Państwowa Inspekcja Pracy: Kierowcy są przemęczeni

zmęczony mężczyzna za kierownicą

Państwowa Inspekcja Pracy alarmuje: kierowcy tirów, autobusów, busów, a także przedstawiciele handlowi pracują w zbyt wielkim pośpiechu i są zbyt przemęczeni.

W tym roku w Łódzkiem przed końcem wakacji było więcej ofiar śmiertelnych niż w ostatnich kilku latach. Kilka dni temu rozpędzony tir ciężko ranił 80-letnią kobietę na pasach na ul. Przybyszewskiego w Łodzi. Stało się to w miejscu wyłączonym z ruchu z powodu remontu. W ciągu ostatniego roku mieliśmy też zderzenie dwóch tirów na autostradzie A2, tira, który porozbijał barierki na A2 i takiego, który przejechał przez podwórko w Zgierzu.

Z danych PIP wynika, że od stycznia do sierpnia doszło w regionie do 18 wypadków, w których ucierpieli zawodowi kierowcy (liczba ta jest zaniżona, bo uwzględnione są tylko przypadki, zakwalifikowane jako wypadek w czasie pracy). Zginęło w nich 10 osób. Dla porównania w całym 2009 roku i 2008 roku ofiar śmiertelnych było siedem.

Główne przyczyny? Wcale nie alkohol i narkotyki . – 70 procent wypadków tirów jest wynikiem zbytniego pośpiechu kierowców – mówi Dariusz Borowiecki z PIP w Łodzi. Z 1.121 wypadków ciężarówek w całym kraju aż 340 spowodowała nadmierna prędkość. Zginęły w nich 32 osoby. Ale jako pośpiech można też rozumieć wymuszanie pierwszeństwa – z tego powodu doszło do 255 kraks, w których zginęło 17 kierowców. Jako pośpiech interpretowane są też niezachowanie odpowiedniej odległości (141 wypadków, 9 ofiar) i nieprawidłowe wyprzedzanie (96 wypadków, 14 ofiar).

Zenon Kopyściński, szef Niezależnego Związku Zawodowego Kierowców, mówi: – Unia Europejska mówi, że kierowca nie powinien pracować więcej niż 8 godzin dziennie i 40 godzin w tygodniu. W praktyce niektórzy jeżdżą więcej. Jest kilka powodów. Pierwszy obiektywny: nasze drogi. Na Zachodzie, gdzie transport odbywa się po autostradach, można przyjąć średnią prędkość 80 km/h i w miarę precyzyjnie wszystko zaplanować. Na naszych drogach nie da się nic zaplanować – mówi Kopyściński. Co jeszcze? Pracodawcy. Zmuszają do szybkiej jazdy bez odpoczynku, bo terminy gonią. Kierowcy żalą się związkowcom, ale chcą być anonimowi, więc niewiele można zrobić. Nie wszystkie firmy fundują kierowcom noclegi w motelach, wielu więc śpi na parkingach, w szoferkach. Tak po kilka dni w tygodniu. To tak, jakby urzędnik spał w pracy pod biurkiem. PIP postanowiła uświadomić pracodawców, że za pośpiech kierowców mogą zapłacić więcej niż za opóźnienie w transporcie. Na szkolenia zgłosiło się 37 firm spedycyjnych. Jest też prowadzona społeczna kampania tiry na tory. Jej organizator – Instytut Spraw Obywatelskich z Łodzi – dowodzi, że tiry mogły podróżować po naszym kraju tranzytem – załadowane na kolejowe wagony. Bo na drogach sieją zniszczenie i niosą śmierć (ISO podaje, że na 100 wypadków z udziałem tirów ginie aż 19 osób).

źródło: Dziennik Łódzki

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.