Wypadek z udziałem „eLki”.





W ostatnim czasie dość głośno media komentują wypadki z udziałem pojazdów przeznaczonych do nauki jazdy lub egzaminowania.





Tragedia na torach w m. Twierdzień. Śmierć pod pociągiem poniosła 18 letnia kursantka. Instruktor w ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem do szpitala .





Wypadek w Szaflarach, gdzie zginęła 18-latka na przejeździe kolejowym.





Śmierć egzaminatora na placu manewrowym w Rybniku.





Wypadek w miejscowości Czerniak, gdzie doszło do czołowego zderzenia samochodu nauki jazdy z ciężarówką,









Nasuwają się pytania dlaczego tak musi być niebezpiecznie na naszych drogach?





Kto ponosi odpowiedzialność za sprawstwo
w przypadku wypadku z udziałem samochodu zaopatrzonego w charakterystyczną tablicę koloru niebieskiego z białą literą L?





Przytoczone wyżej wypadki miały odmienne przebiegi i ich sprawcami byli różni uczestnicy ruchu drogowego. W społeczeństwie panuje ogólne przekonanie, że zawsze w takich sytuacjach winna jest „eLka”, a ściślej precyzując instruktor (egzaminator).





Ustawodawca pojazdy do nauki jazdy i egzaminacyjne nakazuje zaopatrywać w tablicę kwadratową barwy niebieskiej z białą literą "L", umieszczoną na pojeździe aby w sposób jednoznaczny wyróżnić je w ruchu. Z kolei na kierujących innymi pojazdami, którzy przejeżdżają obok takiego pojazdu, czy też jadą za nim, nakłada obowiązek zachowania  szczególnej ostrożności. Czyli nakazuje im zwiększenie uwagi i dostosowanie zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie. Obserwacja tego co dzieje się na drogach znacznie odbiega od tego co nakazują przepisy. Pojazd „eLka”, traktowany jest jako zawalidroga, którą za wszelką cenę należy wyprzedzić. Nie brakuje sytuacji, kiedy dojeżdżający do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, rozpoczynają się wyścigi w wyprzedzaniu „eLki”, bo po otrzymaniu zielonego, trzeba szybko ruszyć, a niedoświadczony kierujący w „eLce” może to opóźnić. Zapominają o tym, że wyprzedzając przed samym skrzyżowaniem, praktycznie zajeżdżają drogę, zmuszając „eLkę” do gwałtownego hamowania. To tylko nieliczne przykłady lekceważenia kierującego „eLką”. Kiedy dojdzie do wypadku, Policja za każdym razem będzie rozpatrywała indywidualne okoliczności zaistnienia zdarzenia. Czy może jako winnego wskazać kursanta? Zajrzyjmy do przepisów. W ustawie o kierujących pojazdami zdefiniowana jest osoba kierującego, którym może  być osoba, która osiągnęła wymagany przepisami wiek i jest sprawna pod względem fizycznym i psychicznym oraz spełnia jeden z następujących warunków:





    1) posiada umiejętność kierowania pojazdem w sposób niezagrażający bezpieczeństwu, nieutrudniający ruchu drogowego i nienarażający kogokolwiek na szkodę oraz odpowiedni dokument stwierdzający posiadanie uprawnienia do kierowania pojazdem;





    2) odbywa w ramach szkolenia naukę jazdy;





    3) zdaje egzamin państwowy.





Oznacza to, że kursant jest kierującym pojazdem, czyli może ponosić odpowiedzialność za naruszenia przepisów. Sam fakt, że kursant nabywa dopiero umiejętności kierowania pojazdem nie jest przesłanką znoszącą odpowiedzialność. 





Przeszukując przepisy prawa regulujące zasady ruchu drogowego nie znajdziemy przepisu , który jednoznacznie wskazywałby na odpowiedzialność za wykroczenia, czy też zdarzenia drogowe spadającą na kursanta lub instruktora (egzaminatora).





Oznacza to, że każda sytuacja będzie oceniana indywidualnie na ogólnych zasadach. Nie podlega zatem żadnej wątpliwości, że każda negatywna sytuacja na drodze nie jest zawiniona jest przez instruktora (egzaminatora). Są sytuacje spowodowane przez kursanta, na które instruktor nie ma szans zareagować. Według interpretacji Sądu Najwyższego  zarówno kursant, jak i instruktor mogą odpowiadać za spowodowanie wypadku w trakcie kursu na prawo jazdy na zasadach ogólnych, a ich odpowiedzialność nie jest zależna od siebie.





Odpowiedzialność za wypadek z ofiarami w ludziach (zabity lub ranny, którego obrażenia wymagają leczenie powyżej dni 7) określona została w art. 177 kodeksu karnego, w którym ustawodawca wskazuje jako podmiot czynu zaimek „kto”. Jest to w prawie tzw. podmiot ogólny, a więc nie tylko kierujący pojazdem, ale każda osoba, która przyczyni się poprzez  chociażby nieumyślnie, naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, czym doprowadzi chociażby nieumyślnie do wypadku, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Ale jeśli  następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Z kolei jeśli sprawca spowodował wypadek znajdując się w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5‰ we krwi lub powyżej 0,1 mg/dm³ do 0,25 mg/dm³ w wydychanym powietrzu) lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegnie  z miejsca zdarzenia, sąd może orzec karę pozbawienia wolności przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę (spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości, kara pozbawienia wolności może wynieść do 12 lat). 





Wsiadając zatem do pojazdu nauki jazdy czy też egzaminacyjnego, tych dwoje ludzi musi stanowić zespół, w którym ten posiadający doświadczenie musi zwracać uwagę na błędy popełniane przez kursanta, ale kursant musi mieć świadomość, że nie na wszystkie jego błędy instruktor (egzaminator) będzie mógł zareagować w sposób wystarczający dla uniknięcia sytuacji spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.


Marek Rupental felietonista z działu Ruch drogowy
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0