Parkowanie, czyli ,święte krowy za kierownicą

Parkowanie to, jak wiemy, obowiązkowy element każdej podróży samochodem. Ileż to razy w mieście, centrum handlowym czy na swoim osiedlu trudno nam było znaleźć miejsce dla swojego auta. Winą obarczamy wtedy kierowców, którzy w bagażniku kultury nigdy nie wozili.

Ileż nerwów może przysporzyć kierowcy zwykłe parkowanie. Zwłaszcza takiemu, któremu akurat się spieszy, a ktoś zastawił jego auto, tłumacząc, że za chwilkę wróci. A przecież można tego typu sytuacji uniknąć… Jest na to prosty sposób – wystarczy myśleć o tym, co robimy.

Parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych. Niepełnosprawni też mają prawo jazdy, też mają auta, którymi się przemieszczają. Główna różnica polega jednak na tym, że osoba niepełnosprawna parkując potrzebuje zwykle więcej miejsca. Chyba największym świństwem, jakie możemy zrobić osobie niepełnosprawnej za kierownicą, jest zajęcie jej miejsca na parkingu. Jeżdżąc po mieście długo nie trzeba szukać kierowcy, który bez uprawnień zaparkował auto w miejscu dla osób niepełnosprawnych. Jakim jednak trzeba być człowiekiem ? o ile takie zachowanie można jeszcze nazwać ludzkim ? by tak postępować? Czy naprawdę niektórzy kierowcy chcieliby znaleźć się na ich miejscu? Czy koniecznie musimy stać przy drzwiach (bo z reguły te miejsca są właśnie tak usytuowane)? Czy lenistwo nie pozwala nam znaleźć innego miejsca?

Prawidłowe parkowanie… to parkowanie na jednym, wyznaczonym miejscu

Kolejnym grzechem świętych krów jest zajmowanie bez uzasadnienia więcej niż jednego miejsca. Czy naprawdę tak trudno wycofać się i stanąć tak, aby nasze auto nie przeszkadzało innym? Czy naprawdę potrzebujemy aż dwóch miejsc na swoje auto? Przecież wycofanie i poprawienie zajmie nie dłużej jak minutę. Minuta ta pozwoli uniknąć niepotrzebnych kłótni z osobami, które nie mogą zaparkować obok, bo nasze auto wystaje tak, że się po prostu nie da.

Zostawię na chwilkę (najczęściej w bramie, na przystanku, włączając światła awaryjne), zaraz wracam, więc po co będę szukał miejsca gdzieś dalej. A jak akurat podjedzie ktoś, kto chce wjechać na swoje podwórko? A jeżeli przyjedzie pogotowie ratunkowe do kogoś z tego właśnie podwórka? W takich przypadkach liczy się przecież każda sekunda, a co dopiero minuta.

Parkowanie na chodniku ? jeżeli już to robimy, nie utrudniajmy pieszym przejścia obok naszego auta. Jeżeli parkujemy dojeżdżając do krawężnika, starajmy się zaparkować w wyznaczonym polu, gdyż czasem dojeżdżając oponą do krawężnika powodujemy, że maska wystaje na pół chodnika i utrudnia pieszym przemieszczanie się.

Ścieżka rowerowa, przejście dla pieszych czy trawnik to również miejsca, gdzie nie powinny stać auta. Pomyśl zawsze, zanim odpowiednie służby założą ozdobne przyrządy blokujące koła, których zdejmowanie na pewno słono cię będzie kosztowało.

Zwracaj uwagę na linie wyznaczające miejsca parkingowe. Jeżeli miejsca są wyznaczone w tym, a nie innym miejscu, są prostopadłe, równoległe, skośne, dostosuj się do nich.

Nie obijam drzwi, czyli szanuję nie tylko swoje auto… Wjeżdżamy na teren galerii handlowej, mniejszego sklepu osiedlowego albo po prostu na parking przed blokiem. Jeździmy, szukamy idealnego miejsca parkingowego… Jest, nagle je dostrzegliśmy, koniec poszukiwań, znaleźliśmy, jedno miejsce pomiędzy dwoma samochodami, może trochę ciasno, ale się zmieścimy. Parkujemy, poprawiamy, gasimy silnik. Otwieramy drzwi i słyszymy zgrzyt… Sąsiednie auto i nasze załatwione. Wielka rysa na drzwiach, i to z naszej winy. Nieważne, czy był wiatr, czy go nie było. Oba auta po takiej akcji tracą na wartości. A można zapobiegać takim sytuacjom. Wystarczy podczas wysiadania nie otwierać maksymalnie drzwi i przytrzymać je jedną ręką. Nie parkujmy też zbyt blisko innego auta. Pasażer, owszem, może wsiąść lub wysiąść wcześniej lub później, ale my, jako kierowcy, zawsze musimy mieć nieco więcej miejsca. Nie obijaj drzwi! Myśl nie tylko o swoim, ale także o cudzym mieniu.

Podsumowując, starajmy się bardziej zwracać uwagę na to, w jaki sposób i w jakim miejscu pozostawiamy auto. Zróbmy teraz krótki rachunek sumienia dotyczący naszego stylu parkowania. Oby już nigdy więcej nie było tak, że te proste, w teorii najłatwiejsze rzeczy okazują się najtrudniejsze do wykonania w codziennym życiu.

Albin Sieczkowski, autor bloga StrefaKulturalnejJazdy.pl

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.