Paliwa poza kontrolą

Urzędy miar niezwykle rzadko, bo tylko raz na kilka, kilkanaście lat, sprawdzają, czy dystrybutory na poszczególnych stacjach paliw działają prawidłowo. Z kolei prawie w ogóle nie badają dystrybutorów LPG. Oznacza to, że rynek sprzedaży gazu jest praktycznie poza jakąkolwiek kontrolą – taki druzgocący raport o sytuacji w województwach łódzkim i świętokrzyskim przedstawiła Najwyższa Izba Kontroli.

Ustawowy nadzór nad rynkiem sprzedaży paliw na stacjach pełnią okręgowe i obwodowe urzędy miar. Najwyższa Izba Kontroli zbadała, jakie działania w ostatnich latach podjęły w zakresie legalizacji i kontroli dystrybutorów. NIK skupiła się na województwach łódzkim i świętokrzyskim.

Incydentalne kontrole

Okazało się, że od 2012 roku do pierwszego półrocza 2014 roku urzędy miar zalegalizowały w tych województwach ponad 14 tys. dystrybutorów benzyny, oleju napędowego i gazu. Z ustaleń kontrolerów wynika, że o ile urzędy miar przeprowadzały legalizację dystrybutorów na stacjach paliw zgodnie z obowiązującymi przepisami i wymogami technicznymi, o tyle kontrola ilości sprzedawanego paliwa wykazała już szereg istotnych nieprawidłowości.

Jakich? Pracownicy obwodowych urzędów miar (OUM) w Łodzi i Łowiczu przeprowadzali kontrole poszczególnych stacji paliw średnio tylko raz na pięć lat, a w urzędach miar w Zduńskiej Woli i Kielcach odpowiednio raz na siedem i dziewięć lat. Rekordzistami byli urzędnicy z Piotrkowa Trybunalskiego. Badania poszczególnych stacji przeprowadzali raz na czternaście lat! W dodatku w trakcie kontroli sprawdzano tylko wybrane dystrybutory, a nie wszystkie na danej stacji. Tymczasem zgodnie z wytycznymi prezesa Głównego Urzędu Miar, przyrządy pomiarowe powinny podlegać prawnej kontroli metrologicznej przynajmniej raz między kolejnymi legalizacjami, czyli dystrybutory paliw ciekłych raz na dwa lata, a gazu raz na rok. Skontrolowane urzędy miar tłumaczyły się brakami kadrowymi i wyposażenia.

Żółwie tempo

Tylko dwa urzędy (z sześciu skontrolowanych) – Okręgowy i Obwodowy Urząd Miar w Łodzi – podejmowały kontrole metrologiczne dystrybutorów gazu. Ale dysponowały tylko jednym urządzeniem do kontroli przepływu gazu (pozostałe cztery urzędy miar w ogóle ich nie miały). W konsekwencji nie były w stanie zapewnić odpowiedniej częstotliwości i zakresu kontroli na terenie dwóch województw. Od 2012 roku do pierwszego półrocza 2014 roku urzędy miar sprawdziły pod względem metrologicznym tylko 71 dystrybutorów gazu z ponad 2,6 tys. zalegalizowanych urządzeń (czyli niespełna 3 proc.). Biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo przeprowadzania kontroli, można się spodziewać, że każdy dystrybutor LPG będzie kontrolowany średnio raz na 94 lata. Innymi słowy, rynek sprzedaży gazu jest poza jakąkolwiek kontrolą urzędów miar.

Kupujesz 20 litrów? Masz tylko 19

Urzędy miar mogą przeprowadzać na stacjach benzynowych tylko zapowiedziane kontrole z co najmniej siedmiodniowym wyprzedzeniem. Wyjątkiem są te, które przeciwdziałają popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia, w tym skarbowego. Opierają się one na skargach.

Z ustaleń zapowiedzianych kontroli wynikało, że tylko trzy z 2,1 tys. skontrolowanych dystrybutorów benzyny i oleju napędowego na trzech różnych stacjach (2,2 proc. ze 139 skontrolowanych stacji w 2014 roku – do 19 września) nieprawidłowo odmierzały ilość sprzedawanego paliwa (od 0,6 proc. do 5,6 proc.). W jednym przypadku dystrybutor zaniżał wskazania na niekorzyść sprzedającego (o 1,5 proc.).

Tymczasem w porozumieniu z NIK osobną kontrolę prawidłowości odmierzania paliw przeprowadził Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Łodzi. Pokazała ona prawdziwą skalę błędów w odmierzaniu paliwa. Nieprawidłowości stwierdzono na czterech z 28 zbadanych stacji (14,3 proc.). Ponad 60 proc. wszystkich skontrolowanych dystrybutorów benzyny i oleju napędowego (48 urządzeń na czterech stacjach z 77 ogółem) zawyżało wskazania (od 4,3 proc. do 5,6 proc.) sprzedanego paliwa na niekorzyść kupującego. Oznacza to, że kierowca, tankując 20 litrów paliwa, w rzeczywistości miał go w baku o litr mniej. W trakcie niezapowiedzianych kontroli nie odnotowano ani jednego przypadku, w którym stacja nalewałaby paliwo na swoją niekorzyść.

Bez zawiadamiania

Na co jeszcze zwróciła uwagę Najwyższa Izba Kontroli? Okręgowy Urząd Miar w Łodzi i nadzorowane przez niego obwodowe urzędy miar nie posiadały kompletnych danych o liczbie stacji paliw oraz liczbie i rodzaju dystrybutorów paliw i gazu działających na ich terenie. Według wykazów urzędów miar, na terenie okręgu łódzkiego funkcjonowało 1250 stacji paliw i LPG (854 na terenie województwa łódzkiego – 396 w województwie świętokrzyskim), natomiast zgodnie ze spisem stacji paliw prowadzonym przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, funkcjonowało 1429 stacji paliw (917 w Łódzkiem i 512 w województwie świętokrzyskim). Oznacza to, że blisko 200 stacji paliw znajdowało się poza ewidencją administracji miar i nie mogło być objętych kontrolami w ramach sprawowanego nadzoru. NIK zwraca jednak uwagę, że obowiązujące przepisy nie zapewniały urzędom miar dostarczania danych o stacjach paliw funkcjonujących na ich terenie.

Jakie są najważniejsze wnioski z przeprowadzonej przez NIK kontroli? Urzędy miar powinny mieć możliwość sprawdzania stacji paliw bez uprzedniego zawiadomienia przedsiębiorców. Dodatkowo organy administracji miar muszą być informowane przez przedsiębiorców o rozpoczęciu prowadzenia i zaprzestania działalności w zakresie obrotu paliwami, w tym o liczbie i rodzaju używanych dystrybutorów paliw. Zdaniem NIK, należałoby także rozszerzyć uprawnienia organów administracji miar o prowadzenie kontroli nowych dystrybutorów paliw, wprowadzonych do obrotu na podstawie ustawy o systemie oceny zgodności.

Jakub Ziębka

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.