Przedstawiamy kilka z pozoru wesołych zdarzeń z życia policjanta drogówki, które mniej śmieszne okazały się dla zatrzymanych kierowców.

12 kwietnia około godziny 17.30 na ulicy Wólczańskiej i Pięknej policjanci w Wydziału Ruchu Drogowego łódzkiej komendy obsługiwali kolizję drogową. W pewnym momencie w odległości około 20 metrów od zdarzenia na światłach zatrzymał się ford modeno. Kierowca opuścił szybę i wskazując palcem na policyjny lizak zaczął się śmiać. Funkcjonariusz zdziwiony reakcją kierowcy nie wiedząc, o co chodzi podszedł do niego pytając się co go tak rozśmieszyło. Wtedy kierowca forda oświadczył, że to efekt lizaka włożonego częściowo w cholewkę buta motocyklisty. Funkcjonariusz zbliżył się do drzwi samochodu zwracając kierowcy uwagę, aby lepiej zapiął pasy i przy okazji okazał dokumenty. Zmieszany mężczyzna zaczął spełniać polecenie, wtedy funkcjonariusz do jego ust przyłożył urządzenie do badania trzeźwości. Okazało się, że żartownisiem jest 35- letni mieszkaniec Warszawy a jego wynik badania to ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Kierujący oprócz utraty prawa jazdy, będzie także odpowiadał przed sądem. Grozi mu do 2 lat więzienia. Kolejne z ciekawych zdarzeń miało miejsce 9 kwietnia na Alei Piłsudskiego/Niciarniana. Do stojącego na światłach patrolu motocyklowego podjechał kierowca „ścigacza”. Po wymianie pozdrowień wszyscy ruszyli. Kierowca sportowego motocykla gwałtownie przyśpieszył pozostawiając patrol z tyłu. Policyjni motocykliści postanowili go zatrzymać. Po kilkuset metrach dogonili go i wylegitymowali. Okazało się, że 25- letni motocyklista nie posiada uprawnień do kierowania jednośladem. Początkowo przyjemna interwencja zakończyła się 300 złotowym mandatem.


Źródło: KMP Łódź


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0