Na rynku szkoleń kierowców trwa ostra walka o klientów. Ośrodki nauki jazdy robią wszystko, aby przekonać potencjalnych kursantów właśnie do swojej oferty. A wiadomo, że dla klientów cena jest najważniejsza.

- W Polsce działa ponad 10 tys. ośrodków szkolenia kierowców, tyle samo było ich rok wcześniej - mówi Mikołaj Krupiński, rzecznik Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie.


Pojedyncze ośrodki nie wytrzymują konkurencji i kończą swoją działalność. Tylko w maju i czerwcu 2012 r. z polskiego rynku zniknęło trzynaście takich placówek. O zmniejszającej się liczbie nowych kierowców świadczą też dane Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.


W 2011 r. prawo jazdy otrzymało 570 tys. osób, znacznie mniej niż w 2010 r., gdy egzamin zdało ich 832 tys. W całej Polsce dokument taki ma ponad 20 mln. osób.


Szkoły nauki jazdy, by utrzymać się na rynku, muszą zdecydowanie walczyć o klienta. Najlepszą metodą jest niższa od konkurencji cena. Jest ona najważniejszym kryterium, jakim przy wyborze szkoły nauki jazdy kierują się przyszli kierowcy.


- Jeżeli cena kursu waha się od 800 do 1600 zł, to wiadomo, że kursant wybiera najtańszy - mówił dla TVN24 Andrzej Szklarski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie. - Nikt nie patrzy, że na takim kursie dostaje wiedzę teoretyczną na płycie, z której przygotowuje się do egzaminu, bo właśnie w ten sposób oszczędza się koszty funkcjonowania ośrodka. Oszczędza się też na zajęciach praktycznych.


Szkoły, oprócz promocji cenowych, chętnie korzystają z portali zakupów grupowych (np. Groupon czy Citeam). Tam ceny dla korzystających z ofert są niższe nawet do 50 proc.


Rafał Matuszczak, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Kierowca.pl, zauważa jednak, że część szkół, które proponują kursy po niskich cenach, w trakcie nauki wprowadza dodatkowe opłaty, np. za materiały edukacyjne. W sumie „tani kurs” kosztuje więcej niż przeciętnie oferowany na rynku i to psuje branżę. Dlatego Stowarzyszenie Kierowca.pl. prowadzi akcję promującą szkoły jazdy, które w cenie godziny szkolenia uwzględniają wszystkie dodatkowe koszty, nie zaskakując kursantów nowymi opłatami.


Inny powód kłopotów branży szkoleniowej to coraz mniej chętnych do nauki jazdy. Nie wynika to tylko z sytuacji demograficznej w Polsce. Po prostu wiele osób, które uznały, że kiedyś w przyszłości taki dokument im się przyda, wybrało się na kurs nauki jazdy na początku 2012 r., kiedy to mnóstwo ludzi przeraziło się wizji zmian w sposobie egzaminowania kierowców. Wówczas szkoły nauki jazdy oraz ośrodki egzaminacyjne przeżywały oblężenie.


- Wtedy zauważyłem niepokojącą tendencję - mówi Marek Konkolewski, policjant ruchu drogowego i jednocześnie egzaminator w warszawskim WORD-zie. - Celem stało się otrzymanie plastikowego dokumentu, a nie faktyczne nauczenie się zachowań na drodze. Sami kursanci muszą wymóc na instruktorach, by ci uczyli ich bezpiecznego poruszania po drogach, a nie na placyku czy trasie egzaminacyjnej.


W ocenie Marka Gawrońskiego z Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców, w Polsce zbyt łatwo uzyskuje się uprawnienia do nauczania kierowców. Zwrócił on także uwagę, że na powstanie dużej liczby OSK wpływ miały fundusze unijne, bo otwierając szkołę można skorzystać z tej formy wsparcia.


Tendencję zniżkową w szkoleniu kierowców potwierdza Czesław Dawid, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach. - Od trzech lat notujemy spadek liczby zdających. W 2009 roku przeprowadziliśmy prawie 30 tysięcy egzaminów teoretycznych i ponad 61 tysięcy egzaminów praktycznych na wszystkie kategorie prawa jazdy. W 2010 r. było to odpowiednio 27 tysięcy 270 egzaminów teoretycznych i 51 tysięcy egzaminów praktycznych. W 2011 r. przeprowadzono 26 tysięcy 400 egzaminów teoretycznych i 50 tysięcy egzaminów praktycznych - wylicza szef kieleckiego WORD-u, dodając, że według danych Głównego Urzędu Statystycznego, ten trend potrwa jeszcze przez 16 lat.


- Od 2010 do 2012 roku zanotowaliśmy 50-procentowy spadek liczby kursantów. Przez to zatrudniamy mniej instruktorów, a ci, którzy pracują, mniej zarabiają, bo mają mniej wyjeżdżonych z kursantami godzin - tłumaczy Krzysztof Bąk, właściciel kieleckiej Szkoły Jazdy Krzysztof.


Posiadanie prawa jazdy i samochodu ma też aspekt ekonomiczny. Kiedy zapytałam kilku młodych rowerzystów spotkanych na ścieżce rowerowej łączącej centrum Olsztyna z tzw. sypialnią o to, czy planują wybrać się na kurs prawa jazdy, oto, co usłyszałam:


- W zakorkowanych miastach szybciej i sprawniej przejadę rowerem - zapewnia Jacek Zyśk. - Nie mam też kłopotu z parkowaniem pod biurowcem, w którym pracuję. Zresztą dookoła jest strefa parkowania i koszt użytkowania pojazdu wzrastałby o wykup abonamentu.


- Dbam w ten sposób o swoją kondycję fizyczną - dodała Basia Mikczyńska. - No i nie muszę kupować paliwa, serwisować swojego pojazdu i nie płacić drogiego ubezpieczenia. Zimą przesiadam się do autobusu komunikacji miejskiej.


Świadczy to niewątpliwie o zmianie sposobu myślenia wśród potencjalnych klientów ośrodków szkolenia kierowców.


 


Anita Urszula Małecka, PAP


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0