Pojazdy z naczepami widmami. Felieton Albina Sieczkowskiego

Okazuje się, że nawet najbardziej niepozorny pojazd, taki jak np. seicento, może jeździć po polskich ulicach z naczepą. Zdziwieni? Słusznie, bo to nie jest zwykła naczepa, to widmo…

Wciąż nie mogę się nadziwić pewnemu zjawisku, które nie tak rzadko występuje na polskich drogach. Wyobraźmy sobie małe, niepozorne autko. Ot, takie choćby seicento. Wygląda na to, że układ kierowniczy działa w nim sprawnie. Dlaczego więc jego kierowca, chcąc skręcić z prawego pasa do znajdującej się po prawej stronie bramy, wjeżdża na przeciwny pas ruchu? Czyżby ciągnął naczepę widmo?

Dziwny obrazek

Taki obrazek po raz pierwszy widziałem jakiś czas temu. Dostrzegłem, jak kierowca, jadący z zawrotną prędkością 20 km/h, chciał skręcić w prawo. Nie, on wcale nie zbliżał się delikatnie do środka jezdni! Po prostu w początkowej fazie manewru postanowił przekroczyć środek lewego pasa! Co sobie wtedy pomyślałem? Ano że pojazdem kieruje kierowca ciężarówki, który właśnie wrócił z trasy do domu, ale przyzwyczajenie z jazdy ogromnym pojazdem zostało..

Cóż, zdarza się, powiecie. Tak, zdarza się. I to wcale nie tak rzadko, jak mogłoby się wydawać. Codziennie pokonuję bowiem zaledwie kilkukilometrowy odcinek dzielący miejsce mojej pracy od domu. I co? Po drodze widuję co najmniej jednego takiego kierującego osobówką, który ciągnie za sobą naczepę widmo.

Nie ma co tracić czasu na głupoty!

Nie od dziś wiadomo, że jedną z przyczyn wszystkich złych rzeczy, które dzieją się na polskich drogach – jak korki czy niebezpieczne sytuacje – jest brak znajomości własnego auta oraz umiejętności sprawnego kierowania. Brawo, królowie szos, szeryfowie drogowi, blokujący lewy pas ruchu! Dalej róbcie swoje! Po co spędzać czas na supermarketowym parkingu? Żeby poćwiczyć parkowanie, zaznajomić się z rozmiarami własnego auta oraz wyjść i sprawdzić, czy naczepa faktycznie jest podpięta? Można przecież założyć, że jest! A wtedy sposób postępowania może być tylko jeden. Zajeżdżanie drogi autom jadącym z przeciwka, po to, żeby wjechać w bramę. Brawo, panowie i panie, brawo!

Można się pośmiać, ale…

Pewnie, można się z takich kierowców trochę pośmiać. Ale może warto dać im do zrozumienia, że tak postępować nie wolno? Na niejednej osiedlowej uliczce takie „przybieranie lewego pasa” w momencie skrętu w prawo, żeby wjechać w bramę, jest czymś normalnym. Czasami robi to kilka osób naraz. Efekt? Blokada prawie całej niewielkiej uliczki. Tacy ludzie powinni się doszkalać, a nie utrudniać innym kierowcom życie!

Pamiętna lekcja

Nigdy nie zapomnę jednej lekcji z instruktorem nauki jazdy, gdy uczyłem się, żeby uzyskać prawo jazdy kategorii B. On właśnie poruszył opisywany przeze mnie problem. Tłumaczył mi, że takie zachowanie nie ma żadnego uzasadnienia, jest po prostu śmieszne. To tak, jakby kierowca sposobił się do nauki jazdy na kategorie zdecydowanie wyższe niż B. Jednak najpierw wypadałoby opanować podstawy…

Inaczej nie można? Można!

Najgorzej sytuacja może się rozwinąć, gdy jedziemy drogą i widzimy, jak auto sunące z naprzeciwka nagle odbija, zjeżdża na nasz pas i aż prosi się o czołówkę. Taki kierowca to nie tyle niemota, co leniwiec i cham, któremu nie chce się trochę poćwiczyć i w nosie ma pozostałych uczestników ruchu drogowego. Robi to, bo wydaje mu się, że inaczej nie można…

Albin Sieczkowski, autor bloga StrefaKulturalnejJazdy

Fot. Lukas 3z/Wikimedia Commons

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.