a z drugiej - poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Monitoring stylu jazdy wpływa bowiem na poprawę bezpieczeństwa, oczywiście pod warunkiem, że deklaracje z badania utrzymane zostaną w rzeczywistości.


Polscy kierowcy nie chcą jednak tanio sprzedać skóry. Ci, którzy deklarują zgodę na zainstalowanie w swoim aucie urządzenia monitorującego jazdę, domagają się wysokiej zniżki za OC. Ponad 40 procent badanych właścicieli i użytkowników pojazdów chce w zamian 50 proc. bonifikaty. Większość kierowców (46 proc.) definitywnie nie zgadza się na śledzenie swojego stylu jazdy za jakąkolwiek zniżkę, a zaledwie 3 proc. skłonnych jest zgodzić się na takie rozwiązanie, ale przy zniżce za OC rzędu 20 proc.


Badanie, na zlecenie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, zostało przeprowadzone przez firmę GfK Polonia. Zostało nim objętych ponad 1 tys. osób.


Jakub Ziębka

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0