Lubuskie: koszmarna lekcja nauki jazdy

nauka jazdy

W październiku na łamach “GL” opisana została historia Jagody Sobkowiak, która podczas nauki jazdy, zamiast pomocy nasłuchała się wyzwisk. Nie chciała milczeć i wywalczyła zmianę szkoły.

Dziś dziękuje Gazecie Lubuskiej za pomoc i osobom z forum za wsparcie. Jat twierdzi kursantka – w nowej szkole kursy wyglądają zupełnie inaczej.

Na łamach „GL” opisana została niedawno wstrząsająca relacja ze szkolenia, w którym uczestniczyła Jagoda. Przypomnijmy, że dziewczyna brała udział w programie Powiatowego Centrum Pomocy w Rodzinie, pomagającym osobom mieszkającym w rodzinach zastępczych zdobyć prawo jazdy. Nowosolski PCPR od trzech lat w tym celu korzysta z usług firmy Stanisława Łabędzia. Podczas kursów z panem Damianem, synem właściciela, Jagoda słyszała wielokrotnie wiele epitetów pod jej adresem. – Pan Damian ciągle mnie obrażał. Zdania: “debilu jak jedziesz”, “ty sieroto”, powtarzały się bez przerwy – opowiadała. – Gdy miałam problem z drzwiami, zdenerwował się i zamknął je tak, że przytrzasnął mi palec. Potem z krwawiącą dłonią kazał jeździć – relacjonowała nam zestresowana kursantka.

 

Gdy pierwszy raz dziennikarze „GL” rozmawiali z Jagodą była cicha i przestraszona. Trudno było ją skłonić do jakichś szczegółowych opisów. Dziś jest pełna życia, radosna i otwarta. Wszystko dlatego, że wraz ze swoimi opiekunami wywalczyli zmianę szkoły jazdy. – Dowiedzieliśmy się, że Departament Funduszu Europejskiego przy urzędzie marszałkowskim jest instytucją kontrolującą działania PCPR. Zgłosiliśmy im problem, a oni go bardzo szybko rozwiązali – mówi Wanda Sobkowiak. – PCPR dostał trzy dni na wyłonienie nowej firmy dla Jagody, bo tylko ona zmieniła szkołę. Centrum do końca próbowało nas przekonać, abyśmy pozostawili sprawę. Często wydzwaniali do Jagody i starali się wpłynąć na jej decyzję – opowiada pani Wanda.

 

– Nikt, nigdy nie w PCPR nie wpływał na decyzje Jagody – mówi wicedyrektor PCPR Anna Stęcel-Dobrowolska. – Telefony do kursantki były wykonywane tylko po to, aby ją poprosić o osobiste stawienie się w Centrum, wyjaśnienie podjętej decyzji i wręczenie jej na piśmie – tłumaczy wicedyrektor.

 

Teraz, po wyjaśnieniu całej sprawy, rodzina czuje wyraźną ulgę. – Cieszymy się, że dzięki “Gazecie Lubuskiej” mogliśmy nagłośnić tę sprawę. Dziękujemy także osobom, które nas popierały na forum internetowym i potwierdziły, że nie kłamię, bo oni także mieli podobne nieprzyjemności – mówi wyraźnie zadowolona Jagoda. – W nowej szkole jest zupełnie inaczej, do tego stopnia, że córka najchętniej jeździłaby codziennie – uśmiecha się pani Wanda.

mp

Źródło: Gazeta Lubuska

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.