Szkolenie i Egzaminowanie Niezadowolenie wzrasta

Krótko po wejściu w życie ustawy o kierujących pojazdami kolejni przedstawiciele środowiska szkolenia kierowców zaczynają głośno artykułować swoje oburzenie. Dostało się także liderom organizacji branżowych.

Jako pierwsi głos zabrali członkowie Stowarzyszenia Instruktorów i Ośrodków Szkolenia Kierowców w Sieradzu oraz Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców i Instruktorów Regionu Piotrkowskiego. Pod koniec stycznia wysłali do ministra Sławomira Nowaka list otwarty.


Niszczenie Polski powiatowej


Co możemy w nim przeczytać? Instruktorzy i szkoły jazdy chcą przede wszystkim nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami. Szczególnie nie podoba się im umożliwienie powstania elitarnych SuperOSK, które jako jedyne mają możliwość nauczania teoretycznego metodą e-learningu, ale są także zobligowane do posiadania pojazdów ciężarowych i autobusów. Jaki będzie przewidywany efekt takiego posunięcia?


„Zmniejszy to liczbę kursantów w terenowych ośrodkach szkolenia kierowców, które i bez tego funkcjonują na granicy opłacalności. Z pewnością większość ośrodków szkolenia kierowców jest w stanie prowadzić szkolenie w systemie informatycznym, spełniając wszelkie wymagania ustawowe - zarówno lokalowe, sprzętowe, jak i zatrudnienia osób o odpowiednich kwalifikacjach. Nie posiadają jedynie autobusu lub samochodu ciężarowego, bo na tego rodzaju szkolenie chętnych generalnie nie ma. Natomiast na szkolenie w formie e-learningu na samochody o dopuszczalnej masie całkowitej mniejszej niż 3,5 tony jest wielu” - czytamy w liście otwartym.


Sygnatariusze listu podkreślają, że dla kursantów bardzo ważna jest możliwość odbywania nauki praktycznej i jazd próbnych blisko miejsca zamieszkania. Dlaczego? Powód jest prosty. Nie traci on czasu i pieniędzy na dojazdy do szkoły jazdy, nawet po kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę. Według ośrodków i instruktorów z Sieradza i Piotrkowa Trybunalskiego, nie ma więc logicznych przeszkód, żeby szkolenie kandydatów na kierowców w formie e-learningu prowadziły „małe SuperOSK”, które spełniałyby wszystkie wymagania ustawy w zakresie danej kategorii (np. A albo B), lecz nie są zainteresowane szkoleniem w zakresie innych, gdyż nie ma to uzasadnienia finansowego.


Czy ustawa w takiej formie poprawi jakość nauczania, a może doprowadzi tylko do wyeliminowania konkurencji przedsiębiorców w mniejszych miejscowościach? - pytają stowarzyszenia. Odpowiedź jest dla nich jasna: „Wprowadzenie faktycznego monopolu ośrodków spowoduje upadek i likwidację terenowych ośrodków szkolenia kierowców. Na skutek tego stracą pracę instruktorzy, pracownicy techniczni i administracyjni. Będzie to miało też wpływ na ich rodziny, gdyż zasilą armię bezrobotnych. Wywoła to skutki finansowe oraz społeczne. Powiatowe urzędy pracy będą zmuszone wypłacać zasiłki dla bezrobotnych instruktorów i innych pracowników zlikwidowanych ośrodków, a członkowie ich rodzin będą zmuszeni korzystać z pomocy gminnych ośrodków pomocy społecznej”.


Osiem postulatów Kubisia


Sygnatariuszy listu popiera Eugeniusz Kubiś, właściciel zielonogórskiego ośrodka Motorex. W pierwszej połowie lutego wystosował on apel zawierający osiem zmian ulepszających ustawę o kierujących pojazdami. Do postulatów przedstawionych przez instruktorów i przedstawicieli autoszkół z Sieradza i Piotrkowa Trybunalskiego dodał kolejne. Chodzi mu m.in. o zagwarantowaną ustawowo możliwość zdawania egzaminu praktycznego na pojazdach OSK. Ale nie tylko. Kubiś pisze także o zmianach w bardzo uciążliwym dla obywateli systemie tworzenia tzw. profilu kandydata na kierowcę. „Osoby zamierzające ubiegać się o prawo jazdy powinny zaczynać kurs od OSK, nie od wędrówek po starostwach” - uważa właściciel ośrodka Motorex. Ponadto „należy niezwłocznie usunąć lukę w ustawie o kierujących pojazdami, uniemożliwiającą powstanie jednolitego systemu teleinformatycznego dla WORD-ów, starostw i OSK oraz likwidującą państwowy nadzór nad państwowymi egzaminami teoretycznymi na prawo jazdy” - czytamy w apelu. Eugeniusz Kubiś uważa także, że powinno się umożliwić instruktorom - działającym przed 19 stycznia właścicielom jednoosobowych OSK - kontynuowanie działania bez dodatkowych warunków.


- Prawo nie może działać wstecz - tłumaczy właściciel zielonogórskiej szkoły jazdy Motorex.


Ostatnim postulatem Kubisia jest uproszczenie obowiązków informacyjnych OSK w stosunku do starostw. „Należy ważyć ciężary nakładane na przedsiębiorców, uwzględniając spodziewane efekty. Nie może być tak, że 85 proc. czasu i energii przedsiębiorcy idzie na działania administracyjno-obsługowe, kosztem czasu, pieniędzy i sił, które powinny być przeznaczone na merytoryczną działalność”.


Zyski i straty


Swoje niezadowolenie spowodowane wejściem w życie ustawy o kierujących pojazdami wyraziło także Pomorskie Stowarzyszenie Instruktorów Nauki Jazdy. W rozpowszechnianym przez jego przedstawicieli tekście wyrażają opinię, że jest ona „złem, które niszczy branżę szkolenia i doprowadza do upadłości małe oraz średnie przedsiębiorstwa, jakimi są ośrodki szkolenia kierowców”. Bilans zysków i strat jest dla branży i kandydatów na kierowców ujemny. Kto zatem, według instruktorów, na zmianach zyskał? Wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego, starostwa, firmy oferujące kasy fiskalne i podpis elektroniczny oraz SuperOSK. Pierwsze, bo wywalczyły wykreślenie zapisu dotyczącego szkolenia dodatkowego po trzech niezdanych egzaminach. Są świadome, że żeby uzyskać uprawnienia do egzaminu, i tak trzeba do niego podejść. Zaś obowiązku wykupywania jazd doszkalających nie ma. WORD-y uzyskały także zapis o niezwracaniu 50 proc. opłaty przy niestawieniu się na egzamin oraz podwyżce stawek. Dlaczego wprowadzenie w życie ustawy o kierujących pojazdami jest na rękę starostwom powiatowym? Większość OSK, mając na celu dobro swojego klienta, będzie sama załatwiała profil kandydata na kierowcę. Skutkuje to koniecznością uiszczenia opłaty za upoważnienie. Poza tym instruktorzy z Pomorza uważają, że brak możliwości wygenerowania przez ośrodki szkolenia kierowców lub kursanta profilu kandydata na kierowcę za pomocą platformy ePUAP spowoduje zwiększenie i tak licznej już armii urzędników. Z kolei konieczność posiadania przez autoszkoły kas fiskalnych w prosty sposób skutkuje zwiększonymi obrotami firm, które je oferują.


Kto na zmianach stracił najwięcej? Z tekstu wynika, że przede wszystkim instruktorzy. Teraz są zobowiązani do przebycia szkolenia, które oczywiście nie jest bezpłatne. Nie należy oczekiwać, że koszty wezmą na siebie pracodawcy, czyli szkoły jazdy. Ale i one nie mają lekko. Zamiast skupić się na prowadzeniu biznesu, są zobowiązane do coraz częstszych wizyt w urzędach. Dlaczego poszkodowani są kursanci? Poniosą dodatkowe koszty i stracą czas na wygenerowanie profilu kandydata na kierowcę. Zdaniem Pomorskiego Stowarzyszenia Instruktorów Nauki Jazdy, będzie miało to wpływ na mniejsze zainteresowanie zdobyciem prawa jazdy. „Drodzy koledzy i koleżanki! Czas zacząć walczyć o swoje firmy, miejsca pracy oraz byt swoich rodzin. Czas wykrzyczeć swoje niezadowolenie i oburzenie arogancją osób odpowiedzialnych za ten bubel” - piszą instruktorzy z Pomorza.


Czas na zmianę warty?


Niezadowolenie środowiska związanego ze szkoleniem kierowców zwróciło się także ku liderom ogólnopolskich organizacji branżowych. Doskonałym przykładem tej uwidoczniającej się tendencji jest list, który napisał Władysław Drzazga, prezes gorzowskiego Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców. „Po okrzykniętej euforii w porozumieniu organizacji społecznych środowiska OSK, w kwietniu 2012 r., koledzy prezesi ochoczo wzięli się do pracy. Głównie do próby naprawienia tego, czego nie udało się załatwić podczas procedowania nad ustawą o kierujących pojazdami. Spotkania oraz dyskusje w tym gronie napawały optymizmem, że zostanie ona zmieniona, a uwzględnione będą nasze wnioski, postulaty i sugestie, o których mówiło się od dawna. Zapewnienia dyrektora departamentu transportu Andrzeja Bogdanowicza o planowanej zmianie ustawy bardzo uspokoiły prezesów współpracujących z sobą organizacji OSK. Niestety, Roman Stencel naiwnie uwierzył w słowa obietnic tych, którzy wielokrotnie nas oszukali i ich nie dotrzymywali. Wszystko to miało na celu odwleczenie w czasie, aby w konsekwencji powiedzieć, że już jest za późno. Od dawna pisałem, że szkoda waszego czasu. Wszelkie działania Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej były i są grą pozorów, żadne nasze postulaty nie zostaną uwzględnione. Dlaczego? Ponieważ ustawa była projektem rządowym i została przegłosowana w Sejmie”. Co dalej? Drzazga konkluduje swój wywód bardzo ostrymi słowami: „Ja wam bardzo dziękuję. Wy już niczego dla branży nie załatwicie. Czas na zmianę warty”.


Jakub Ziębka


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0