34 osoby, głównie mieszkańcy Podhala, są podejrzane o nielegalne zdobycie prawa jazdy na Ukrainie.

Zdaniem śledczych podejrzani za granicą nie uczestniczyli w kursach i egzaminach, a potem w Polsce próbowali załatwić tzw. przeniesienie uprawnień do prowadzenia pojazdów. Zgodnie z prawem, w Polsce można ubiegać się o potwierdzenie uzyskania prawa jazdy, jeżeli ktoś uzyskał takie prawa za granicą. Warunkiem potwierdzenia jest odbycie kursu i zdanie egzaminów. Tymczasem - wg śledczych - podejrzani wyjeżdżali jeden lub dwa razy na Ukrainę i tam nielegalnie załatwiali sobie dokumenty, uprawniające do prowadzenia pojazdów. "To były prawa jazdy na niemal wszystkie kategorie pojazdów" - powiedział PAP naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, Stanisław Gancarz. Na trop podejrzanych wpadli funkcjonariusze Straży Granicznej - zauważyli, że w czasie kontroli drogowych mieszkańcy Podhala często legitymowali się ukraińskimi prawami jazdy. "Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że te osoby nielegalnie załatwiły sobie prawo jazdy na Ukrainie" - powiedział PAP rzecznik Karpackiego Oddziału Straży Granicznej, Marek Jarosiński. Niektórzy z podejrzanych twierdzili, że legalnie przebywali na Ukrainie i tam brali udział w kursach na prawo jazdy. Z ustaleń straży wynika jednak, że przebywali oni na Ukrainie zaledwie po kilka godzin i zaraz wracali. "W tym czasie żadna osoba nie mogła uczestniczyć w kursie i zdać egzaminów" - przekonuje Jarosiński. Śledztwo jest rozwojowe. W proceder nielegalnego zdobywania prawa jazdy na Ukrainie może być zamieszane nawet 300 osób.


Ella


źródło: PAP

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0