Niepełnosprawny ODTJ

Obowiązek doszkalania nie budzi wśród kandydatów na kierowców entuzjazmu. Bo oznacza stratę czasu i pieniędzy. Niepełnosprawni, którzy w tym roku będą starać się o prawko, mają większy ból głowy, ponieważ twórcy nowych przepisów jakby o nich zapomnieli.

Szkolenie z bezpieczeństwa i techniki jazdy musi zaliczyć każdy (nie wiadomo jeszcze tylko kiedy), komu zostanie wydane prawo jazdy kategorii B. Koszty? 100 zł za dwie godziny wykładów na temat BRD, psychologicznych aspektów kierowania pojazdem. 200 zł za godzinę ćwiczeń na torze i płycie poślizgowej.

Obowiązkowe zajęcia dla „zielonych” kierowców to nie jest polski wynalazek. Raczej europejski standard. Mimo że nowe przypisy były wielokrotnie odraczane, nadal jest dużo wątpliwości, jak zadziałają w praktyce. Jednym z problemów jest doszkalanie kierowców niepełnosprawnych.

– Nie ma kadry, nie ma sprzętu – ocenia Piotr Makioła z OSK „Elmak” w Chorzowie, który szkoli m.in. osoby niesłyszące. – Ilu jest instruktorów doskonalenia techniki jazdy z umiejętnością migania? Znam jednego. Siebie. Ale nie jestem tłumaczem przysięgłym. Po prostu znam język migowy, bo mam niesłyszącego brata.

I zastanawia się, kto, jak i za ile zorganizuje miganie w ośrodkach doskonalenia techniki jazdy.

– Tłumacz ma pracować charytatywnie? – ironizuje.

Ustawa nie przewiduje

Brak instruktorów z dodatkowym kwalifikacjami otwiera listę niewygodnych pytań. Większość z nich dotyczy wyposażenia pojazdów, które muszą być dostosowane do różnych niepełnosprawności. Makioła podkreśla, że są to zarzuty nie tyle do ODTJ-otów, co do ustawodawcy. Tworzący prawo jakby zapomnieli, że samochodami jeżdżą również osoby z różnymi schorzeniami, dysfunkcjami.

– Ustawa w żaden sposób nie przewiduje w tym zakresie ani finansowej, ani organizacyjno-technicznej pomocy państwa dla osób niepełnosprawnych, chociaż konieczność takiej pomocy została zapisana w ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych, a Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 czerwca 2016 roku. stwierdził niezgodność tej ustawy z Konstytucją RP i wymienioną konwencją – przypomina Artur Paczkowski z Państwowego Instytutu Motoryzacji i Stowarzyszenia Pomocy Niepełnosprawnym Kierowcom SPiNKa.

Bublem prawnym zainteresowała się grupa parlamentarzystów. 13 grudnia 2017 roku złożyła interpelację do ówczesnego ministra infrastruktury i budownictwa (teraz ministra infrastruktury – przyp. red.). Posłowie pytają, czy będzie istniał problem zapewnienia przed ODTJ-oty odpowiedniego samochodu dla osób, które mają bardzo różne dysfunkcje ruchowe. Czy powinien zostać wprowadzony przepis analogiczny, jaki istnieje w zakresie egzaminowania osób niepełnosprawnych, tj. „zapewnienie przez osobę egzaminowaną pojazdu” lub „obecności tłumacza języka migowego, tłumacza systemu językowo-migowego lub środków wspierających komunikowanie się”. Autorzy interpelacji sugerują zmniejszenie opłaty za szkolenie. Postulują także zmianę przepisu, który mówi, że w pojazdach wykorzystywanych do szkolenia systemy ABS, ASR i ESP muszą być odłączalne.

– Jeszcze nie otrzymaliśmy odpowiedzi – informuje „Szkołę Jazdy” Arkadiusz Myrcha, poseł PO. – Jeśli stanowisko ministerstwa będzie niezmienne, podejmiemy stosowną inicjatywę w komisji sejmowej.

W resorcie jednak poszli po rozum do głowy.

– MI planuje rozpoczęcie prac zmierzających do zmiany rozporządzenia ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z 17 czerwca 2013 roku w sprawie kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz praktycznego szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym, tak aby osoby, które przyjadą na kursy pojazdami przystosowanymi do ich rodzaju niepełnosprawności, były zwolnione z wykonywania ćwiczeń bez ABS i bez ESP – informuje Szymon Huptyś, rzecznik prasowy ministerstwa.

To istotne ułatwienie. Oznacza, że na ODTJ-ocie będzie można „ślizgać się” każdym autem, także wyposażonym w najnowsze systemy bezpieczeństwa.

Pozostaje pytanie, skąd ośrodki wezmą takie samochody.

– Nie ma możliwości, by jakikolwiek ODTJ posiadał pojazd przystosowany do rodzajów schorzeń wszystkich osób niepełnosprawnych – zauważa Roman Nowak, dyrektor Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego.

PORD ma swój ODTJ. Jest to Autodrom Pomorze, zlokalizowany w Pszczółkach. Są tam osobówki, ciężarówki, motocykle.

– Do doskonalenia techniki jazdy w zakresie wszystkich kategorii prawa jazdy – tłumaczy Nowak. – Nie posiadamy jakiekolwiek pojazdu specjalnie dostosowanego. Przypomnę, iż obecnie ani WORD, ani ODTJ nie ma ustawowego obowiązku posiadania pojazdu z automatyczną skrzynią biegów.

Lepszy wymiar edukacyjny

No to jesteśmy w lesie. Bo ośrodki – czy zajmujące się szkoleniem, czy egzaminowaniem – nie są przygotowane na obsługę niepełnosprawnych nawet na poziomie podstawowym.

– Przepraszam, ale oficjalnie sprawy komentować nie będziemy – stwierdza instruktor techniki jazdy z ODTJ-otu na południu Polski. – Dlaczego? Po pierwsze – przepisy jeszcze mogą się zmienić. Po drugie – my raczej nie będziemy szkolić niepełnosprawnych.

Na usta ciśnie się kolejne „dlaczego?”.

– Mało takich klientów, a koszty zakupu albo przeróbki pojazdów duże – wyjaśnia instruktor.

– Możemy domyślać się, iż szkolenie będzie przeprowadzane pojazdem podstawionym przez osobę szkoloną, ale ostateczne rozwiązanie na pewno wskaże ustawodawca – komentuje dyrektor Nowak.

Czyta w myślach kierownictwa Ministerstwa Infrastruktury.

– Przepisy regulujące zagadnienie doskonalenia techniki jazdy, czyli ustawa o kierujących pojazdami, rozporządzenie w sprawie doskonalenia techniki jazdy oraz rozporządzenie w sprawie kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz praktycznego szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym nie wymuszają prowadzenia wyżej wymienionego szkolenia wyłącznie pojazdami ODTJ-otu. Przepisy wskazują jedynie, że szkolenie to ma odbywać się pojazdem właściwym dla danej kategorii prawa jazdy – tłumaczy Szymon Huptyś. – Oznacza to, że osoba zobowiązana do odbycia szkolenia będzie mogła je odbyć przy użyciu własnego pojazdu. Zatem będzie mogło ono być zrealizowane także z wykorzystaniem pojazdu osoby niepełnosprawnej. W takim przypadku szkolenie będzie miało jeszcze lepszy wymiar edukacyjny, ponieważ osoba szkolona pozna właściwości swojego pojazdu i zagrożenia wynikające z niewłaściwego opanowania techniki jazdy.

Optymistycznie. Tylko że nie każdy z uprawnieniami do prowadzenia pojazdu takowy pojazd posiada. A nawet gdyby miał w garażu pięć samochodów, dlaczego ma uzupełniać braki sprzętowe w ODTJ-ocie?

– Katować swój samochód? I jeszcze za to płacić? – irytuje się Jurek, niepełnosprawny ze Szczecina. – Wiecie, że nie ma już dofinansowania z PFRON-u na zakup auta dla inwalidy? Wiecie, ile kosztuje przerobienie samochodu, żeby można było dodawać gazu specjalną dźwignią? Cztery tysiące!

Już spokojniejszym głosem przypomina, że w Szczecinie i Zachodniopomorskiem nie ma ośrodka doskonalenia techniki jazdy. Więc Jurek – gdyby robił prawko w tym roku – musiałby jechać na doszkalanie do Poznania, Bydgoszczy albo 50 km za Zieloną Górę. I nikt nie zrefundowałby mu takiej delegacji.

Masz samochód, masz ulgę

Autorzy interpelacji do ministra infrastruktury proponują niższe opłaty dla osób, które będą szkolić się prywatnym autem.

– Tak powinno być – komentuje Piotr Makioła. – Koszty amortyzacji. Wiadomo, że podczas intensywnej eksploatacji elementy cierne, elementy zawieszenia, ogumienie zużywają się szybciej.

Ulgowa stawka najbardziej przyda się tym, którzy będą musieli wynająć odpowiednio wyposażony samochód. OSK za taką przysługę kasują zwykle 200 zł. Paczkowski przypomina, że SPiNKa dofinansowuje, ze środków pozabudżetowych, 80 proc. kosztów szkolenia niepełnosprawnych. Od 2012 roku udzielono pomocy finansowej 523 osobom. W średniej wysokości 1600 zł. Kurs miały więc z ogromnym rabatem, za podstawienie auta na egzamin (pierwszy) płaciły tylko około 40 zł. Stowarzyszenie i PIMOT chcą wspierać niepełnosprawnych także w doszkalaniu. Żeby wizyta w ODTJ-ocie nie kosztowała ich dwa razy więcej niż pełnosprawnych.

Eksperci z tych organizacji uczestniczą w pracach legislacyjnych, konsultują m.in. senacką nowelizację ustawy o kierujących pojazdami w zakresie zwolnienia z opłaty egzaminacyjnej niepełnosprawnych oraz w zakresie dopuszczenia do zawodu kierowcy osób niesłyszących. Zmieniona ustawa ma również wskazać „podmiot prowadzący internetową bazę ośrodków szkolenia kierowców wyposażonych w samochody dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, z przeznaczeniem do praktycznych egzaminów państwowych”.

– Nie jest możliwe wyposażenie wszystkich wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego w pojazdy dostosowane, ze względu na mnogość rodzajów niepełnosprawności, a co za tym idzie, rodzajów oprzyrządowań pojazdów – wyjaśnia Paczkowski. – Wobec powyższego w projekcie zmiany ustawy pojawiły się zapisy o zwolnieniu z opłat egzaminacyjnych oraz o bazie dostępnych pojazdów dostosowanych, których wyposażenie będzie podlegało rygorom wynikającym z ustawy i certyfikacji. Z oczywistych względów nie ma potrzeby zapisywać w ustawie, że te same pojazdy mogą być udostępniane ośrodkom doskonalenia techniki jazdy na obowiązkowe szkolenia początkujących kierowców. Pozostaje jedynie kwestia kosztów i zapisanej w wyroku TK pomocy państwa

Przypomina też, że w Polsce działa ponad 40 ośrodków szkolenia kierowców wyposażonych w pojazdy przystosowane do szkolenia niepełnosprawnych ruchowo i głuchych. SPiNKa koordynuje całą sieć, szkoli instruktorów, dofinansowuje zakup i montaż specjalnego oprzyrządowania samochodów.

OSKN działałyby lepiej, gdyby nie różne przeszkody systemowe. Choćby w elektronicznym profilu kandydata na kierowcę.

– Mogę udostępnić samochód na egzamin mojemu kursantowi, ale osobie z innego OSK już nie – tłumaczy Makioła. – System „widzi” tylko szkolenie podstawowe albo tylko uzupełniające.

Jak przemigać poślizg nadsterowny?

Doświadczony instruktor zwraca również uwagę na inne utrudnienia. Brak możliwości uzyskania przez osoby niepełnosprawne kategorii AM. Albo niedostosowanie czasu egzaminu na prawko do potrzeb osób z dysfunkcjami.

– Na maturze i innych egzaminach osoby niesłyszące lub niedosłyszące mają 50 proc. czasu więcej. Uczniowie z dysleksją, dysgrafią również. W ustawie o kierujących nie przewidziano tego – zauważa Makioła. – Warto przypomnieć, że dwa lata trwała walka o bazę testów w języku migowym!

Tłumaczy, że z punktu widzenia ustawy o języku migowym regulacje dotyczące szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców są… niezgodne z prawem. Niepełnosprawni są dyskryminowani. Co potwierdza wspomniane wcześniej orzeczenie TK.

– Dla osób migających język polski jest de facto językiem obcym. Z jego składnią, leksyką. Nie ma w języku migowym takich pojęć jak „poślizg podsterowny”, „poślizg nadsterowny” czy „aquaplaning”. Oczywiście, można postarać się to wytłumaczyć, tylko że zajmuje to sporo czasu – mówi Makioła. – Jeśli zajęcia na ODTJ-ocie trzeba będzie przemigać, to z dwóch godzin zrobią się cztery. Szkolenie praktyczne też potrwa dłużej. Zatem wracamy do pytania: kto to dobrze zorganizuje i kto za to zapłaci? Obawiam się, że dziurawe przepisy zmuszą do kombinowania. Będzie się kupować zaświadczenia.

To prawdopodobne. Zdecydowaną większość ODTJ-otów prowadzą podmioty prywatne. Zarabiają na imprezach, szkoleniach flotowych. Obsługa niepełnosprawnych będzie marginesem działalności.

– Wydaje mi się, że jeden lub dwa ośrodki w kraju zajmą się takimi szkoleniami i to wystarczy – prognozuje instruktor techniki jazdy z południowej Polski.

Tylko że specjalizacja oznaczać będzie jeszcze większe uciążliwości i koszty związane z dalekim dojazdem. W branży pojawiają się więc głosy, by dać początkującym kierowcom więcej czasu na doszkalanie. Mogliby połączyć wizytę w ODTJ-ocie z wyjazdami służbowymi, planami urlopowymi.

– Okres próbny trwa 24 miesiące, więc na zaliczenie dodatkowego szkolenia też powinny być dwa lata – komentuje egzaminator nadzorujący jednego z WORD-ów. – Byłoby to korzystne również dla ośrodków doskonalenia techniki jazdy. Obsługę niepełnosprawnych zaczęliby dopiero na przełomie 2019 i 2020 roku. Może do tego czasu uda się stworzyć system wymiany pojazdów ze specjalnym wyposażeniem?

O ten pomysł i inne ewentualne zmiany przepisów pytamy dyrektora PORD-u.

– Wszystko zależy od nowelizacji. Przyjęte rozwiązania powinny być dostosowane do potrzeb najbardziej zainteresowanych, czyli niepełnosprawnych – stwierdza dyplomatycznie Nowak.

Bardziej konkretny jest Makioła.

– Jestem przeciwnikiem narzucania terminu czterech – ośmiu miesięcy. Po takim czasie niewiele się umie, niewiele kilometrów się przejedzie. Człowiek mało wie o sobie jako kierowcy – mówi szef OSK z Chorzowa. – Dwa lata byłyby OK.

Tomasz Maciejewski

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.